Niemiecka gospodarka jest ponad 6 razy większa od polskiej. Nasi zachodni sąsiedzi są krajem wysoko uprzemysłowionym i na tamtejszym rynku działa olbrzymia liczba średniej wielkości firm sprzedających z sukcesem na całym świecie. Zdaniem części ekspertów, pojedyncze polskie akwizycje w tym kraju to niewiele znaczący epizod. Zdecydowanie więcej firm kupują przedsiębiorstwa z Indii, Stanów Zjednoczonych oraz Chin.
Jednak jak przekonała się Interia, polskie firmy, nawet te początkujące, mają pewną przewagę nad przedsiębiorstwami zza Odry. - Z reguły są bardziej chaotyczne - nie planują, nie przywiązują wagi do szczegółów, ale za to są bardziej innowacyjne i dynamicznie dostosowują się do zmian na rynku. Firmy w krajach DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria) są uporządkowane, godne zaufania i stabilne, ale za to z reguły wolniej wdrażają innowacje i są mniej dynamiczne w swoim działaniu - wylicza w rozmowie z Interią Jakub Orczyk, dyrektor zarządzający wrocławską VM.PL - firmą IT, która od 15 lat działa w krajach niemieckojęzycznych. Na tych rynkach generuje 95 proc. obrotu.
Polskie firmy ratują niemieckie. Przybywa przejęć
Jeszcze pięć lat temu polskie przedsiębiorstwa decydowały się przede wszystkim na kupno niemieckich firm z branży nowoczesnych technologii. Były też zainteresowane sektorem chemicznym, meblarskim czy recyklingu, prowadzącym utylizację odpadów - informował w 2021 r. Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).
Tendencja ta została utrzymana. TT PSC Germany, należąca do polskiej grupy Transition Technologies PSC, przejęła w styczniu zeszłego roku spółkę x-Info Wieland Sacher specjalizującą się w analizie danych i rozwiązaniach produkcyjnych dla przemysłu motoryzacyjnego. A w sektorze OZE, firma Sunex kupiła niemiecką spółkę instalacyjną wartą 3,3 mln euro, która specjalizuje się w instalacjach grzewczych, wodno-kanalizacyjnych i wentylacyjnych.
We wrześniu 2025 r. Grupa Trend przejęła Gala Group - jednego z wiodących europejskich producentów świec i produktów zapachowych. Niemieckie przedsiębiorstwo zatrudnia 4 tys. osób i eksportuje swoje wyroby do 75 krajów. W listopadzie zaś polski producent mebli MDD kupił działającą od stu lat niemiecką firmę CEKA, producenta wyposażenia biur. "Polski inwestor ratuje niemiecką firmę meblarską z długą tradycją" - donosił portal chip.de.
Kolejnym przykładem jest wyspecjalizowana w recyklingu opon Grupa Recykl, która ustaliła już warunki przejęcia niemieckiej spółki HRV. "Wartość transakcji, z uwzględnieniem mechanizmu earn-out (klauzula stosowana w transakcjach fuzji i przejęć), ma nie przekroczyć 10,1 mln euro" - informuje portal branżowy stockwatch. Przejęcie zaplanowano na II kwartał tego roku.
Polacy za Odrą. To nie chwilowa moda
W opinii ekspertów, coraz częstsze przejęcia niemieckich firm przez polskie nie są chwilową modą ani efektem jednego słabszego roku niemieckiej gospodarki. - To konsekwencja głębokiej zmiany strukturalnej. My jesteśmy bogatsi, a Niemcom wiedzie się gorzej. Polacy korzystają z okna szansy, który dało kilka lat niemieckiej dekoniunktury - wskazuje Interii Paulina Strugała, członkini zarządu ds. ryzyka w VeloBanku. Od lat ta instytucja finansowa pomaga w ekspansji MŚP, współpracuje też z KUKE ((Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych), która wspiera rozwój eksportowych polskich firm.
Rozmówczyni zwraca uwagę, że polskie przedsiębiorstwa są dziś w zupełnie innym miejscu cyklu rozwojowego. - Mają młodszych właścicieli, większą skłonność do ekspansji i, co kluczowe, coraz większe zasoby finansowe oraz kompetencje menedżerskie. Po prostu, większy apetyt na ryzyko niż niemiecki zarząd - zapewnia członkini zarządu ds. ryzyka w VeloBanku. Dodaje, że przez lata zagraniczne inwestycje polskich firm były relatywnie niewielkie w porównaniu z innymi krajami regionu. - Ale ten dystans szybko się zmniejsza - zapewnia.
Brak kontynuatorów. Firmy tanieją
Nie tylko osłabienie niemieckiej gospodarki (w 2025 r. wzrost PKB wyniósł 0,2 proc.) jest zachętą do ekspansji dla polskich przedsiębiorstw. Wyjątkowe możliwości dla inwestorów tworzy luka sukcesyjna. Większość właścicieli firm z sektora MŚP zbliża się do wieku emerytalnego. Według danych Niemieckiego Państwowego Banku Rozwoju (KfW), 39 proc. tamtejszych przedsiębiorców ma powyżej 60 lat. W ciągu najbliższych trzech lat 43 proc. niemieckich firm rodzinnych planuje przeniesienie własności lub udziałów. Dochodzi do zmiany pokoleniowej, ale brakuje chętnych do kontynuacji rodzinnej tradycji.
W 2025 r. zakończenie działalności planowało 231 tysięcy MŚP - o 67.5 tys. więcej niż w 2024 r. To zaś przekłada się na ich spadające wyceny. Zwykle wynosiły one ośmiokrotność rocznego zysku operacyjnego przed podatkami i amortyzacją (EBDITA). Teraz ceny niemieckich firm spadają nawet do trzykrotności EBDITA. - W efekcie na rynek trafiają firmy dobre, lecz "bez przyszłego właściciela". W Polsce znamy te historie bardzo dobrze, a w Niemczech skala biznesów, bez spadkobiercy jest po prostu większa - wskazuje Paulina Strugała.
O odwróceniu dotychczasowego kierunku ekspansji informują niemieckie media. W ich opinii, po pierwszej fali inwestycji, jaka nastąpiła w latach 2019-2021, przyszedł czas na kolejną. "Dla czeskich i polskich firm, które chcą zdobyć kawałek największego rynku europejskiego, małe i średnie przedsiębiorstwa z drugiej strony granicy są atrakcyjną opcją, ponieważ odpowiadają za połowę niemieckiego produktu gospodarczego i prawie 60 proc. miejsc pracy" - informuje portal finansowy i giełdowy de.marketscreener.
Na nową tendencję zwraca też uwagę dziennik gospodarczy Handelsblatt. W opinii tamtejszych dziennikarzy, po dekadach inwestycji Niemiec w krajach byłego bloku wschodniego", teraz "zwinne i silne" polskie oraz czeskie firmy wchodzą na niemiecki rynek wykorzystując okazje w sektorze MŚP. Concess - firma pośrednicząca w kupnie i sprzedaży przedsiębiorstw - zwróciła zaś uwagę na znaczny wzrost zainteresowania w latach 2024-2025 inwestorów zza Odry niemieckim Mittelstandem (MŚP).
Zmiana tendencji. Czego warto się nauczyć
Jakub Orczyk, rozmówca Interii, prowadzi firmę specjalizującą się w nearshoringu - strategii biznesowej polegającej na przenoszeniu części działalności, np. produkcji, do pobliskiego kraju. Dyrektor zarządzający VM.PL przyznaje, że mimo bliskości kulturowej i geograficznej, nearshoring pomiędzy Polską krajami DACH jest zaskakująco trudny, m.in. przez rosnące płace. - Różnice w wynagrodzeniu specjalistów w ostatnich latach znacząco się zmniejszyły pomiędzy krajami DACH i Polską - wskazuje.
Rozmówca Interii, który ma 30-letnie doświadczenie w branży IT, z czego połowę na rynkach niemieckojęzycznych, daje chętnym do ekspansji kilka ważnych rad. - Warto nauczyć się języka niemieckiego. Nie wolno się spóźniać na spotkania - nawet 15 minut to już jest olbrzymi nietakt. Radzę też w kontaktach z partnerami z krajów DACH zawsze być uczciwym i zawsze mówić prawdę, co nie dla każdego polskiego przedsiębiorcy jest łatwe - wylicza dyrektor zarządzający VM.PL.














