Reklama

Rosyjskie piekarnie będą mieć problemy ze sprzętem. Sankcje uderzyły w czuły punkt

Aż 90 proc. wszystkich piekarni w Rosji działa na europejskim sprzęcie, którego import został zakazany przez UE w zeszłym tygodniu. Zapasy części i materiałów eksploatacyjnych do urządzeń od dużych producentów wystarczą na kilka miesięcy, w przyszłości mogą wystąpić przerwy w pracy linii produkcyjnych - alarmuje dziennik Kommiersant, na który powołuje się portal wiadomoscihandlowe.pl.

Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy

Eksperci uważają, że części zamienne nadal będą trafiać do kraju poprzez import równoległy, ale doprowadzi to do wzrostu kosztów gotowych produktów. Uczestnicy rynku zaczęli już szukać alternatywnych dostawców w Chinach i Turcji.

Jak powiedział Kommiersantowi Rustam Aidiev, dyrektor wykonawczy Krajowego Związku Piekarskiego, zależność produkcji piekarniczej w dużych miastach kraju od importowanego sprzętu, głównie z krajów UE, sięga 80-90 proc., w regionach - 50-70 proc. Władze UE zakazały importu tego sprzętu w ramach piątej rundy sankcji przyjętych 8 kwietnia.

Reklama

Ale teraz pojawia się poważny problem z dostępnością materiałów eksploatacyjnych do sprzętu, których zapasy, według Aidieva, wystarczą dużym firmom na kilka miesięcy.

Według niego wymiana elektroniki i czujników w sprzęcie będzie prawie niemożliwa. Rustam Aidiev sceptycznie odnosi się do przyszłych perspektyw współpracy z niektórymi europejskimi dostawcami komponentów: "Niewiele osób zgodzi się na reeksport przez kraje trzecie, obawiając się wtórnych sankcji".

Jurij Kacnelson, wiceprzewodniczący Związku Piekarzy i Cukierników, uważa, że wyjście można znaleźć w imporcie równoległym, który wraz z nadejściem kryzysu zalegalizowały rosyjskie władze jako kontrsankcje.

Ekspert uważa jednak, że doprowadzi to do wzrostu kosztów, które producenci wliczą w cenę produktu końcowego.

Detaliści i operatorzy gastronomiczni rozwijający własne mini-piekarnie są w dużym stopniu uzależnieni od europejskiego sprzętu.

Grupa X5, która ma 5,2 tys. mini-piekarni w samej sieci Pyaterochka, powiedziała Kommiersantowi, że znalazła już nowych dostawców piekarników w Chinach. Poszukuje też kontrahentów w Turcji i Rosji, w tym sprzedawców materiałów eksploatacyjnych i komponentów do sprzętu - dodał przedstawiciel Grupy X5.

Sieć Azbuka Vkusa ma niemieckie piece Miwe i kilka włoskich - mówi przedstawiciel firmy. Ale jak dotąd, według niego, nie ma przerw w dostawach komponentów.

Yandex.Lavka, który również wypieka chleb w swoich centrach dystrybucyjnych, korzysta ze sprzętu z Włoch, Hiszpanii i Niemiec i nie napotkał jeszcze trudności w jego utrzymaniu, powiedział przedstawiciel firmy.

Sieć sklepów Vkusvill również nie ma problemów z konserwacją europejskich pieców.

W Magnit mini-piekarnie są wyposażone w rosyjskie piece, które według przedstawiciela sieci są o 30-50 proc. tańsze niż sprzęt zagraniczny.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »