Reklama

Podwyżka stóp procentowych w maju byłaby poważnym błędem - Glapiński, RPP

Adam Glapiński, członek Rady Polityki Pieniężnej uważa, że polski bank centralny popełniłby "poważną pomyłkę", gdyby podniósł stopy procentowe na majowym posiedzeniu, ponieważ taki ruch niepotrzebnie zdusiłby wzrost, a wzrost inflacji i tak ma spowolnić w drugiej połowie roku.

- Będę się starać przekonać innych członków Rady, aby nie przedkładać wniosku o podwyżkę stóp procentowych w maju, a jeżeli będzie wniosek, to zagłosuję przeciwko niemu - powiedział Glapiński w telefonicznym wywiadzie dla agencji Bloomberg.

- Jeżeli podniesiemy stopy w maju, po prostu dołączymy do panikujących z powodu inflacji marcowej, a Rada Polityki Pieniężnej nie może sobie pozwolić, aby ulegać panice, szczególnie tej pozbawionej sensu - powiedział.

Według danych GUS, inflacja w marcu wzrosła do 4,3 proc. w ujęciu rocznym, co zwiększyło oczekiwania rynku na dalsze podwyżki stóp procentowych.

Reklama

Główna stopa procentowa NBP wynosi teraz 4,0 proc.

Glapiński uważa, że członkowie RPP nie powinni podejmować decyzji na podstawie miesięcznych danych ekonomicznych, a marcowy odczyt inflacji nie powinien dyktować wzrostu stóp procentowych, szczególnie, że projekcja inflacyjna przewidziała jeszcze wyższe ceny. W zamian za to, bank centralny powinien trzymać się tegorocznego "planu działania" zakładającego dwie do czterech podwyżek po 25 pb.

- To pierwszy raz, kiedy mówię tak otwarcie, ale RPP nie może poddawać się presji rynku; nic się nie stało, abyśmy zmienili scenariusz działania, który przyjęliśmy na ten rok - powiedział Glapiński. - Ten scenariusz zakłada od dwóch do czterech podwyżek, każda po 25 pb, i nie widzę powodu, aby to zmieniać.

Zdaniem Glapińskiego, inflacja prawdopodobnie zwolni w drugiej połowie roku do poziomu poniżej 3,5 proc., co przemawia przeciwko podnoszeniu kosztu pieniądza już w przyszłym miesiącu.

Członek RPP uważa, że wzrastające oczekiwania inflacyjne są "czysto psychologiczną" reakcją konsumentów i przedsiębiorstw na wzrost cen, ponieważ gospodarka rośnie zbyt wolno, aby generować presję na wzrost płac i cen.

Ciągły brak odbicia w poziomie inwestycji prywatnych sugeruje, że wzrost gospodarczy może nie przekroczyć 4 proc. w 2011 roku, a pracownicy nie będą żądać wyższych płac w sytuacji, gdy bezrobocie sięga 13 proc.

- Nie widzę żadnych efektów drugiej rundy, ani możliwości, aby się pojawiły - powiedział.

- To, o czym musimy pamiętać, to to, że wyższe stopy procentowe nogą spowolnić wzrost gospodarczy bez spowolnienia inflacji, na co nie możemy sobie pozwolić - dodał.

- - - - -

- Informacje płynące z Grecji dotyczące ewentualnej restrukturyzacji jej zadłużenia nie powinny wpływać bezpośrednio na notowania złotego, który ma tendencję do umacniania się - uważa Elżbieta Chojna-Duch z Rady Polityki Pieniężnej.

- Nasza waluta ma tendencję do umacniania się, nie sądzę, żeby te sygnały, które nadchodzą z południa, zwłaszcza z Grecji, w jakiś sposób bezpośredni wpłynęły na notowania naszej waluty - powiedziała Chojna-Duch w TVN CNBC.

W poniedziałek grecki dziennik "Eleftherotipia" podał, że wcześniej w tym miesiącu Grecja oświadczyła Unii Europejskiej i Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu, iż chce przeprowadzenia restrukturyzacji jej zadłużenia.

Pobierz: program do rozliczeń PIT

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »