Reklama

Polski futbol idzie na wojnę z obcokrajowcami

Już od najbliższego sezonu w życie wchodzą zmiany dotyczące obcokrajowców grających w piłkarskiej ekstraklasie. Na boisku będzie mogło przebywać maksymalnie trzech zawodników spoza Unii Europejskiej, a w sezonie 2016/2017 już tylko dwóch. To może sprawić, że w klubach zostanie więcej pieniędzy, bo bilans zakupów i sprzedaży zagranicznych zawodników w ostatnich 5 latach to 2,3 mln euro na minusie.

- Przede wszystkim warto zauważyć, że już w ostatnich sezonach nastąpił spadek liczby obcokrajowców występujących na polskich boiskach - tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Animucki, wiceprezes zarządu Ekstraklasy SA.

W zakończonym sezonie w składach klubów polskiej Ekstraklasy SA znajdowało się łącznie 140 obcokrajowców. Najwięcej z nich, bo aż szesnastu, zatrudnionych było w Lechu Poznań. Najmniej - jedynie trzech - grało w Ruchu Chorzów. Najwięcej było Słowaków (24). Wśród graczy spoza Unii Europejskiej najliczniej reprezentowani byli Brazylijczycy (12).

Reklama

Jak wynika z raportu Grant Thornton, opublikowanego kilka miesięcy temu, zdecydowana większość pieniędzy wydawanych na transfery zawodników przeznaczana była na zakup sportowców zagranicznych - przez ostatnie pięć lat łącznie 21,7 mln euro, czyli ok. 60 proc. wszystkich wydatków. W tym samym czasie przychody ze sprzedaży piłkarzy zagranicznych wyniosły 19,4 mln euro, czyli kluby dopłaciły do tych transakcji 2,3 mln euro.

- Od kolejnego sezonu wprowadzone zostało ograniczenie liczby zawodników spoza Unii Europejskiej. Oczywiście zawodnicy, którzy mają paszport unijny, mogą bez ograniczenia występować w klubach Ekstraklasy SA. Ale na pewno zmieni się podejście do zatrudniania zawodników, czy to z Ameryki, czy z Afryki - ocenia wiceprezes Animucki.

Ekspert stwierdza, że ograniczenie liczby obcokrajowców nie będzie mocno dostrzegalne. Zmiany pomogą z kolei w umocnieniu roli polskich piłkarzy w swoich drużynach. Dzięki mniejszej presji ze strony graczy zza granicy młodzi zawodnicy szkoleni w kraju będą mieli większe szanse na zdobycie miejsca najpierw na ławce rezerwowych, a ostatecznie w meczowej jedenastce swojego zespołu.

- Wydaje się, że mamy do czynienia z regulacjami, które są także stosowane na Zachodzie, bo pomagają wzmacniać rolę tych wychowanków, którzy są szkoleni w polskich klubach - tłumaczy Marcin Animucki. - Ważne jest także to, co warto podkreślić, że prawie po 25 proc. składów drużyn stanowią zawodnicy poniżej 20-21 lat, więc jesteśmy ligą młodą.

Zarząd PZPN postanowił również, że w niższych klasach rozgrywkowych będzie mógł występować tylko jeden zawodnik spoza UE. W minionym sezonie w I lidze grało łącznie 52 obcokrajowców.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »