Reklama

Rybny boom

Największa rywalka Justyny Kowalczyk, pięciokrotna medalistka olimpijska Marit Bjoergen właśnie została ambasadorem norweskiego stowarzyszenia rybaków.

Hamburger z łososia, pikantne Taco z pstrąga, gulasz z halibuta, zupa Bacalao z suszonego dorsza. Takie potrawy przedstawia w norweskiej telewizji śniadaniowej i wszędzie gdzie startuje. - Już od ponad roku stosuję ścisłą dietę rybną i codziennie piję szklankę tranu. Mam wrażenie, że w tych składnikach tkwi tajemnica mojej formy i sukcesów - powiedziała Norweżka, której głównym sponsorem jest firma Eksportuvalget for Fisk (EFF), zrzeszająca norweskich eksporterów ryb.

EFF odnotowało rekord eksportując tylko we wrześniu produkty o wartości aż 5,9 mld koron (3 mld zł). Po raz pierwszy w historii wartość eksportu łososia hodowlanego wyniosła 3 mld koron. Całoroczny eksport przekroczy w 2010 roku 50 mld koron. Powodem tak znacznego wzrostu, aż o 21 proc., jest zwiększone zapotrzebowanie jak i wzrost cen na wszystkie gatunki ryb.

Reklama

- Przeżywamy nieprawdopodobny boom eksportowy. Sprzedajemy za granicę głównie łososia hodowlanego. Popyt na tę rybę i cena wzrosły poważnie po wykryciu zaraźliwej choroby w hodowlach w Chile. Znacznie wzrosły też zamówień z Japonii na makrele - tłumaczy Egil Ove Sundheim z EFF.

Wielkość norweskiego eksportu ryb obrazowo wyjaśnił Geir Evensen, radca norweskiej delegacji przy Komisji Europejskiej. - Codziennie na świecie podawanych jest 27 milionów obiadów składających się z norweskiej ryby. Dzisiaj 63 proc. naszego eksportu skierowane jest do UE, 10 proc. do Rosji, a pozostała część do innych krajów świata. Łącznie do 150. W okresie kilku ostatnich lat największymi odbiorcami łososia stały się Francja i Polska, natomiast pstrąga - Rosja i Chiny.

Najdroższą norweską specjalnością eksportowa jest klippfisk, czyli dorsz suszony na specjalnych stojakach w majowym słońcu na Wyspach Lofockich. Nie jest norweskim wynalazkiem lecz został rozpowszechniony przez hiszpańskich i portugalskich rybaków przed 500 laty, a produkcję rozpoczęli w 1690 roku Holendrzy. Technologia do dzisiaj się nie zmieniła.

W całym 2010 roku tylko eksport klippfisk do Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Brazylii, gdzie jest głównym składnikiem tradycyjnej zupy Bacalao, przekroczył 3 mld koron.

Ta ryba stała się tak droga, że w listopadzie skradziono pięć tirów, które jechały do Portugalii. Ładunek każdego z nich był wart ponad milion koron.

Zamówienia są jednak bardzo różne. Na przykład do Nigerii eksportowane są głównie suszone głowy dorsza. - Zupełnie nie wiemy dlaczego, lecz cena jest dobra i chętnie je sprzedajemy, ponieważ zawsze były odpadami - powiedział "PB" jeden z rybaków z Wysp Lofockich.

Od kilku lat Norwegia eksportuje hodowlanego halibuta. - To bardzo trudna hodowla i kiedy zaczynaliśmy w 2002 roku cały świat z nas się śmiał. Teraz w naszych zbiornikach znajduje się cały czas 300 tys. halibutów, czyli 12 mln porcji tej dużej, szlachetnej i z roku na rok coraz droższej ryby - mówi Magnus Skretting dyrektor firmy hodowlanej Marine Harvest.

- Ryby to nasza kilkusetletnia specjalność, a dzisiaj rybołówstwo jest trzecim źródłem dochodu kraju po ropie naftowej i gazie oraz aluminium - podkreśla Evensen.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »