Polski Ład, choć wprowadzany pod hasłem wielkiej reformy podatkowo-składkowej, która ma wprowadzić bardziej sprawiedliwy system dokładania się do opieki zdrowotnej, jednocześnie nie tknął w żaden sposób umów o dzieło, przy których składka zdrowotna nie jest obowiązkowa.
Ten typ umów będzie funkcjonował po staremu, czyli bez obowiązku odprowadzania składek społecznych, w tym tzw. składki zdrowotnej.
- Można się spodziewać, że w przyszłym roku umów o dzieło będzie więcej, bo zatrudnieni w ten sposób korzystają na zmianach, czyli na podniesieniu kwoty wolnej od podatku oraz drugiego progu podatkowego, a jednocześnie nie tracą na podniesieniu składki zdrowotnej i braku możliwości jej odliczania. Umowy o dzieło nie są objęte obowiązkową składką zdrowotną, która płacą wszyscy inni pracujący, czy to na umowie o pracę czy na umowie zlecenie albo prowadzący działalność gospodarczą - mówi mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
- To jest kalkulacja ekonomiczna, bo oczywiście trzeba pamiętać, że nie każdą czynność można sklasyfikować jako dzieło i pojawia się w związku z tym pytanie jak wiele podmiotów czy osób byłoby skłonnych podjąć ryzyko "podciągania" pewnych czynności czy pracy pod umowy o dzieło, po to by skorzystać z tych atrakcyjnych warunków. Zasadnicza różnica jest taka, że umowa o dzieło jest umową efektu, czyli rezultatu, a np. zlecenie dotyczy wykonania pewnego działania, czynności zawartej w umowie - dodaje.
Kozłowski spodziewa się, że "umów o dzieło będzie więcej w przyszłym roku, a znak zapytania dotyczy raczej skali tego wzrostu". - Dzięki temu, że od 2021 roku istnieje rejestr tych umów będzie to można porównać, choć nie wszystkie umowy o dzieło są objęte obowiązkiem zgłaszania ich do ZUS - dodaje ekonomista.
Co do tego czy umowy o dzieło powinny i czy w ogóle mogą być oskładkowane zdania są podzielone. Tomasz Lasocki, ekspert w dziedzinie ubezpieczeń społecznych z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego jest zwolennikiem takiego rozwiązania.
- Umowa o dzieło powinna być objęta ubezpieczeniami społecznymi, ponieważ wynika to z konstytucji, która mówi jasno, że obywatel w razie niezdolności do pracy ma prawo do zabezpieczenia społecznego, a zakres ubezpieczenia określa ustawa - tłumaczy Lasocki.
Dodatkowo wskazuje na konsekwencje nieoskładkowanych umów.
- Jeśli ktoś wykonuje umowę o dzieło, np. polegającą na malowaniu mieszkań, to przecież jak się zestarzeje, to nie będzie mógł już wykonywać tej pracy, a jak spadnie z drabiny w trakcie wykonywania dzieła, w tym wypadku malowania mieszkania, to jest w gorszej sytuacji niż przy umowie zlecenie. W jej przypadku przynajmniej dostałby wynagrodzenie za wykonanie części pracy, a przy umowie o dzieło zlecający może powiedzieć, że dzieło nie zostało wykonane w całości - tłumaczy Lasocki.
- Są eksperci, którzy twierdzą, że trudno oskładkować umowę o dzieło, bo jest wykonywana w różnych okresach, ale moim zdaniem to nie jest przeszkoda - dodaje Tomasz Lasocki.
Umowa o dzieło nie jest objęta żadnym obowiązkiem składkowym, nawet obowiązkiem odprowadzania składki zdrowotnej. Natomiast umowa zlecenie musi być oskładkowana do wysokości płacy minimalnej (dodatkowa już nie). Wprawdzie Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zapowiadało już kilka miesięcy temu "ozusowanie" wszystkich umów zlecenie, ale do tej pory nie ma odpowiedniego projektu, mimo, że główna ustawa podatkowa z Polskiego Ładu wchodzi w życie już od 1 stycznia.
Monika Krześniak-Sajewicz












