Reklama

Polska porozumiała się z Komisją Europejską

Polska porozumiała się z Komisją Europejską i jest zgoda na odliczanie kosztów reformy emerytalnej od długu publicznego i deficytu sektora finansów publicznych.

Premier Donald Tusk ustalił w rozmowie telefonicznej z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso sposób brania pod uwagę kosztów reformy emerytalnej, jeśli chodzi o procedurę nadmiernego deficytu, zarówno jeśli chodzi o liczenie deficytu jak i długu publicznego - podkreśla informator PAP.

Reklama

- Jest to postęp bardzo poważny. Jesteśmy zadowoleni z tego porozumienia. Oznacza ono, że jeśli chodzi o deficyt, Polska będzie miała pole manewru całkiem duże, dlatego, że to może oznaczać dodatkowe 4 proc. deficytu - dodało źródło PAP. W przypadku długu zostanie to zdefiniowane w przyszłym roku przez KE.

- Mamy twarde przyrzeczenie ze strony Komisji Europejskiej, że w przypadku zarówno deficytu, jak i długu publicznego koszty reformy emerytalnej będą brane pod uwagę - podkreśla informator PAP. Jak mówił, polski rząd w ostatnich dniach prowadził bardzo intensywne rozmowy na różnych szczeblach z Komisją i to jest wynik tych rozmów.

Stanowisko resortu finansów

Wiceminister finansów Ludwik Kotecki potwierdził w rozmowie z PAP, że Komisja Europejska określi mechanizm odliczania kosztów reformy emerytalnej najpóźniej w kwietniu 2011 r. Poinformował także, że w ramach struktur unijnych powstanie specjalna grupa robocza, która określi szczegóły mechanizmu odliczającego koszty transferów do OFE. W pierwszej połowie przyszłego roku powinno się udać zamknąć temat, a sam mechanizm powinien być na stałe wpisany do Paktu Stabilności i Wzrostu - dodał.

Opór się opłacił

Polska od kilku miesięcy domaga się na forum UE trwałego rozwiązania gwarantującego, że transfery do OFE nie będą powiększać długu i deficytu publicznego tak, by kraje, które jak Polska przeprowadziły kosztowne reformy, nie były w gorszej sytuacji względem tych, które tego nie zrobiły. W przypadku Polski całe koszty OFE szacowane są na ok. 1,8 proc. PKB. Natomiast udział OFE w ponad 50-proc. polskim zadłużeniu wynosi ok. 13 proc.

KE zaproponowała 29 września krajom, które przeprowadziły reformy emerytalne, więcej elastyczności przy ocenianiu ich sytuacji budżetowej: dozwolony pułap deficytu wzrósłby z obecnych dozwolonych w Pakcie Stabilności i Wzrostu 3 do 4 proc. PKB. KE zaproponowała też pięcioletni okres przejściowy na odliczanie od długu w sposób degresywny kosztów reformy emerytalnej. 80 proc. kosztów reformy miałoby być odliczone w pierwszym roku, 60 proc. w drugim itd.

Gdyby Polska propozycja została w UE przyjęta, to należałoby te udziały OFE w długu i deficycie zmniejszyć o 60 proc.

Według informatora PAP, polski rząd jedzie spokojniejszy na przyszłotygodniowy szczyt UE do Brukseli. - Uważamy, że to jest póki co, dobre podsumowanie tej batalii, która toczyła się od wielu, wielu lat - dodał rozmówca PAP. Jak mówił, każdy kolejny polski rząd od 2003 roku starał się o to.

Na ostatnim szczycie w październiku premier Donald Tusk dostał obietnicę, że do grudniowego szczytu ministrowie finansów UE przyspieszą prace nad tym, jak uwzględnić koszty reformy emerytalnej w liczeniu deficytu i długu publicznego. Ich raport, zapewniający równe traktowanie wszystkich krajów, miał być podstawą do decyzji szefów państw i rządów. Ale we wtorek Polska odrzuciła kompromisową wersję raportu wysuniętą przez Komisję Europejską. Z braku zgody na swoje postulaty, Polska jest teraz skłonna przesunąć termin porozumienia do marca.

Prof. Rybiński: dobra i zła wiadomość

Były wiceprezes Narodowego Banku Centralnego prof. Krzysztof Rybiński o zgodzie Komisji Europejskiej na odliczanie kosztów reformy emerytalnej od długu publicznego i deficytu sektora finansów publicznych:

To dobra i niedobra wiadomość. Ta decyzja oznacza, że koszty reformy emerytalnej będą uwzględniane przy procedurze nadmiernego deficytu. (...) Natomiast nie jest możliwe, żeby zmianie uległa definicja długu publicznego, który jest liczony zgodnie z metodologią Eurostatu. Proces zmiany definicji długu trwa kilka lat i jest bardzo skomplikowany. Wymagałby zmiany metodologii, statystyk itp.

Załatwiliśmy sobie, że Polska szybciej wypadnie z procedury nadmiernego deficytu. Sam dług publiczny, raportowany będzie przez Eurostat i Komisję Europejską jeszcze przez wiele lat według tej samej metodologii.

Ta decyzja jest dobra, bo rząd polski będzie mógł w swoich wewnętrznych dokumentach pisać, że dług jest taki i taki, w tym koszty reformy emerytalnej traktujemy inaczej, co może być dobre z punktu widzenia prezentacji wskaźników dla inwestorów zagranicznych i krajowych. Zła informacja jest taka, że każda zmiana statystyczna liczenia długu i deficytu powoduje, że od razu obniżają się chęci przeprowadzenia prawdziwych reform finansów publicznych w Polsce.

Prof. Stanisław Gomułka o zgodzie KE

Główny ekonomista Business Center Club - nie wiemy do końca, na co Komisja Europejska się godzi, ale jeżeli jest to jakieś ustępstwo w naszych relacjach z UE, to jest to dobra informacja (...) Jeżeli będzie przedefiniowanie długu czy deficytu dla potrzeb Komisji Europejskiej, to niewiele będzie to znaczyło dla rynków finansowych. Dla rynków liczy się możliwość obsługi długu publicznego, a nie sama definicja.

Być może zmiana reguł gry w relacjach z Komisją Europejską ułatwi Polsce wejście do strefy euro. Gdyby tak było, to rzeczywiście miałoby to pewien wpływ na percepcję ryzyka inwestycyjnego dla inwestorów międzynarodowych.

Ryzyko to zostałoby zmniejszone, co mogłoby mieć wpływ na umocnienie złotego i obniżenie kosztów obsługi długu, jednak trudno powiedzieć, jak duże. Rząd może jednak uznać, że pojawi się pole manewru dla zwiększenia wydatków czy ewentualnego niezmniejszania deficytu budżetowego i wykorzystać ten fakt. Wtedy wrócilibyśmy do sytuacji, którą mamy obecnie, w ocenie ryzyka. Dużo zależy od tego, jako będzie reakcja polskiego rządu.

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »