Reklama

Polomarket otwiera sklepy w niedziele

Coraz dłuższa jest lista sieci handlowych, których sklepy mogą być otwarte w niedziele z zakazem handlu. Jak ustalił portal wiadomoscihandlowe.pl, do grona takich podmiotów dołączył Polomarket.

Polski operator - jak łatwo się domyślić - skorzystał z wyjątku przewidzianego dla placówek pocztowych. To luka w przepisach, którą jako pierwsza wykorzystała Żabka. Gdy franczyzobiorcy Żabki zaczęli masowo wygrywać w sądach z Państwową Inspekcją Pracy, a Prawo i Sprawiedliwość wycofało się z planów uszczelnienia obowiązującej od marca 2018 r. ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, stało się jasne, że wkrótce podobną drogą podążą inne sieci handlowe.

Trend, który zapoczątkowała sieć Żabka - czyli transformację sklepów w placówkę pocztową - nabiera coraz większej skali. Na ten ruch zdecydowało się już kilkunastu operatorów spożywczych, wśród nich: Abc, Lewiatan, Delikatesy Centrum, Euro Sklep, Stokrotka Express, Prim Market, Chata Polska, Al. Capone, Sklep Polski, Topaz, Intermarche, a nawet Biedronka. Wszystkie, niektóre lub pojedyncze sklepy tychże sieci otwierają się w "niehandlowe" niedziele.

Reklama

Z ustaleń portalu wiadomoscihandlowe.pl wynika, że w przypadku Polomarketu w niedziele działać będzie początkowo kilkadziesiąt spośród około 280 sklepów. W miniony weekend czynne były choćby sklepy Polomarket w Łebie, w Wołowie i we Wrocławiu. Docelowo takich placówek może być jeszcze więcej.

- Potwierdzamy podpisanie umowy z Ruchem i uruchomienie w wybranych placówkach Polomarket usługi "Paczka w ruchu" - tłumaczy biuro prasowe sieci. - Jest to odpowiedź na oczekiwania naszych klientów, zwłaszcza tych często korzystających z rozwijających się dynamicznie sklepów internetowych. Sklepy z opisywaną usługą czynne są siedem dni w tygodniu - dodaje sieć.

"Spożywczych placówek pocztowych" jest już w Polsce prawdopodobnie kilkanaście tysięcy. Będzie ich więcej, bo spirala sama się nakręca: gdy tylko firmy zauważają, że w niedziele działają ich konkurenci, same także gotowe są zrobić wszystko, by uruchomić własne sklepy. To naturalny odruch.

Co ciekawe, wiele spośród sklepów, które stają się placówkami pocztowymi, i tak mogłoby działać w niedziele, gdyby za ich ladą stanął sam właściciel. Dotyczy to sklepów franczyzowych (akurat Polomarket nie działa w tym modelu). Jednak wdrożenie możliwości nadawania i odbioru paczek sprawia, że pracę w niedziele świadczyć może w sklepie również szeregowy pracownik. Właściciel może w niedzielę odpocząć, a handel kwitnie.

Warto dostrzec inny ważny trend. Początkowo z wyjątku przewidzianego dla placówek pocztowych korzystały tylko niewielkie sklepy convenience. Później w ostatni dzień tygodnia otwierały się coraz to większe i większe sklepy. Dziś z powodzeniem w niedziele funkcjonują już supermarkety, takie jak Intermarche (średnia powierzchnia sprzedaży: około 1200 mkw.), czy teraz również Polomarket (ok. 550 mkw.).

Jak dotąd odwagi brakowało wyłącznie operatorom największych sklepów. Dyskonty takie jak Biedronka, Lidl, Netto i Aldi, ale także hipermarkety Auchan, Carrefour i (do niedawna) Tesco, pozostają zamknięte w niedziele. Wyjątek? Placówkami pocztowymi stały się dwie franczyzowe Biedronki.

Technicznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby sieci te zamieniły wszystkie swoje sklepy w placówki pocztowe i zaczęły otwierać dyskonty czy hipermarkety w niedziele. Można jednak założyć, że przy takim scenariuszu ustawodawca poczułby się zobowiązany do szybkiego znowelizowania ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, by ukrócić podobne praktyki. Innymi słowy: dopóki placówkami pocztowymi stają się polskie sklepy, PiS przymyka na to oko, ale gdyby podobnie postąpili zagraniczni giganci, interwencja nadejdzie szybko.

Jednak im więcej sieci handlowych otwiera sklepy w niedziele, tym większe jest prawdopodobieństwo, że prędzej czy później zrobią to także operatorzy dyskontów i hipermarketów. W najgorszym dla nich wypadku parlament znowelizuje ustawę i wrócimy do punktu wyjścia. Dla dyskontów i hipermarketów nie zmieni się nic (względem obecnego stanu), za to zamknięte zostaną ponownie tysiące sklepów ich konkurentów.

Przypomnijmy, że walkiem z trikiem "na placówkę pocztową" zapowiedzieli dwa miesiące temu działacze NSZZ Solidarność. Związkowcy zaapelowali do premiera i parlamentarzystów o nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości w taki sposób, aby placówki pocztowe nie mogły handlować alkoholem. Właściciele sklepów stanęliby zatem przed dylematem, czy warto otworzyć sklep za cenę rezygnacji ze sprzedaży kluczowej kategorii produktów. Jak dotąd odzew na apel Solidarności był znikomy.

Paweł Jachowski

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »