Reklama

Polska-Niemcy: Do gospodarczego remisu jeszcze daleko

Po zwycięstwie z Irlandią Północną, w drugim meczu fazy grupowej EURO2016 reprezentacja Polski zremisowała z Niemcami. W gospodarczej rywalizacji daleko nam niestety do remisu z naszymi zachodnimi sąsiadami. W rankingu największych gospodarek świata Banku Światowego ojczyzna legendarnego Franza Beckenbauera zajmuje miejsce tuż za podium (po USA, Chinach i Japonii), podczas gdy Polska plasuje się w okolicach 23. pozycji.

Jak wynika z prognoz wybiegających wiele lat w przyszłość, opracowanych przez ekonomistów HSBC, Niemcy będą traciły na znaczeniu na rzecz największych rynków wschodzących, niemniej jednak do 2050 roku raczej nie grozi im wypadnięcie z gospodarczej ekstraklasy.

Reklama

Pozycja Polski w tym zestawieniu powinna pozostać stabilna w nadchodzących dekadach. Ma to swoje wady i zalety: z jednej strony nasz PKB będzie rósł, z drugiej - nie dość szybko, żeby piąć się w górę w tabeli.

Na pocieszenie należy wspomnieć, że nasze położenie będzie lepsze niż małych rozwiniętych gospodarek europejskich, takich jak Szwajcaria czy Szwecja. Obecnie zajmują wyższe pozycje niż Polska w klasyfikacji generalnej (odpowiednio 20. i 21.), w przyszłości mogą spaść na koniec trzeciej dziesiątki.

Do remisu z Niemcami daleko nam również pod kątem inwestycji zagranicznych. Jak wynika z danych NBP, nasi sąsiedzi "zza Odry" zajmują drugie miejsce pod względem skumulowanej wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce. Więcej kapitału "nad Wisłą" ulokowali dotąd jedynie Holendrzy.

Wartość dotychczasowych niemieckich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce przekracza wrtość wszystkich inwestycji zrealizowanych przez polskie firmy za granicą, nie mówiąc już o wartości polskich inwestycji w Niemczech. Jest jednak światełko w tunelu. Polskie firmy, które dobrze radzą sobie na rynku krajowym, mają coraz większe ambicje dotyczące ekspansji międzynarodowej. Jednym ze sposobów zwiększania obecności na rynkach zagranicznych jest przejęcie lokalnego przedsiębiorstwa.

Do grona polskich firm, które skorzystały z tej ścieżki ekspansji, należą m.in. Boryszew, jedna z największych grup przemysłowych w naszym kraju, oraz wiodące koncerny informatyczne w Polsce - Asseco i Comarch. W Niemczech dobrych okazji do przejęć nie brakuje.

Następuje właśnie zmiana pokoleniowa u sterów licznych niemieckich firm, głównie z sektora MSP. Właściciele szykują się do przejścia na emeryturę, a wobec braku następców, którzy przejmą rodzinną firmę, szukają możliwości sprzedaży przedsiębiorstwa.

Bliższy remisu niż bilans inwestycyjny jest nasz bilans handlowy z Niemcami, z przewagą wartości eksportu nad importem.

Jak wynika z danych GUS w 2015 roku udział naszych zachodnich sąsiadów w polskim eksporcie wyniósł 27,1%, a w imporcie - 22,9%. O obu kategoriach Niemcy są naszym największym partnerem handlowym.

Drugie miejsce pod względem wartości eksportu i importu zajmują odpowiednio Wielka Brytania (6,8%) i Chiny (11,6%), z czego z Chinami mamy potężny deficyt na rachunku obrotów handlowych - eksportujemy do Państwa Środka dziesięć razy mniej niż importujemy z tego kraju.

Zwolennicy dywersyfikacji rynków zbytu mogliby stwierdzić, że tak duża koncentracja polskiego eksportu na rynku niemieckim jest niebezpieczna.

W przypadku kryzysu - odpukać - "za Odrą" nasza gospodarka mogłaby również popaść w tarapaty.

Niemniej jednak Niemcy mają tę zaletę, że są rynkiem stabilnym, dbającym o dyscyplinę finansową, bliskim nam kulturowo i geograficznie. Choć PKB tego kraju nie rośnie w zawrotnym tempie, nie zamieniłbym Niemiec na bardziej dynamiczny, a mniej stabilny rynek. W dzisiejszych czasach stabilność jest w cenie.

Bliskie relacje z naszymi sąsiadami stanowią solidny fundament, na bazie którego możemy rozwijać współpracę nie tylko z partnerami zza zachodniej granicy, ale także z innymi częściami świata. To się już w pewnym stopniu dzieje poprzez reeksport polskich towarów przez niemieckie firmy do innych części świata.

Przeciwnicy takiego stanu rzeczy są zdania, że to zaburza obraz ekspansji zagranicznej produktów "made in Poland". Pytanie: czy gdyby nie ten reeksport, polskie produkty trafiałyby bezpośrednio z naszego kraju do najodleglejszych zakątków globu w takim stopniu, w jakim trafiają za pośrednictwem niemieckich eksporterów?

Mam wątpliwości. Choć polskie firmy mają pierwsze kroki na arenie międzynarodowej za sobą i coraz bardziej otwierają się na świat, druga połowa meczu jeszcze przed nami. Tymczasem, dbajmy o dobre sąsiedztwo, zwiększając wymianę handlową i korzystając z doświadczeń niemieckich partnerów w naszej własnej ekspansji zagranicznej.

Jako trzeci największy na świecie eksporter, mają ogromne "know-how", z którego polskie firmy mogłyby czerpać. Oczywiście są obszary, w których łączenie sił byłoby trudne (jednym z nim jest właśnie piłka nożna), ale są i takie, w których polskie i niemieckie firmy jak najbardziej mogą iść pod ramię.

Krzysztof Woźniak, dyrektor Departamentu Bankowości Międzynarodowej, HSBC Bank Polska S.A.

Dowiedz się więcej na temat: eksport | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »