Reklama

Prezes NBP widzi możliwość znalezienia kilku mld zł oszczędności w budżecie

Prezes NBP Marek Belka widzi możliwość znalezienia kilku miliardów złotych oszczędności w budżecie państwa, tak aby ambitniej niż zakłada rząd obniżać deficyt sektora finansów publicznych. Jednocześnie szef banku centralnego uważa, że Polska nie potrzebuje w obecnej sytuacji gospodarczej podejmowania radykalnych kroków.

"Polska nie ma żadnych problemów z finansowaniem swojego długu, a raczej potrzeb pożyczkowych, bo to jest ostateczne kryterium stabilnej sytuacji. Natomiast obecny deficyt jest zachętą do szukania jeszcze kilku miliardów złotych oszczędności w wydatkach. To dałoby polskim finansom pewien komfort bezpieczeństwa i byłoby sygnałem dla międzynarodowych rynków, że polski rząd rzeczywiście energicznie działa" - powiedział Belka w wywiadzie dla "The Warsaw Voice Magazine".

MF zaplanował tegoroczny deficyt budżetowy na poziomie 52 mld zł, jednak przedstawiciele resortu finansów wielokrotnie informowali, że wykonanie budżetu na koniec roku może pokazać deficyt o kilkanaście miliardów złotych niższy. Na przyszły rok resort finansów planuje deficyt nie wyższy niż 45 mld zł, chociaż deklaruje chęć obniżenia go.

Zdaniem Belki, obecna sytuacja Polski nie wymaga podejmowania jakichś radykalnych kroków.

"Pojawiające się wypowiedzi o katastrofalnym stanie finansów publicznych, o Polsce zbliżającej się pod względem sytuacji gospodarczej do Grecji trącą brakiem profesjonalizmu. Brakiem wiedzy o tym co się zdarzyło, co się teraz dzieje i gdzie my na tym tle jesteśmy. Taka ocena sytuacji nie zmienia mojego odczucia, że przedstawiony przez rząd plan nie daje pełnej odpowiedzi na wyzwania stojące przed Polską" - uważa prezes NBP.

"Spodziewałem się, że korzystając ze znaczącej poprawy koniunktury gospodarczej (nawet lepszej od prognozowanej) rząd zdecyduje się na bardziej ambitne działania, jeżeli chodzi o wydatki państwa. Takie działania, które doprowadziłyby deficyt finansów publicznych do poziomu 5 proc. PKB. To byłby dobry wynik. A z tego co rząd przedstawił wynika, że deficyt wyniesie ok. 5,5 proc. PKB. To stawia pod znakiem zapytania możliwość bezbolesnego dojścia do 3 proc. deficytu w 2012 r. Żeby tak się stało sytuacja gospodarcza musiałaby okazać się znacznie lepsza niż dziś można przewidywać" - dodaje.

Prezes NBP Marek Belka po raz kolejny powtarza, że ewentualne interwencje walutowe dokonywane przez bank centralny powinny mieć miejsce tylko w przypadku nadmiernych fluktuacji złotego, a nie w celu obrony konkretnego poziomu kursu.

"Chciałbym wyraźnie powiedzieć, że NBP realizuje strategię celu inflacyjnego a nie celu kursowego. A te dwa cele mogą być w pewnych sytuacjach ze sobą sprzeczne. Nie mamy żadnego target rate. Natomiast rezerwujemy sobie prawo do sporadycznych interwencji, kiedy uznamy, że rynek walutowy został zdestabilizowany" - podkreśla szef banku centralnego.

"Dlatego obserwujemy rynki i jak zauważymy, że z ceną (złotego - PAP) dzieje się coś niedobrego, że zaczyna niebezpiecznie fluktuować, to mamy instrumenty by interweniować, doprowadzając do stabilizacji sytuacji. Ale w założeniu takie działania mają być czymś wyjątkowym, a nie regułą" - dodał.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »