Premier: Nadwyżka budżetowa po styczniu wyniosła 11 mld zł

- W styczniu tego roku zrealizowaliśmy budżet nadwyżkowy. Mamy nadwyżkę ponad 11 miliardów w budżecie - powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas wtorkowej konferencji prasowej.

- W styczniu tego roku zrealizowaliśmy budżet nadwyżkowy. Mamy nadwyżkę ponad 11 mld zł w budżecie - oświadczył Morawiecki dodając, że jest to wynik "efektywnej polityki gospodarczej i oszczędności osiągniętych m.in. dzięki cyfryzacji".

 

- Dzięki tym nadwyżkom możemy realizować śmiałą politykę inwestycyjną - dodał.

Ustawa budżetowa na 2023 r. zakłada dochody na poziomie 604,5 mld zł, wydatki nie większe niż 672,5 mld zł oraz deficyt, który nie powinien przekroczyć 68 mld zł. Deficyt sektora finansów publicznych, liczony według metodologii UE, zapisano w wysokości 4,5 proc. PKB. Zgodnie z prognozami resortu finansów dług sektora rządowego i samorządowego ma wynieść 53,3 proc. PKB.

Reklama

W budżecie przewidziano wzrost PKB w ujęciu realnym w wysokości 1,7 proc. rok do roku. Inflacja średnioroczna ma wynieść 9,8 proc., a wzrost przeciętnego wynagrodzenia 7,8 proc. 

Premier: import ropy w lutym-marcu bliski zeru

Na konferencji został również podjęty temat importu ropy z Rosji do Polski. Jak podkreślił premier Morawiecki, "na początku 2023 r. Polska zmniejszyła import rosyjskiej ropy do 10 proc., a w lutym, marcu tego roku będzie to zero lub bliskie zeru". Jak dodał, Polska mogłaby nie odbierać zakontraktowanej ropy z Rosji, ale i tak musiałaby za to płacić.

W sobotę PKN Orlen poinformował, że strona rosyjska przerwała dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń. Orlen ma obowiązujący do końca 2024 r. kontrakt na dostawy ropy z rosyjską firmą Tatnieft i deklarował, że wstrzyma import w przypadku nałożenia przez UE odpowiednich sankcji.

Według szacunków Orlenu, od początku lutego 2023 r., po wygaśnięciu kontraktu z firmą Rosnieft, dostawy rosyjskiej ropy pokrywały tylko ok. 10 proc. zapotrzebowania koncernu na ten surowiec. Były to wyłącznie dostawy rurociągowe, na które nie zostały wprowadzone międzynarodowe sankcje.

Aplikacja mObywatel równa dowodowi osobistemu

Jednocześnie premier zapowiedział projekt ustawy, który został przegłosowany przez Radę Ministrów. Zakłada on zrównanie ważnością dokumentów tradycyjnych, jak np. dowód osobisty, legitymacja studencka czy szkolna, z ich cyfrową wersją dostępną w aplikacji mObywatel. 

- Jeszcze w 2015 roku Polacy nie mieli (ogólnopolskiego - red.) dostępu do e-administracji. Wówczas było to około 400 tysięcy, dzisiaj jest to 15,7 milionów osób - powiedział Mateusz Morawiecki. 

 - Od uruchomienia aplikacji mObywatel minęło sześć lat. [..] Nowe regulacje sprawią, że osoby korzystające z aplikacji będą mogły korzystać z nich na tych samych zasadach, co osoby korzystające z wersji tradycyjnych - dodał.

- Dzisiejsza ustawa stworzy podstawę prawną, dzięki której będzie mogli dodawać kolejne komponenty, na przykład kartę mieszkańca w danym mieście - powiedział sekretarz stany w KPRM Adam Andruszkiewicz.  

Minister zapewnił, że dzięki przyjętej ustawie przez Radę Ministrów, każda wizyta w banku, w urzędzie czy podczas kontroli policji obywatele będą mogli wylegitymować się dzięki dokumentowi w aplikacji. Wyjątkami ma być złożenie wniosku o wyrobienie dowodu osobistego oraz przekroczenie granic krajów w strefie Schengen, które może odbyć się tylko na podstawie plastikowego dowodu tożsamości lub paszportu. 

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »