Reklama

Nord Stream 2 gotowy. Triumf Putina

Gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy. Kreml widzi nie tylko siebie jako zwycięzcę, ale i konsumentów w Europie. Ukraina pokłada teraz nadzieję w Niemczech.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Po ponad półtorarocznym opóźnieniu Rosja zakończyła budowę gazociągu Nord Stream 2 do Niemiec. Budowa została zakończona w piątek, 10 września, o godz. 8:45 czasu moskiewskiego (7:45 czasu środkowoeuropejskiego) - podał szef Gazpromu Aleksiej Miller.

Ostatnią rurę położono 6 września. Następnie połączono jeszcze poszczególne odcinki gazociągu. Miller - bliski powiernik Putina - zapowiedział, że gaz popłynie nowym rurociągiem jeszcze w tym roku, punktualnie przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Już w październiku gaz może popłynąć przez jedną z nitek.

Reklama

Triumf Putina

Zapytany, czy Nord Stream 2 jest wielkim triumfem Putina - po ostrym sprzeciwie USA, Ukrainy i innych krajów - rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział: - Gdy Nord Stream 2 zostanie uruchomiony, zwycięzcami będą dostawcy energii, jak i konsumenci. A więc wszyscy.

Do uruchomienia gazociągu jest jeszcze potrzebna certyfikacja niemieckich urzędów. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zostanie wydane odpowiednie pozwolenie. - Wszyscy jesteśmy zainteresowani, aby stało się to jak najszybciej - powiedział Pieskow.

Moskwa postrzega zakończenie budowy gazociągu jako dobrą wiadomość przed wyborami parlamentarnymi w Rosji 19 września i tydzień później wyborami w Niemczech. Mimo krytyki rząd w Berlinie popierał projekt, który kosztował inwestorów ponad 10 mld euro. Jednakże, mając na względzie zmianę rządu w Niemczech, Moskwa obawia się, że dla gazociągu, który jest krytykowany przez partię Zielonych, mogą nastać nowe problemy. Zwłaszcza sprzeciw USA, które groziły i nakładały sankcje, opóźnił budowę gazociągu. Pierwotnie miał być gotowy pod koniec 2019 roku.

Krytyka ze strony USA

Prace nad Nord Stream 2 ruszyły w 2018 roku. Gazociąg ma dostarczać 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie z Rosji przez Morze Bałtyckie do Niemiec. Jak zapewnia Gazprom, w gaz będzie zaopatrywanych ok. 26 milionów gospodarstw domowych.

Rząd USA krytykuje Europę za zbytnie uzależnienie od Rosji w zakresie dostaw energii. Niemiecko-amerykańskie porozumienie przewiduje nałożenie sankcji na Rosję, jeśli gazociąg będzie wykorzystywany jako "broń" geopolityczna, co Moskwa odrzuca.

Spór o ekologię

Niemieccy Zieloni krytykują z kolei szkodliwy dla klimatu bilans gazu. - Wymagane są jeszcze skomplikowane licencje i certyfikaty, więc oddanie do użytku prawdopodobnie zajmie trochę czasu - powiedział poseł Zielonych Oliver Krischer. Również z punktu widzenia niemieckiej organizacji ekologicznej DUH, która próbowała wstrzymać budowę Nord Stream 2, gazociąg nie powinien zostać oddany do użytku. - Nord Stream 2 jest i pozostaje megaprojektem, który scementowałby naszą zależność od kopalnego gazu ziemnego na kolejne dziesięciolecia - powiedział dyrektor DUH Sascha Mueller-Kraenner.

Z drugiej strony przewodniczący komisji ds. gospodarki i energii w Bundestagu, Klaus Ernst z partii Lewica, wskazał na zalety dla klimatu. - Dla Europy alternatywą do Nord Stream 2 byłby import większej ilości amerykańskiego gazu łupkowego, który jest produkowany w sposób znacznie bardziej szkodliwy dla środowiska, i jest droższy.

To także stanowisko Kremla, który wskazuje, że obecny tranzyt gazu przez Ukrainę jest bardziej szkodliwy dla środowiska niż nowy gazociąg. Według Kremla stare kompresory w zniszczonej sieci powodują szkodliwe dla środowiska emisje.

Niemcy pomogą?

Rosja zbudowała Nord Stream 1, a teraz Nord Stream 2, aby uniezależnić się od Ukrainy, która od dawna jest najważniejszym krajem tranzytowym. Na dodatek Moskwa krytykuje Kijów za to, że nie robi nic, by odbudować swoją sieć tranzytową. Ukraina z kolei potrzebuje miliardów napływających z opłat za tranzyt gazu.

Teraz Kijów liczy na wsparcie Niemiec. Podczas spotkania z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim Merkel zasugerowała wykorzystanie sieci do transportu wodoru. Niemcy miałyby wesprzeć projekt finansowo. Zełenski stwierdził jednak, że to dopiero projekt na przyszłość i nie pomoże Ukrainie w obecnej sytuacji. Obecny kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu wygasa w 2024 roku. Ukraina chce go przedłużyć przy pomocy niemieckiego rządu. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył jednak podczas niedawnego spotkania z Merkel w Moskwie, że przyszły tranzyt gazu przez Ukrainę będzie uzależniony od popytu na europejskim rynku energii.

Dwunitkowy gazociąg Nord Stream 2 liczy 1230 km i biegnie z Wyborga w Rosji przez Morze Bałtyckie do Lubmina w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Został sfinansowany w połowie przez rosyjskiego giganta energetycznego Gazprom, a w połowie przez pięć firm - OMV, Wintershall Dea, Engie, Uniper i Shell. Jeszcze w tym roku Gazprom chce przepompować gazociągiem 5,6 mld metrów sześciennych gazu.

(DPA/dom), Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »