Reklama

Policyjny Big Brother na szwedzkich drogach

W porządnej i bezpiecznej Szwecji, gdzie po drogach jeździ 7,9 mln pojazdów, rocznie kradzionych jest ponad 20 tys. samochodów. Policja wdraża tam właśnie system kontroli sfinansowany przez branżę ubezpieczeniową.

W Szwecji każde auto otrzymuje tylko jeden numer rejestracyjny na całe swoje życie aż do złomowania. Numer składa się z trzech liter i trzech cyfr. W 2010 r. zlikwidowano kolorowy znaczek z numerem miesiąca, potwierdzający opłacenie podatku drogowego i ważność przeglądu technicznego, który bardzo ułatwiał pracę policji.

- Państwo oszczędza na tym 70 mln koron rocznie, lecz nasza praca została z dnia na dzień utrudniona. Szacujemy, że po szwedzkich drogach porusza się 70-80 tys. pojazdów z zakazem ruchu i część z nich jest wyłapywana podczas rutynowych kontroli. One jednak zabierają cenny czas i są kosztowne - mówi PB inspektor Anders Rodejer.

Reklama

Policja drogowa używa bazy danych urzędu Trafikkstyrelsen, zajmującego się rejestracją pojazdów oraz wydawaniem praw jazdy. Po wprowadzeniu do komputera numeru otrzymuje natychmiast informacje o samochodzie, jego przeglądzie technicznym, opłaceniu podatku drogowego i ubezpieczenia oraz adres i nazwisko właściciela. Trwa to jednak zbyt długo i dlatego policyjne samochody zostaną wyposażone w nowe urządzenie, które przeprowadza dziesiątki takich operacji samodzielnie w kilka sekund.

Kamery zamontowane w policyjnym samochodzie śledzą bez przerwy ruch drogowy, koncentrując się na numerach rejestracyjnych, które cały czas są automatycznie analizowane. Jeżeli samochód znajduje się w bazie danych pojazdów skradzionych, na ekranie urządzenia zapala się czerwony alarm z numerem i marką pojazdu. W przypadku niezapłacenia ubezpieczenia, podatku czy w przypadku, kiedy czas kontroli technicznej minął, są to kolory żółty, pomarańczowy lub zielony. Standardowo pojawia się również informacja, czy właściciel ma ważne prawo jazdy. - Dzięki temu, policja koncentruje się na spokojnej obserwacji ruchu drogowego i zatrzymuje tylko samochody wyłowione przez system komputerowy - mówi inspektor.

Podobny system funkcjonuje w Sztokholmie, gdzie płaci się za wjazd do centrum miasta. Nie istnieją bramki do poboru opłat, jak np. w Oslo, lecz każdy samochód wjeżdżający do strefy płatnej jest fotografowany, a na podstawie numeru rejestracyjnego system sam wysyła na adres właściciela informację o opłatach, które można uiścić w najbliższym kiosku lub przez internet. System ma tę zaletę, że nie hamuje ruchu drogowego.

Szwedzi nie narzekają na "Wielkiego Brata", który wszystko widzi, ponieważ wolą tego typu obserwacje niż kontrole policyjne na drodze. Policję obowiązują jednak restrykcyjne procedury, mające chronić prywatność obywateli. Informacje o samochodach "niewinnych" są natychmiast automatycznie kasowane, a pozostają tylko te, co do których istnieją wątpliwości. Wszystkie zapisy są kasowane po upływie doby. Inspektor Seppo Kolehmainen podkreśla, że system komputerowy odciąża znacznie policjantów, lecz w żadnym przypadku nie jest instrumentem kontroli społeczeństwa, a bronią przeciw tym, którzy łamią prawo.

Statystyki wyraźnie wskazują, że osoby, które prowadzą samochód niedopuszczony do ruchu z powodu poważnej usterki czy nieważnego przeglądu lub bez prawa jazdy, często łamią inne przepisy prawa, a najczęściej prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »