Reklama

Samorząd zyska na dekrecie Bieruta

Samorządy i Skarb Państwa będą miały prawo pierwokupu gruntów warszawskich objętych roszczeniami, jeśli będą się na nich znajdować instytucje użyteczności publicznej - zakłada senacki projekt ustawy, którym zajmie się Sejm na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu.

Projekt to inicjatywa senatorów PO i niezależnego senatora Marka Borowskiego. Został przyjęty przez Senat 7 lutego br. Jest odpowiedzią na inicjatywę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, uzgodnioną z premier Ewą Kopacz.

Ma zapobiegać m.in. tzw. dzikiej reprywatyzacji nieruchomości w stolicy, odebranych ich ówczesnym właścicielom na mocy tzw. dekretu Bieruta.

Podczas lutowej debaty w Senacie sprawozdawca projektu Marek Borowski zwracał uwagę na różne formy patologii, związane z problemem reprywatyzacji gruntów w stolicy. To m.in. przypadki, gdy w wyniku wyroków sądów trzeba dawnym właścicielom (lub ich pełnomocnikom) zwracać grunty, na których stoją szkoły i inne placówki użyteczności publicznej - w sytuacjach, gdy nie zgadzają się oni na grunt zamienny.

Reklama

To także przypadki, gdy wyspecjalizowane firmy skupują od byłych właścicieli za bezcen ich roszczenia do nieruchomości, a następnie zarabiają na ich odzyskiwaniu i sprzedaży. To wreszcie sytuacje, gdy ktoś kiedyś zgłosił roszczenia do nieruchomości odebranych w ramach dekretu Bieruta, ale od dawna się nie zgłasza, ale w związku z roszczeniami nie można w budynku przeprowadzać żadnych inwestycji ani sprzedawać mieszkań.

- Niektóre z tych przypadków to ewidentne oszustwa - mówił Borowski. Jak jednocześnie dodał, są one w świetle obowiązującego prawa dopuszczalne. Propozycja senatorów - podkreślił - ma to wyeliminować.

Jedna propozycji zakłada, że Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego będą mogły w pierwszej kolejności nabywać roszczenia wynikające z tzw. dekretu Bieruta, by umożliwić realizację zadań związanych m.in. z ochroną zdrowia, edukacją, kulturą, rozwojem kultury fizycznej i zrównoważonego zagospodarowania przestrzennego. Oznaczać to będzie, że nieruchomości wykorzystywane na cele publiczne nie będą zwracane w naturze.

Projekt ma też rozwiązywać problem przypadków, gdy prawowici właściciele złożyli wniosek o zwrot, a potem w żaden sposób nie ubiegali się o nieruchomość. Postępowanie ma być umorzone, jeżeli w ciągu sześciu miesięcy od dnia ogłoszenia nikt nie zgłosi swoich praw. Umorzenie będzie też możliwe, jeżeli osoba zgłaszająca roszczenie nie udowodni swoich praw do nieruchomości w ciągu trzech miesięcy, bądź nie wskaże swojego adresu.

Propozycja ma zmienić także przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Po nowelizacji wykluczyłyby one możliwość powołania kuratora dla osoby, jeśli istnieją przesłanki do uznania jej za zmarłą. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że z doświadczeń stołecznego magistratu wynika, iż sądy umożliwiają przejmowanie nieruchomości metodą "na kuratora".

Przeciwko senackiemu projektowi protestuje stowarzyszenie "Dekretowiec", zrzeszające właścicieli nieruchomości warszawskich wywłaszczonych dekretem Bieruta. Stowarzyszenie uważa, że projektowana ustawa jest dla nich niekorzystna.

- Senacki projekt ustawy likwiduje możliwość ich zwrotu w naturze (ograniczając nawet obecne możliwości odzyskiwania nieruchomości na podstawie dekretu Bieruta), niekonstytucyjnymi przepisami, jeszcze bardziej represjonującymi właścicieli, niż dekret Bieruta - napisała w poniedziałek w apelu Ewa Wierzbowska ze stowarzyszenia "Dekretowiec".

Przy tej okazji stowarzyszenie powołuje się na opinie wydane do projektu ustawy m.in. przez Krajową Radę Sądowniczą, Naczelny Sąd Administracyjny, Krajową Radę Notarialną oraz resorty: finansów i skarbu państwa. Zdaniem Stowarzyszenia instytucje te zgłosiły zastrzeżenia do projektowanej ustawy, w tym m.in. zastrzeżenie dotyczące niezgodności z Konstytucją niektórych zapisów nowelizacji.

Zdaniem Stowarzyszenia senatorowie nie uwzględnili tych zastrzeżeń w poprawkach do projektowanej nowelizacji, a "niekonstytucyjność" niektórych przepisów już na etapie projektu powinna dyskwalifikować ten projekt i wyłączyć go z dalszego procedowania.

