Zdaniem Izby, której członkami jest ponad 160 korporacji - w tym Visa, ExxonMobil czy Apple - spór celny między Stanami Zjednoczonymi a ich partnerami handlowymi naraża na szwank największe relacje handlowe świata, czyli transatlantycki biznes.
Wojna celna przybiera na sile. USA i UE idą na starcie
Raport Amerykańskiej Izby Handlowej opisuje Agencja Reutera, przypominając, że w ubiegłym tygodniu administracja USA nałożyła 25-procentowe cła na import stali i aluminium, na co Bruksela odpowiedziała "cłami odwetowymi". W ramach tego odwetu od 1 kwietnia UE nałoży dodatkowe cła na import ze Stanów Zjednoczonych o wartości 26 miliardów euro.
Izba zrzeszająca amerykańskich gigantów biznesu zwraca tymczasem uwagę, że handel jest tylko częścią transatlantyckiej wymiany, a prawdziwym punktem odniesienia są inwestycje.
"W przeciwieństwie do często powtarzanego twierdzenia, większość zagranicznych inwestycji amerykańskich i europejskich nie płynie na rynki wschodzące, ale do USA i UE" - mówi autor raportu Daniel Hamilton, cytowany przez Agencję Reutera.
Podliczyli wpływ ceł Trumpa. "Efekty uboczne nie ograniczą się do handlu"
"Efekty uboczne konfliktu w przestrzeni handlowej nie ograniczą się do samego handlu. Rozchodzą się na wszystkie inne obszary" - ostrzega Hamilton. Jego zdaniem istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się wojny celnej na handel usługami, przepływ danych czy energii, ponieważ Europa jest zależna od importu LNG z USA.
Amerykański prezydent Donald Trump uzasadniał rozpoczęcie wojny celnej nadwyżką europejskiego eksportu towarów do Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie jednak istnieje nadwyżka amerykańskiego eksportu usług do Unii Europejskiej - przypomina Reuters.













