Reklama

Rosja zaczyna zaciskać pętle wokół Europy

W 2022 r. można oczekiwać kolejnych fal inflacji na rynku gazu i energii. Konsekwencje tego boleśnie odczują nie tylko przedsiębiorstwa, ale i gospodarstwa domowe - powiedział PAP dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Dyrektor PIE ocenił, że kryzys gazowy - związany z rekordowymi cenami tego surowca w Europie oraz wzrostem cen energii elektrycznej i kosztów uprawnień do emisji CO2 - ma wpływ na wiele strategicznych sektorów, takich jak energetyka oraz przemysł chemiczny, a w szczególności na produkcję nawozów.

"Rosnące ceny nawozów podniosą koszty produktów rolnych. W konsekwencji będzie to oznaczać wyższe koszty życia dla gospodarstw domowych w całej Europie - poza wzrostem cen energii i przerwami w ich dostawach będziemy mieć do czynienia ze wzrostem cen żywności niewidzianym od kilkudziesięciu lat" - zaznaczył.

Reklama

Jak zauważył Piotr Arak, przedsiębiorstwa chemiczne już dziś ograniczają swoją produkcję, a koncerny z całej Europy zadeklarowały zmniejszoną produkcję amoniaku. Wśród nich dyrektor PIE wymienił koncerny: niemiecki BASF, norweski Yara, litewski Achema, niderlandzki Holandii, hiszpański Fertibera, ukraiński OPZ oraz austriacki Borelis. Zauważył, że również polska Grupa Azoty ze względu na remont nie pracuje na optymalnym poziomie.

Arak dodał, że po zmniejszeniu przez Rosję eksportu gazu do Europy, w Polsce jego tranzyt jest na historycznie niskim poziomie. Przypomniał, że Międzynarodowa Agencja Energii zaapelowała do Rosji o zwiększenie wolumenu eksportu do Europy, a eurodeputowani wystosowali apel do Komisji Europejskiej, domagając się wszczęcia postępowania antymonopolowego w sprawie działań Gazpromu, które doprowadziły do obecnego kryzysu. Zdaniem dyrektora PIE analiza aktualnej sytuacji pokazuje, że potrzeba wspólnych, zdecydowanych działań w tej sprawie.

- Największy europejski dostawca gazu - rosyjski Gazprom wymusza na Europie wysokie ceny energii, chcąc doprowadzić do szybkiego uruchomienia Nord Stream 2 z pominięciem europejskich wymogów certyfikacji. Manipulacja cen gazu wymaga zdecydowanej reakcji Komisji Europejskiej. Mamy tu do czynienia z wykorzystywaniem sytuacji, w której rozbudzone europejskie gospodarki potrzebują powrotu do zużycia energii sprzed pandemii. Organy europejskie, jak również urzędy regulacyjne poszczególnych państw członkowskich, powinny aktywnie przeciwdziałać tej sytuacji, zapewniając Europie bezpieczeństwo energetyczne - ocenił Arak.

Przypomniał, że hiszpański rząd zaapelował do Komisji Europejskiej o przygotowanie wytycznych wskazujących, jakie narzędzia interwencyjne państwa członkowskie mogą wykorzystać w celu przeciwdziałania skutkom nagłych wzrostów cen energii. Zdaniem dyrektora PIE również Polska powinna dążyć do tego, aby KE zbadała sprawę manipulacji cenami gazu ziemnego przez Gazprom.

- Potrzebna jest rewizja unijnego rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego (rozporządzenie SoS) w celu utworzenia strategicznego systemu rezerw gazu ziemnego na poziomie UE. Tempo wprowadzania polityki klimatycznej wymaga refleksji. Rewolucyjna dekarbonizacja bez zabezpieczonej bazy surowcowej może bowiem stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Unii. Potrzebny jest też efektywny Fundusz Modernizacyjny, który mógłby łagodzić skutki społeczne transformacji energetycznej i zmniejszać zależność Europy od rosyjskich dostaw gazu - powiedział PAP dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Rosyjski koncern Gazprom realizuje dostawy gazu dla konsumentów europejskich, zgodnie z wnioskami o dostawy i obecnymi zobowiązaniami kontraktowymi - głosi wydany w piątek komunikat koncernu.

Według agencji TASS koncern skomentował w ten sposób obniżenie dostaw gazociągiem jamalskim, co nastąpiło rano w piątek. Wcześniej szef koncernu Aleksiej Miller zapewnił, że do rekordowego wzrostu cen gazu przyczyniły się opóźnienia w uzupełnianiu podziemnych zbiorników surowca w krajach europejskich i rosnący popyt.

Gazprom w piątek rano wstrzymał tranzyt gazu przez Ukrainę na Węgry. W poniedziałek Węgry podpisały z Rosją 15-letnią umowę na dostawy gazu. Gazprom ma dostarczać Węgrom 4,5 mld m sześc. gazu rocznie dwoma szlakami: 3,5 mld m sześc. z południa, przez Serbię, a pozostałe 1 mld - przez Austrię, a więc z ominięciem Ukrainy.

GAZ ZIEMNY

5,94 -0,12 -1,96% akt.: 26.10.2021, 14:57
  • Max 6,23
  • Min 5,85
  • Stopa zwrotu - 1T 22,85%
  • Stopa zwrotu - 1M 18,57%
  • Stopa zwrotu - 3M 51,36%
  • Stopa zwrotu - 6M 125,37%
  • Stopa zwrotu - 1R 108,50%
  • Stopa zwrotu - 2R 164,22%
Zobacz również: GUMA KAUCZUKOWA TARCICA OLEJ PALMOWY

Tymczasem niemiecki koncern Uniper, zaangażowany w projekt Nord Stream 2, ocenił, że certyfikacja gazociągu się opóźnia. Szef koncernu, Klaus-Dieter Maubach, powiedział agencji Reutera, że certyfikacja zakończy się tak późno, że gazociąg nie będzie w stanie uzupełniać zapasów gazu podczas tegorocznej zimy. Jak tłumaczył, procedura otrzymania wszystkich niezbędnych zezwoleń nie będzie raczej postępować prędko.

Dokumenty niezbędne do certyfikacji Nord Stream 2 trafiły już do niemieckiego regulatora, ale ich rozpatrzenie może zająć cztery miesiące - ocenia w piątek dziennik "Kommiersant". Z kolei rządowy dziennik "Rossijskaja Gazieta" podał niedawno, że decyzja w sprawie certyfikacji zapadnie 8 stycznia 2022 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »