Reklama

Niemieckie miasta toną w długach

Wiele miast w Niemczech boryka się z brakiem pieniędzy na zaspokojenie bieżących potrzeb. Ich zadłużenie poważnie wzrosło. Dotyczy to zwłaszcza tak zwanych kredytów gotówkowych.

Najbardziej zadłużonym miastem w Niemczech jest obecnie Pirmasens w Nadrenii-Palatynacie - informuje tygodnik "Der Spiegel". Na głowę mieszkańca przypada tam 8405 euro w postaci tzw. kredytów gotówkowych. Oznacza to, że w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły one o jedną trzecią. Na drugim miejscu pod względem zadłużenia tego rodzaju znalazło się Oberhausen (7683 euro), a na trzecim Kaiserslauten (6768 euro).

Nowa lista największych dłużników

Reklama

Podane wyżej liczby opierają się danych ustalonych w 2016 roku przez ekspertów Fundacji Bertelsmanna - podaje "Der Spiegel". Na dalszych miejscach listy największych dłużników znalazły się m.in: Hagen, Muelheim nad Ruhrą, Remscheid, Ludwigshafen, Trewir i Essen. W Hagen dług jednostkowy wynosi 6164 euro, a w Essen 4183 euro.

Chodzi tu o zadłużenie wynikające z zaciągnięcia przez te miasta tzw. kredytów gotówkowych. Są to kredyty krótkoterminowe, przypominające w działaniu kredyty w rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym. Od roku 2000 takie zadłużenie wzrosło z 7 mld euro do ponad 50 mld euro, co świadczy o sporych problemach władz wielu niemieckich miast z utrzymaniem przez nie płynności finansowej i prowadzeniem polityki komunalnej.

Pobierz za darmo program PIT 2018

Komisja zaproponuje rozwiązanie

Mając to na uwadze, burmistrzowie oraz inni przedstawiciele władz miast i gmin borykających się z kłopotami finansowymi, apelują do władz federalnych i landowych o umorzenie części ich zadłużenia i utworzenie specjalnego funduszu opartego na zasadzie solidarności finansowej, który pozwoliłby im odzyskać płynność finansową i zdolność do codziennego działania. W tej sprawie powołano już specjalną komisję pod nazwą "Jednakowe warunki życia", która do lata tego roku ma przedstawić swoje propozycje wiodące do poprawy sytuacji.

Pomoc od władz federalnych

Prezes Związku Miast Niemieckich Helmut Dedy powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", że pogodzenie ze sobą interesów władz federalnych, landowych i komunalnych będzie trudnym zadaniem, ale od takiej debaty nie da się już dłużej uciec. Najważniejszą sprawą do załatwienia jest - jego zdaniem - "wypracowanie programu oddłużenia miast i gmin".

Władze federalne powinny przyjść miastom i gminom z pomocą w ograniczeniu ich, utrzymujących się obecnie na dłużej, wydatków na cele socjalne, na przykład na finansowanie mieszkań dla osób będących od lat na zasiłku dla bezrobotnych. W ten sposób ich zadłużenie szybko by się zmniejszyło - stwierdził Dedy. Jak dodał, takie żądanie nie powinno być zaskoczeniem, bowiem jednym z zadań władz krajowych jest opieka nad władzami lokalnymi i udzielanie im w razie czego pomocy, także finansowej.

(kna/pa), Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: miasta | długi | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »