Reklama

Polska zdecyduje później, co jest w jej interesie z propozycji Ropmuya

Polska sama podejmie decyzję, które z propozycji z raportu Hermana Van Rompuya są w jej interesie, by się przyłączyć; istotne, że propozycje ws. unii bankowej są otwarte dla wszystkich 27 państw - mówił we wtorek minister ds. europejskich Piotr Serafin.

- Z naszego punktu wiedzenia uważam za istotne to, że punktem wyjścia jest założenie, że wszystkie państwa członkowskie (27) mogą w tym procesie uczestniczyć. To istotne, żebyśmy to my sami zdecydowali, a nie za nas, w której z inicjatyw znajdujących się w raporcie Van Rompuya czy szerzej w dyskusjach, które się toczą w kontekście przyszłości unii gospodarczej i walutowej chcemy uczestniczyć - powiedział we wtorek w Luksemburgu Serafin dziennikarzom na zakończenie posiedzenia ministrów ds. europejskich, poświęconego przygotowaniom do szczytu UE, który odbędzie się w czwartek i piątek.

Reklama

Jednym z głównych tematów szczytu będzie debata o wzmocnieniu unii gospodarczej i walutowej - co ma pomóc ratować euro w trwającym kryzysie finansowym - na podstawie raportu przygotowanego przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya.

- Musimy ocenić, w jakim stopniu te propozycje będą zbieżne z naszym interesem, kiedy jesteśmy poza strefą euro, w jakim stopniu będą zbieżne z naszym interesem w momencie, kiedy do strefy euro przystępujemy - powiedział Serafin.

Przyznał, że chodzi zwłaszcza o udział Polski w unii bankowej, która spośród propozycji Van Rompuya wydaje się na dziś najbardziej projektem do realizacji "w pierwszym rzędzie".

- Wszystkie kraje (27) będą miały szansę uczestniczyć, każdy będzie mógł ocenić, co jest, a co nie jest w jego interesie. Dla Polski najważniejszym zadaniem jest zachowanie bezpieczeństwa sektora bankowego w Polsce, który jest jednym z najlepszych w Europie - powiedział.

Zdaniem Serafina nie należy jednak oczekiwać, by na szczycie zapadły jakieś definitywne decyzje. - Żaden pomysł, który jest w raporcie nie zostanie w piątek na Radzie Europejskiej zaakceptowany. Pojawiły się dopiero dzisiaj o pierwszej nad ranem. To, o czym można będzie zadecydować w czwartek i piątek, to w jakim trybie będziemy pracowali nad tymi propozycjami w przyszłości - powiedział.

W raporcie Van Rompuya mowa jest m.in. stworzeniu unii bankowej (najlepiej dla 27 państw UE) oraz wzmocnieniu kontroli nad budżetami państw euro, z czym wiązałoby się przekazanie wielu narodowych kompetencji na poziom eurolandu oraz wzmocnienie koordynacji polityk budżetowych, np. w takich dziedzinach jak polityka podatkowa czy przepływ pracowników. Raport mówi też o ograniczonym uwspólnotowieniu długu w średniej perspektywie i nie wyklucza zmiany traktatu UE, by zrealizować niektóre z pomysłów.

Raport koncentruje się na "wizji przyszłej unii walutowej i gospodarczej", czyli koncepcjach wspólnego rozwoju państw posiadających wspólną walutę. Van Rompuy zastrzega jednak, że proces pogłębiania integracji strefy euro "powinna charakteryzować otwartość i przejrzystość, a także pełna zgodność z wszelkim aspektami rynku wewnętrznego".

Dokument - przygotowany we współpracy z szefem Komisji Europejskiej, szefem eurogrupy i prezesem Europejskiego Banku Centralnego - zawiera wskazywane już od dawna w debacie unijnej pomysły na wzmocnienie eurolandu, które mają pomóc przezwyciężyć kryzys i uratować euro. Jednym z nich jest stworzenie unii bankowej. Raport wskazuje, że ze względu na potrzebę zachowania jedności rynku wewnętrznego usług finansowych unia bankowa powinna działać dla wszystkich 27 państw UE. Jak zastrzega Van Rompuy, należałoby pozwolić jednak krajom spoza euro na pewne odstępstwa w niektórych jej obszarach.

Wymienione w dokumencie komponenty tej unii bankowej to m.in. stworzenie europejskiego nadzoru bankowego (na co nalegają Niemcy) dla wszystkich państw UE, tzw. resolution fund, czyli fundusz ratunkowy, na który składałyby się same banki, by w razie potrzeby ratować instytucje finansowe, nie sięgając po pieniądze podatników. I wreszcie trzeci element to stworzenie wspólnego systemu gwarancji depozytów dla obywateli. Dokument zauważa, że w przypadku państw eurolandu środki na gwarancje depozytów oraz ratowanie banków mogłyby pochodzić w ostateczności z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS).

Zdaniem ministra ds. europejskich Finlandii Alexandra Stubba unia bankowa powinna być konstruowana etapami, właśnie w takiej kolejności, a nie odwrotnie: najpierw nadzór europejski nad najważniejszymi bankami, potem fundusz ratunkowy i "na sam koniec można stworzyć gwarancję depozytów". - Naszym punktem startowym powinna być unia bankowa dla 27 krajów UE. Jeśli to się nie uda, to potrzebne będzie zawarcie tzw. wzmocnionej współpracy gotowych do tego państw - powiedział PAP Stubb we wtorek w Luksemburgu.

Wtorkowa debata w sprawie nowego wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020 nie przyniosła przełomu. Ministrowie potwierdzili, że celem jest wypracowanie porozumienia podczas kolejnej prezydencji Cypru na podstawie tzw. pudełka negocjacyjnego wypracowanego przez Duńczyków, kończących pracę prezydencji 30 czerwca. Żadnych liczb, jak mówił we wtorek minister Niemiec Michael Link nie należy spodziewać się też na szczycie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »