Reklama

Ponowny lockdown? Ekonomiści podtrzymują swoje prognozy

Obostrzenia regionalne, ale również częściowe zamknięcie granic - w rządzie rozważane są jako potencjalna odpowiedź na rosnącą liczbę chorych na Covid-19 i pojawienie się w Polsce mutacji wirusa, m.in. brytyjskiej i południowoafrykańskiej. Decyzje zapadną na dniach. Tymczasem ekonomiści w prognozach na 2021 r. zakładali od samego początku trudny początek roku i dzisiaj zdecydowanie mówią, że za wcześnie na zmienianie tego scenariusza bazowego.

Reklama

Sytuacja epidemiczna się pogarsza. Ministerstwo Zdrowia podało ostatnio, że około 10 proc. nowych przypadków Covid-19 w Polsce wywołuje brytyjska mutacja wirusa; nad Wisłą wykryto także pierwszy przypadek odmiany południowoafrykańskiej. To stawia pod wielkim znakiem zapytania dalsze znoszenie obostrzeń. Dzisiaj mówi się raczej ponownie o powrocie do ograniczeń, niż kolejnych fazach odmrażania.

Reklama

"Naszym zdaniem wprowadzenie nowych obostrzeń (np. nakaz noszenia maseczek i dyskwalifikacja przyłbic) oraz cofniecie części dotychczasowych poluzowań są bardzo prawdopodobnym scenariuszem" - oceniają ekonomiści Banku Pekao.

Podkreślają także, że ponowne wprowadzenie ograniczeń może "uchronić przed bardziej drastycznym spadkiem aktywności ekonomicznej". Wciąż też podtrzymują swoje prognozy - druga połowa roku będzie dynamicznym odbiciem gospodarki, w ślad za przyśpieszeniem szczepień, a w całym 2021 r. PKB urośnie o 4,5 proc.

Taki scenariusz: słaby początek 2021 r. i odbicie gospodarcze, rozpoczynające się już od wiosny (II kwartał) - jest bazowym dla rynku. Dlatego ekonomiści nie zmieniają jeszcze swoich prognoz na ten rok. Nawet pomimo możliwego powrotu do obostrzeń i nasilającej się trzeciej fali pandemii. Różnią się oni jednak, jeśli chodzi o tempo wzrostu w 2021 r. I to znacznie.

Kluczowe odbicie w II kwartale

- Utrzymujemy nasz bazowy scenariusz na poziomie ok. 5 proc. PKB w 2021 r. Kluczowa tu jest druga połowa roku, kiedy - zakładamy - aktywność gospodarcza nie będzie już zaburzana ograniczeniami - mówi Interii Marta Petka-Zagajewska, kierownik Zespołu Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

- Nasza prognoza PKB jest relatywnie niska na tle konsensusu rynkowego i wynosi 3,6 proc. na 2021 r. Przyjęliśmy strategię "wait and see", patrzymy jak się to będzie rozwijać. Dostrzegamy ryzyko, że ten wzrost będzie lepszy. Cały czas jest jednak ta niepewność - ocenia Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Natomiast Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas podkreśla w rozmowie z Interią, że jeszcze za wcześnie na zmiany scenariusza bazowego. - Nic niepokojącego się na razie nie zadziało, by trzeba zmieniać prognozy całoroczne. Założenie jest takie, że II kwartał będzie już lepiej wyglądać, że te obostrzenia będą na początku wiosny znoszone - mówi Stępień.

Kiedy mogłoby dojść do rewizji prognoz w dół, skoro trzecia fala pandemii jak na razie nie psuje rynkowego optymizmu? Kluczowe znaczenie ma to czy galerie handlowe pozostaną otwarte czy nie. Bowiem ze wszystkich obostrzeń do tej pory obowiązujących, w strukturze tworzenia wartości dodanej w gospodarce - sektory turystyczny, hotelarsko-gastronomiczny - mają na tyle ograniczoną wagę, że w ogóle danych makro są on średnio widoczne. - Natomiast zamkniecie galerii handlowcach mocno przekłada się na poziom wydatków gospodarstw domowych - mówi Petka-Zagajewska, co od razu widać w danych makro.

Rozmówczyni Interii przyznaje, że gdyby poziom zachorowań był na tyle wysoki, że zdecydowanoby się na ponownie ograniczenia w handlu - scenariusz bazowy stawałby się mniej prawdopodobny. A to oznaczałoby ryzyko dla zmian prognoz na ten rok.

- Zaczęłyby przeważać ryzyka w dół - mówi ekonomistka PKO Banku Polskiego. To, co pozwala dzisiaj nie zmieniać prognoz, to przede wszystkim dobra kondycja i odporność na pandemię sektora przetwórstwa przemysłowego. - To podstawowa różnica między pierwszą falą pandemii a kolejnymi lockdownami. Firmy produkcyjne działają w sposób niezaburzony, tak samo jak międzynarodowy handel - podkreśla Petka-Zagajewska.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Stopy jeszcze w dół?

"Moja skłonność do myślenia o obniżce stóp procentowych zwiększyła się" - napisał wczoraj w artykule Eryk Łon, najbardziej gołębi członek Rady Polityki Pieniężnej. Wskazał on na cztery czynniki niepokoju: sprzedaż detaliczna w styczniu rok do roku spadła o 6 proc., produkcja budowlano-montażowa o 10 proc., a liczba ofert opublikowanych przez pracodawców była mniejsza o 24,3 proc. rok do roku (to za raportem ,,Rynek pracy w czasie COVID-19", Grant Thornton). Głównym czynnikiem jest ryzyko ponownego zwiększenia restrykcji i późniejszego odmrażania gospodarki.

Ekonomiści tłumaczą jednak, że dane za styczeń nie są zaskoczeniem - można się było podobnych wyników gospodarczych spodziewać. Zwracają jednak przede wszystkim uwagę na to, że jeden miesiąc nie może wpływać na decyzje RPP o obniżce/podwyżce stóp procentowych.

Mało tego rynek wycenia obecnie podwyżkę stóp procentowych. Nie dalsze cięcia. - To wygląda w ten sposób, że na koniec 2022 r. jest wyceniona podwyżka o 40 pkt bazowych. Czyli stopa referencyjna wzrosłaby w okolice 0,5 proc. Tu się nic nie zmieniło - mówi Interii Stępień.

Do tego w marcu NBP pokaże projekcie dotyczącą inflacji i PKB, która ostatecznie - ekonomiści podkreślają - wytrącić powinna RPP argumenty za obniżką stóp procentowych.

- W kontekście inflacji wydaje się ze I kw. będzie wyglądać jeszcze w miarę stabilnie, utrzyma się ona w przedziale celu inflacyjnego (2,5 proc. z odchyleniem w górę lub w dół o 1 pkt proc.). Przy 3,5 proc. będziemy już w II kw. a w trakcie roku możliwe, że jeszcze wyżej. Myślę, że ta inflacja najpóźniej na przełomie II  i III kwartału może wzrosnąć powyżej przedziału dopuszczanych wahań i będzie tematem, który po prostu wykluczy temat obniżek stop - tłumaczy Stępień.  Tym samym, pogląd członka RPP prof. Łona można traktować raczej jako próbę "przygaszenia" podwyżek, które wycenia rynek, niż prawdopodobny scenariusz, że do obniżki dojdzie. A dane styczniowe na pewno nie są argumentem, by obniżkę stóp rozważać na poważnie.

 Czekając na projekcję NBP

Z czynników ryzyka wskazywanych przez prof. Łona: spadek sprzedaży, produkcji budowalno-montażowej i mniej ofert pracy - można odłożyć na bok. Gorszy styczeń jest efektem zamknięcia galerii handlowych (wpływ na sprzedaż), silnych efektów bazy i ostrej zimy w (produkcja budowlano-montażowa) i m.in. obostrzeń w branży gastronomicznej, a do niedawna jeszcze turystyczno-hotelarskiej (spadek ofert pracy).

Czwarty punkt - ryzyko rosnących obostrzeń i opóźnienia w odmrażaniu gospodarki należałoby traktować jako czynnik "bardzo ważny, ale warunkowy". Mało kto dzisiaj tworzy podobny scenariusz bazowy na rynku. - Wyniki sprzedaży detalicznej i produkcji budowalnej nie były niespodzianką. Nie powinny być traktowane jako trwały trend gospodarczy. Na wynikach budowalnych zaważyła pogoda - która w styczniu była mocno zimowa. Na wynikach sprzedaży zaważyły zamknięte sklepy w galeriach. W danych kartowych od razu widać, że konsumenci zaczęli wydawać pieniądze, gdy obostrzenia zniesiono - tłumaczy Petka-Zagajewska.  

 Podkreśla też, że dane za luty będą wymiernie lepsze w budownictwie jak i sprzedaży detalicznej.

 Zmiany w poziomie stóp procentowych oddziałują na gospodarkę z dużym opóźnieniem. Ich obniżka dzisiaj niewiele by dała. - Wyniki jednego miesiąca nie powinny być przesłanką czy coś zmieniamy czy nie. Projekcja NBP z marca pokaże wyższą ścieżkę wzrostu gospodarczego i inflacji niż ta z listopada. Da radzie dwa solidne argumenty by stóp proc. nie zmieniać - wyjaśnia ekonomistka.

 Bartosz Bednarz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »