Reklama

Rynek pracy wchodzi w ślepą uliczkę - spadek bezrobocia wyhamowuje

Stopa bezrobocia rejestrowanego w sierpniu wyniosła 8,5 proc. - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny. Zarejestrowanych bezrobotnych było o 1,1 proc. mniej niż w lipcu br. W lipcu bezrobocie wyniosło 8,6 proc.

W końcu sierpnia w urzędach pracy zarejestrowanych bezrobotnych było 1 mln 346,9 tys., co oznacza, że było ich mniej w porównaniu z lipcem o 1,1 proc., tj. o 14,6 tys., a w porównaniu z sierpniem ub. roku mniej o 13,9 proc., czyli o 216,6 tys. osób.

Reklama

Stopa bezrobocia w województwach kształtowała się w granicach od 5,2 proc. w woj. wielkopolskim do 13,9 proc. w woj. warmińsko-mazurskim.

W porównaniu z lipcem br. bezrobocie spadło w większości województw (po 0,1 pkt proc.); wzrosła jedynie w województwie podkarpackim (o 0,1 pkt proc do 11,6 proc.), a w woj. opolskim, podlaskim i pomorskim - nie uległa zmianie.

Z kolei w porównaniu z sierpniem ub. roku stopa bezrobocia zmniejszyła się we wszystkich województwach. Najbardziej - w woj. warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim (po 2,2 pkt proc.), a w najmniej - w opolskim (o 0,9 pkt proc.).

W strukturze bezrobotnych zarejestrowanych udział kobiet w końcu sierpnia br. był wyższy niż przed rokiem o 1,1 pkt proc. i wyniósł 54,4 proc. Zwiększył się też udział osób bezrobotnych bez prawa do zasiłku (o 0,1 pkt proc. do 86,3 proc.) oraz osób nieposiadających kwalifikacji zawodowych (o 0,2 pkt proc. do 30,5 proc.). Zmniejszył się natomiast odsetek osób dotychczas niepracujących (o 1,0 pkt proc. do 15,0 proc.) oraz absolwentów (o 0,2 pkt proc. do 2,8 proc.).

W sierpniu br. pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 138,3 tys. ofert pracy, o 7,4 proc. więcej niż przed miesiącem i o 16,1 proc. więcej niż przed rokiem. Liczba ofert z sektora publicznego zwiększyła się w skali miesiąca, ale zmniejszyła w skali roku, a z prywatnego - była wyższa zarówno przed miesiącem, jak i w sierpniu ub. roku. Oferty z sektora publicznego stanowiły 11,0 proc. ogółu ofert (wobec 8,5 proc. w lipcu i 13,1 proc. przed rokiem).

W sektorze przedsiębiorstw w sierpniu br. pracowało 5 mln 760,7 tys. osób; zatrudnienie było w nim o 3,1 proc. większe niż przed rokiem (wobec wzrostu o 3,2 proc. w lipcu br.). Najbardziej zwiększyło się zatrudnienie w administrowaniu i działalności wspierającej (o 9,5 proc.) oraz informacji i komunikacji (o 7,6 proc.).

Wzrost zatrudnienia (w granicach 4,9 proc. - 2,3 proc.) notowano również w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, zakwaterowaniu i gastronomii, transporcie i gospodarce magazynowej, przetwórstwie przemysłowym, handlu; naprawie pojazdów samochodowych oraz dostawie wody; gospodarowaniu ściekami i odpadami; rekultywacji. Utrzymał się spadek zatrudnienia w górnictwie i wydobywaniu (o 7,2 proc.), wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (o 2,8 proc.), obsłudze rynku nieruchomości (o 1,1 proc.) oraz budownictwie (o 1,0 proc.).

W sierpniu br. wyższy niż przeciętny wzrost zatrudnienia w skali roku obserwowano m.in. w firmach zajmujących się produkcją mebli (o 6,2 proc.), produkcją wyrobów z metali (o 5,8 proc.), produkcją wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (o 5,6 proc.), transportem lądowym i rurociągowym (o 5,5 proc.) oraz produkcją pojazdów samochodowych, przyczep i naczep (o 5,3 proc.). Niższe niż rok temu zatrudnienie notowano w przedsiębiorstwach zajmujących się wydobywaniem węgla kamiennego i węgla brunatnego (o 7,4 proc., wobec spadku o 13,9 proc. przed rokiem), produkcją odzieży (o 2,2 proc.), budową obiektów inżynierii lądowej i wodnej (o 1,9 proc.) oraz budową budynków (o 1,1 proc.); nieznaczny spadek notowano również w robotach budowlanych specjalistycznych (o 0,1 proc.).

Komentarz Work Service

Stopa bezrobocia rejestrowanego w sierpniu br. wyniosła 8,5 proc. i spadała już 6. miesiąc z rzędu - podał dziś Główny Urząd Statystyczny. Jednak z nadejściem końca sezonu wakacyjnego, dynamika poprawy na rynku pracy zaczęła wyhamowywać.

Zdaniem eksperta Work Service, w kolejnych miesiącach, wobec rosnących trudności rekrutacyjnych i utrzymującej się szarej strefy, możemy spodziewać się chwilowej stabilizacji sytuacji na rynku, by koniec roku odnotować sezonowy wzrost bezrobocia.

Sierpień był już 6. miesiącem z rzędu, gdy obserwowaliśmy spadek poziomów bezrobocia. Obecne 8,5 proc. stanowi nowy rekordowy wyniki ostatniego ćwierćwiecza, ale wyraźnie widać, że z kończącym się sezonem wakacyjnym zaczęła wyhamowywać dynamika spadkowa. Z jednej strony widzimy dobrą koniunkturę wśród pracodawców, którzy w pierwszym półroczu stworzyli ponad 351 tysięcy nowych miejsc pracy. Z drugiej strony w tym samy czasie 94 tys. ofert pozostało nieobsadzonych. To pokazuje, że rynek pracy wchodzi w ślepą uliczkę, bo zaczyna brakować dostępnych kandydatów, a firmy nie mogą wypełniać zapotrzebowania kadrowego - mówi Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu Work Service. Dlatego wobec niedoborów kadrowych na rynku, w kolejnych miesiącach możemy obserwować ustabilizowanie się obecnych poziomów bezrobocia, przy uwzględnieniu nieznacznych sezonowych wzrostów na koniec roku. W efekcie spodziewamy się, że w grudniu stopa bezrobocia znajdzie się w granicach 8,7 proc. - dodaje Inglot.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

- - - - -

19 września informowaliśmy: S. Horbaczewski: W Polsce mamy problem demograficzny. Osoby wracające do Polski w wyniku brexitu będą go raczej pogłębiać, niż łagodzić

Problem demograficzny nie działa korzystnie na polską gospodarkę. W ostatnich latach więcej osób odchodzi z rynku pracy niż na niego wchodzi. Niektórzy politycy i eksperci pokładają nadzieje w rzeszy Polaków powracających w wyniku Brexitu z Wielkiej Brytanii. Zdaniem Sławomira Horbaczewskiego, finansisty, eksperta rynku nieruchomości, zjawisko masowych przyjazdów z emigracji zarobkowej może jednak pogłębić problem.

- W Polsce mamy poważny problem demograficzny - ocenia Sławomir Horbaczewski finansista, ekspert nadzoru korporacyjnego oraz rynku nieruchomości. - Za chwilę będzie on potęgowany tzw. polbackiem, czyli powrotami Polaków z Wielkiej Brytanii. Bardzo przestrzegam przed naiwnym entuzjazmem związanym z tym zjawiskiem.

Według szacunków brytyjskiego urzędu statystycznego pod koniec 2015 roku na Wyspach przebywała rekordowa liczba 916 tys. polskich obywateli, o 63 tys. więcej niż rok wcześniej. Prawie 12 proc. (108 tys.) urodziło się już na emigracji. Na Wyspach Brytyjskich Polacy stanowią zdecydowanie największą grupę narodową bez tamtejszego paszportu. Na drugim miejscu są obywatele Indii.

- Bardzo wiele osób mówi, że Polacy wrócą z Wielkiej Brytanii, będzie super, wręcz nawet nawołują do tego, żeby ich ściągać - wskazuje Sławomir Horbaczewski. - Uważajmy na to bardzo. W większości były to osoby w jakimś sensie zestresowane, niespełnione w Polsce, mające problem same ze sobą. Z tego właśnie powodu wyjechały. Jeżeli teraz miałyby wracać, bo za granicą także nie znalazły miejsca, to ich stres się jeszcze pogłębi. Polback może się okazać bombą demograficzną, kolejnym problemem.

Problemy demograficzne Polski, podobnie jak innych krajów europejskich, polegają głównie na tym, że w szybkim tempie zaczyna przybywać osób nieaktywnych zawodowo: emerytów i rencistów. Powodem, paradoksalnie, jest stosunkowo dobre, lepsze niż przed laty, życie, w wyniku którego rośnie jego długość. Młode pokolenia natomiast, ze względu na ograniczoną liczebność, nie są w stanie w pełni pokryć luki na rynku pracy spowodowanej odejściem osób tracących zdolność zarobkowania.

- Jedną bombą demograficzną jest to, że mamy za mało młodych ludzi, wzrost demograficzny jest za słaby - potwierdza Sławomir Horbaczewski. - Jeżeli teraz do Polski zaczną wracać osoby wtórnie poirytowane tym, że po raz kolejny im się w życiu nie ułożyło i znowu zmieniają otoczenie, będzie to bomba z opóźnionym zapłonem. Szybko może się okazać, że mamy na przykład bardzo groźne, roszczeniowe ruchy społeczne.

W Polsce opieka społeczna, jak zauważa Sławomir Horbaczewski, jest natomiast w powijakach. Oprócz uruchomionego w kwietniu tego roku wspierającego rodziny wychowujące więcej niż jedno dziecko programu Rodzina 500 plus trudno wskazać kompleksowe przedsięwzięcie rządowe rozwiązujące tego rodzaju problemy.

- Dlatego na razie w Polsce nie ma migrantów pochodzących z krajów arabskich, co w sumie jest bardzo korzystne - uważa Sławomir Horbaczewski. - Jeżeli w końcu zaczną się jednak u nas pojawiać, to będziemy mieli kolejny, bardzo duży problem demograficzny. Przybysze z innej kultury mogą także wywoływać różnego rodzaju niepokoje społeczne. Jeżeli dojdą do tego Polacy, którzy powrócą w ramach tzw. polbacku, zjawisko będzie tylko narastać. Ci, którzy zostali, rozbudowywali kraj, będą przy tym narzekać, że pracowali, a migranci wrócili na gotowe i obecnie demontują wszystko od środka.

Polback zdaniem Sławomir Horbaczewskiego, może mieć jednak pozytywny wymiar. Korzyścią dla Polski byłoby sprowadzenie do kraju osób pracujących w branży technologicznej czy innowacji.

- Takich osób w Polsce mamy bardzo mało, bo nie stworzyliśmy im warunków do rozwoju - wyjaśnia Sławomir Horbaczewski. - W Wielkiej Brytanii, tak jak w innych dojrzałych gospodarkach, takie warunki są oczywistością. Wykształcone i doświadczone osoby przeszczepią na krajowy grunt kulturę poszukiwania nowego, a nie tylko odtwarzania i realizowania marży na arbitrażach handlowych czy różnicach między kosztami siły roboczej. Takie wartości we współczesnej gospodarce powoli zanikają, stają się coraz mniej istotne. W tej chwili nie siła robocza decyduje o sukcesie, ale raczej roboty, automatyzacja.

Zdaniem Sławomira Horbaczewskiego, kapitał ma dużo mniejsze znaczenie. Pojawi się, gdy gospodarka pokaże swoje możliwości, bo jego napływ w mniejszym niż przed laty stopniu zależy od narodowości dysponenta.

- Natomiast bardzo mocno przestrzegam przed oczekiwaniem, że wraz z powrotem Polaków znajdziemy dużo nowej, świetnie wykwalifikowanej siły roboczej i że przyjdzie kapitał - ostrzega Sławomir Horbaczewski. - Siły roboczej nie znajdziemy, bo powrócą raczej osoby mające problem z pracą, a więc niekoniecznie mające pozytywne nastawienie do jej podjęcia. Szybciej pojawią się ludzie z postawami roszczeniowymi, poszukujące różnego rodzaju korzyści socjalnych, które w Wielkiej Brytanii są nieporównywalnie większe niż w Polsce. Może się okazać, że ojczyzna nie będzie w stanie zapewnić im tego, czego oczekują. Wówczas zaczną się niepokoje społeczne, które mogą wszystko od środka zaburzać. (Newseria)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »