Reklama

Polski szampan, czyli gazowany jabol

Zwycięstwo smakuje jak francuski szampan - cieszył się Kazimierz Marcinkiewicz, po udanych negocjacjach budżetowych w Brukseli. Masło maślane panie premierze. Jak szampan to wiadomo, że francuski. Innego szampana nie ma. Każdy trunek z bąbelkami produkowany poza Szampanią to po prostu wino musujące.

Nie wszyscy wiedzą, że każdy szampan jest winem musującym, ale nie każde wino musujące jest szampanem. Trunek, którym w sylwestra wznosimy toasty, to w najlepszym razie najtańsze wino gronowe z bąbelkami, w najgorszym - zwykłe wino owocowe szprycowane dwutlenkiem węgla.

Reklama

Piłem prawdziwego szampana

W Polsce, jak wynika z badań, połowa dorosłej populacji twierdzi, że chociaż raz w życiu piła "prawdziwego" szampana. Patrząc jednak na statystyki dotyczące sprzedaży tego trunku trudno dać wiarę tym deklaracjom. 99 na 100 butelek, które wystrzelą korkami na powitanie Nowego Roku to będą zwykłe, tanie musujące trunki, które nie tylko z szampanem, ale i z winogronami nie mają nic wspólnego. Często są to po prostu zwykłe wina owocowe (np. z jabłek) nasycone dwutlenkiem węgla, których technologia produkcji nie różni się zasadniczo od sposobu wytwarzania oranżady. Niska cena działa jednak na wyobraźnię nie mniej intensywnie niż łyk gazowanego alkoholu. Najtańsze wina w tej kategorii kupimy już za 4 zł za butelkę.

Półkę wyżej stoją bąbelkowane alkohole produkowane na bazie importowanych półproduktów winiarskich lub stołowych win gronowych, w cenie 9-12 zł za butelkę.

Minimum 100 zł za butelkę

Najtańsze wina musujące to specjalność krajowych winiarni, które w dwóch trzecich zaspokajają pragnienie społeczeństwa na wyskokowe napoje gazowane. Resztę kupujmy za granicą, przy czym "prawdziwego" szampana sprowadzamy w ilościach doprawdy śladowych. I nic dziwnego, gdyż ceny wyrobów szampańskich winiarni przyprawiają o zawrót głowy nie mniej skutecznie niż kieliszek tego elitarnego trunku.

- Butelkę najtańszego szampana można kupić za ok. 100 zł - mówi Zbigniew Pakuła, redaktor naczelny miesięcznika "Świat win".

Za droższe trzeba zapłacić tyle, co za sylwestrową zabawę w dobrej restauracji.

Kogo nie stać na taki wydatek, lub uważa, że nie warto inwestować w szampana, skoro o północy i tak nikt nie zwraca uwagi na to, co pije, może kupić tańsze, a znacznie szykowniejsze od rodzimych wyrobów (chociażby dlatego, że nie posiadają plastikowych korków) importowane wina musujące: francuskie, hiszpańskie, włoskie czy węgierskie. Cena najtańszej butelki wynosi 30 zł.

Raz w roku, w dużych ilościach

Wino musujące na polskim stole pojawia się równie często, jak deszcz na Saharze - raz do roku, za to w dużych ilościach. Tylko 3 proc. dorosłej części społeczeństwa kupuje alkohole z gazem również z innych okazji niż sylwester. Rocznie sprzedaje się w Polsce blisko 27 mln butelek tego trunku, z czego aż 40 proc. w grudniu i styczniu.

Według danych firmy AC Nielsen, wielkość sprzedaży win musujących i szampanów ani nie rośnie, ani nie maleje. Ich udział w rynku wina wynosi niezmiennie 27,36 proc., plasując je na końcu listy rodzajów win kupowanych i konsumowanych w Polsce. Lepiej od win musujących sprzedają się wina deserowe i wermuty (33,1 proc. rynku) oraz wina stołowe (39,3 proc.).

Tak się robi bąbelki!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »