Reklama

Pandemia nie daje odetchnąć rynkom ropy

Producenci ropy łupkowej z USA po zeszłorocznym załamaniu cen ograniczyli inwestycje w nowe odwierty, w efekcie tamtejsze wydobycie odbudowuje się powoli. Dla producentów kluczowe są ceny surowca, a kolejne fale pandemii stanowią dla nich spore ryzyko. Dlatego z rozwagą wydają pieniądze. Ostrożne podejście wykazują również kraje zrzeszone w kartelu OPEC+. Rozważają one utrzymanie niższych poziomów produkcji ropy do czerwca.

Dwa największe amerykańskie koncerny naftowe, Exxon Mobil i Chevron Corp, ostrożnie podchodzą do inwestycji w wydobycie ropy łupkowej. Od czasu załamania cen ropy wiosną zeszłego roku, co było efektem spadku popytu na surowiec w wyniku pandemii, produkcja w USA odbudowuje się powoli. Obecnie wynosi ona ok. 11 mln baryłek dziennie, tymczasem przed pandemią, w końcu 2019 roku, było to 13 mln baryłek dziennie.

Reklama

- Wcisnęliśmy przycisk pauzy - mówił Reutersowi Pierre Breber, dyrektor finansowy Chevron. - W sytuacji nadpodaży na rynku nie widzieliśmy większych korzyści w inwestowanie w dodatkową produkcję - dodał.

Zarówno firmy jak i analitycy uważają, że raczej nie ma szans na zwiększenie wydatków inwestycyjnych przez amerykańskie podmioty do końca tego roku. Chevron sygnalizuje, że może zwiększyć wydatki z ok. 2 mld dol. obecnie do 4 mld dol., czyli poziomu sprzed kryzysu, "w ciągu kilku najbliższych lat".

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Breber podkreśla, że choć ceny ropy rosną, a fundamenty się umacniają, na rynku utrzymuje się niepewność. - Dlatego w tym roku będziemy trzymać się naszego budżetu - powiedział. Z kolei przedstawiciele Exxon informowali, że firma przeznaczyła zyski na zmniejszenie zadłużenia, zamiast finansować nowe wiercenia.   

Reuters podaje, powołując się na Artema Abramova, analityka Rystad Energy, że odbudowę produkcji w USA napędza pięć firm łupkowych: EOG, Pioneer Natural Resources, Occidental Petroleum, Devon Energy i ConocoPhillips. Do tego dochodzi też działalność mniejszych, prywatnych operatorów. Jednak produkcja prawdopodobnie nie wzrośnie dramatycznie, bo utrzymuje się wysokie tempo spadku wielu odwiertów łupkowych.

- Potrzebowalibyśmy trzech miesięcy utrzymania cen ropy na obecnym poziomie, a następnie sześciu miesięcy działalności wiertniczej, zanim produkcja zaczęłaby rosnąć w sposób trwały - ocenia Peter McNally z Third Bridge.

Ropa Brent natychmiast

65,19 -1,38 -2,07% akt.: 21.04.2021, 20:49
  • Max 66,51
  • Min 64,96
  • Stopa zwrotu - 1T 3,71%
  • Stopa zwrotu - 1M 2,74%
  • Stopa zwrotu - 3M 19,09%
  • Stopa zwrotu - 6M 55,06%
  • Stopa zwrotu - 1R 154,88%
  • Stopa zwrotu - 2R -7,82%
Zobacz również: OLEJ KANADA ROPA CRUDE SOK POMARAŃCZOWY

Niższa produkcja w USA sprzyjała m.in. Rosji, która w 2020 roku sprzedała do Stanów Zjednoczonych najwięcej ropy w historii, stając się drugim eksporterem naftowym na amerykańskim rynku. Pierwszym była Kanada, a trzecia pozycja przypadła Arabii Saudyjskiej. Jak podała Energy Information Administration, wolumen zakupów rosyjskiego surowca wyniósł w ubiegłym roku 538 tys. baryłek dziennie.

Kamel al-Harami, niezależny ekspert ds. analiz rynku ropy z Kuwejtu, sugerował, że jest to wynik spadku produkcji ropy łupkowej. Z kolei według Wasilija Tanurkowa z ACRA wzrost ten może też wiązać się z rezygnacją Amerykanów z wenezuelskiej ropy.

Nie tylko USA obawiają się wpływu kolejnych fal pandemii na rynek ropy. W czwartek, 1 kwietnia, odbędzie się kolejne posiedzenie kartelu OPEC+, który może utrzymać zachowawcze podejście. Podczas poprzedniego spotkania kraje postanowiły nie zwiększać produkcji ropy w kwietniu, by wspierać ceny surowca. Dodatkowo Arabia Saudyjska zdecydowała się utrzymać redukcję wydobycia o 1 mln baryłek dziennie.

Według doniesień medialnych, kraj ten gotów jest głosować za przedłużeniem ograniczeń w wydobyciu ropy również w maju i czerwcu ze względu na nową falę pandemii. Eksperci oceniają, że popyt nie jest na tyle silny, by wprowadzać na rynek dodatkowe wolumeny surowca. Kartel przewiduje, że popyt na ropę zacznie rosnąć szybciej rosnąć dopiero w drugiej połowie tego roku.

Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje ok. 64 dol., a WTI ok. 60 dol.

Monika Borkowska

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ  

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | ceny ropy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »