Nowe rozdanie kart w bankach. Obniżki stóp mogą wiele namieszać
Bank Citi Handlowy mocno "zmniejszył się" po sprzedaży części detalicznej do VeloBanku. Teraz nadrabia. Chce stać się pierwszą prawdziwie korporacyjną instytucją w Polsce, a wzrost akcji kredytowej dla korporacji, przedsiębiorstw i sektora publicznego ma mu w tym pomóc. Wzrost ten w II kwartale był spektakularny, znacznie większy niż u konkurencji. Powstanie banku bez detalu to poważna zmiana w krajobrazie polskiego sektora. Pierwsza od dekad.
Przypomnijmy, że w końcu maja Citi i VeloBank podpisały warunkową umowę zakupu części detalicznej Citi Handlowego. Finalizacja transakcji zależy oczywiście od koniecznych zgód regulatorów i tzw. gotowości operacyjnej, co ma nastąpić do połowy przyszłego roku. Właścicielami VeloBanku, który powstał w wyniku uporządkowanej likwidacji Getin Noble, są fundusze powiązane z Cerberus Capital Management, mające 80,2 proc. udziałów oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) i Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC), mające po 9,9 proc.
Dlatego Citi rozdzielił księgowo działalność kontynuowaną - czyli całą resztę prowadzonej bankowości - od działalności zaniechanej, czyli sprzedanego detalu. Na tej sprzedaży zaksięgował stratę w wysokości 381 mln zł, co zmniejszyło jego zysk netto w II kwartale do 166 mln zł, a w całym I półroczu - do 601 mln zł, czyli o 29 proc. w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego.
Zaraz po decyzji o sprzedaży części detalicznej Citi ogłosił strategię rozwoju "banku globalnego biznesu". Polega ona na tym, że bank chce się koncentrować na finansowaniu takich priorytetów jak obronność i transformacja energetyczna, polskich przedsiębiorstw obecnych na rynkach międzynarodowych, firm globalnych działających w Polsce oraz instytucji publicznych.
- Bardzo konsekwentnie wprowadzamy w życie strategię banku globalnego biznesu.
Wspieramy firmy, które mają ambicję wychodzić poza Polskę (...) Nowe założenia w strategii są już bardzo widoczne w naszych wynikach - powiedziała na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku za II kwartale jego prezes Elżbieta Czetwertyńska.
Citi, który w wyniku sprzedaży bankowości detalicznej się skurczył, musi to teraz nadrabiać w bankowości instytucjonalnej. I półrocze potwierdza, że mu się to udaje dzięki wzrostowi kredytów, szczególnie dla korporacji. Portfel kredytów w bankowości instytucjonalnej wzrósł na koniec I półrocza o 19 proc. rok do roku, do 17,3 mld zł. W całym sektorze bankowym wzrósł zaledwie o 6 proc. Licząc kwartał do kwartału portfel kredytów instytucjonalnych na koniec czerwca był o 7 proc. wyższy niż na koniec marca, gdy średni wzrost w sektorze bankowym - wyniósł 2 proc.
- Akcja kredytowa rośnie szybciej niż w sektorze bankowym, znacząco szybciej (...) Wolumeny kredytowe rosną mocno w każdym segmencie - powiedziała Elżbieta Czetwertyńska.
- Jesteśmy obecni w kluczowych i największych transakcjach korporacyjnych, intensywnie pracujemy nad projektami z obszaru obronności i transformacji energetycznej - dodała.
Citi Handlowy już w poprzednich kwartałach notował zwiększenie akcji kredytowej dla przedsiębiorstw i korporacji. Prezes dodała, że zainteresowanie kredytem - przynajmniej wśród części klientów instytucjonalnych - wzrosło po obniżkach stóp procentowych.
- Łagodzenie polityki monetarnej wpłynęło już na popyt wśród niektórych naszych klientów korporacyjnych - powiedziała Elżbieta Czetwertyńska.
Obniżki stóp procentowych mogą wiele namieszać na polskim rynku bankowym. Takie opinie zresztą słychać było już wcześniej wśród analityków. Póki stopy były wysokie, każdy bank sobie radził. Teraz zaczną się wyzwania.
W polskim sektorze następuje nowe rozdanie kart. Planowane kupno Santandera Bank Polska przez austriacką Erste Group od hiszpańskiego właściciela, zapowiedziana choć mglista jeszcze zmiana struktury grupy PZU, obejmująca drugi największy polski bank Pekao oraz sprzedaż bankowości detalicznej przez Citi mogą być początkiem kolejnych zmian strukturalnych na polskim rynku bankowym.
Spójrzmy wstecz, jakbyśmy dotarli już na Boczań. Na początku tego stulecia, po zakończeniu procesów prywatyzacyjnych ukształtował się w Polsce model bankowości uniwersalnej. To znaczy, że wszystkie polskie banki rywalizowały o te same rynki - hipotek, konsumentów, przedsiębiorstw, finansowanie rządu i instytucji publicznych itp. Citi z tego grona jest pierwszym bankiem, który zrywa z uniwersalnym modelem bankowości i to w sytuacji, w której zgromadził dużo klientów tak bogatych, że palce lizać. Pytanie jest takie, czy może to być początek szerszych zmian modeli biznesowych wśród polskich banków.
Przez minione 10 lat polski rynek bankowy był "zabetonowany". Z powodu frankowiczów i związanych z nimi strat, wprowadzonego przez rząd PiS podatku bankowego, erozji rentowności w sektorze, aspiracji "repolonizacyjnych" rządu PiS. Na całym świecie wiadomo było, że polskie banki trzeba omijać, żeby nie prosić się o kłopoty.
A tymczasem już trzeci rok z rzędu dynamicznie rośnie rentowność polskich banków i - pomimo planowanej przez rząd podwyżki CIT - stają się coraz bardziej apetyczne. Równocześnie ich właściciele, zwłaszcza w Europie, będą podlegać procesom fuzji i przejęć, czemu zresztą kibicuje Europejski Bank Centralny uznając, że takie zmiany strukturalne sprzyjałyby tworzeniu jednolitego rynku.
W Polsce decyzja Citi stawia w trudnej sytuacji konkurentów pielęgnujących wciąż uniwersalny model, w tym również największe banki, jak państwowe PKO BP i Pekao. Oba niejednokrotnie deklarowały, że firmy prowadzące ekspansję zagraniczną to crème de la crème, którą też chciałyby spijać. Citi ma tu przewagę - wsparcie m.in. globalnej grupy funkcjonującej na 94 rynkach.
Przełom zeszłego i tego roku był okresem ogłaszania strategii przez kilka największych polskich instytucji. Wszystkie - jak zwracała uwagę część analityków - były niemal identyczne, co najwyżej z odrobinę inaczej rozłożonymi akcentami. Wszystkie utrzymywały model biznesowy banku uniwersalnego.
Niewykluczone, że strategie, ogłaszane przez banki za kolejne 3-4 lata będą już zupełnie inne. Albo też banków - poddanych presji spadku stóp procentowych, olbrzymich kosztów technologicznych i kadrowych - będzie - być może - mniej.
Jacek Ramotowski