Jak podkreśla Stowarzyszenie "Dekretowiec" za uchwaleniem zmian w ustawie opowiada się prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), która w listopadzie 2014 r. rozmawiała o tej sprawie z premier Ewą Kopacz i to ona, zdaniem Stowarzyszenia, zainspirowała senatorów do podjęcia inicjatywy ustawodawczej.

Stowarzyszenie podkreśla, że zaproponowana nowelizacja, wbrew temu, co jest przedstawiane w mediach na ten temat, jest w istocie ustawą "antyreprywatyzacyjną", gdyż zawiera "zakamuflowane przepisy eliminujące całkowicie zwrot nieruchomości w naturze", "zabiera właścicielom nieruchomości bez odszkodowań" na rzecz miasta Warszawy i Skarbu Państwa, uzależnia zwroty od uznania urzędników, może też zwiększyć wydatki państwa na wykup ewentualnych roszczeń. Na poparcie tej oceny Stowarzyszenie powołuje się też na opinie współpracujących z nim prawników.

Prezydent Warszawy oceniła w listopadzie, po spotkaniu z Kopacz, że zmiany zaproponowane przez senatorów PO miałyby zapobiegać m.in. tzw. dzikiej reprywatyzacji. - Jestem po rozmowie z premier Kopacz (...) i będzie inicjatywa senatorów, żeby zmienić ustawę o gospodarce nieruchomościami, którą można by nazwać taką małą ustawą reprywatyzacyjną - zapowiedziała wtedy Gronkiewicz-Waltz.

Skutkiem wejścia w życie tzw. dekretu Bieruta z 1945 roku było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez gminę miasta stołecznego Warszawy, a w 1950 r. - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego - przez Skarb Państwa. Dekretem uzasadnianym "racjonalnym przeprowadzeniem odbudowy stolicy i dalszej jej rozbudowy zgodnie z potrzebami narodu" objęto około 12 tys. ha gruntów, w tym ok. 20-24 tys. nieruchomości.

Przejęte zostały grunty, natomiast budynki należały nadal do dawnych właścicieli. Jeśli jednak chcieli oni zachować prawo własności budynku i uzyskać prawa do gruntu, musieli w ciągu sześciu miesięcy od dnia objęcia gruntów w posiadanie przez gminę złożyć wniosek o ustanowienie prawa wieczystej dzierżawy z czynszem symbolicznym.

Gmina miała obowiązek uwzględnienia wniosków, jeżeli korzystanie z gruntów przez dotychczasowych właścicieli dawało się pogodzić z przeznaczeniem tych gruntów, określonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.

Składane w tej sprawie wnioski pozostawały jednak często bez rozpatrzenia lub wydawano decyzje odmowne, bez podawania podstaw prawnych odmowy. Wiele osób nie złożyło w ogóle wniosków, ponieważ np. znajdowały się w więzieniach, przebywały za granicą, nie zostały poinformowane o takiej możliwości.

Obecnie odzyskania praw do nieruchomości nie można domagać się, jeśli w przeszłości nie został złożony wniosek o ustanowienie prawa własności czasowej. Ci, którym w przeszłości odmówiono takiego prawa (lub ich spadkobiercom), mogą spróbować doprowadzić do uznania bezprawności decyzji odmownej, a później domagać się ustanowienia prawa użytkowania wieczystego gruntu.

PAP

_ _ _ _ _ -

Ustawa dotycząca skuktów tak zwanego dekretu Bieruta ukróci patologie, związane ze zwrotem nieruchomości w Warszawie. Tak twierdzi współautor projektu ustawy, niezależny senator Marek Borowski.

Wyjasnił on w Jedynce, że po wojnie wprowadzono w Warszawie tak zwany dekret Bieruta o nacjonalizacji nieruchomości. Na jego podstawie skonfiskowano w Warszawie przeszło 7 tysięcy hektarów nieruchomości i 14 tysięcy budynków. Dekret przewidywał częściowy zwrot mienia i wypłatę odszkodowań, co jednak nie nastąpiło. Po zmianie ustroju, w latach 90-tych rozpoczął się zwrot skonfiskowanych nieruchomości i wypłata odszkodowań. Równocześnie jednak, jak powiedział Borowski, powstał patologiczny system handlu roszczeniami do nieruchomości. Były one za grosze wykupywane od dawnych właścicieli lub ich spadkobierców. Gość Jedynki podkreślił, że coraz częstsze przypadki zwrotu nieruchomości użyteczności publicznej, na przykład szkół, zaczynają paraliżować życie miasta. Z drugiej strony nie można na przykład sprzedawać czy remontować mieszkań, do których są roszczenia.

Marek Borowski, który przygotował projekt ustawy razem z senatorem Aleksandrem Pociejem z klubu Platformy Obywatelskiej, powiedział, że likwiduje on patologiczne zjawiska i stawia interes publiczny na pierwszym miejscu. W myśl projektu miasto będzie mogło odmówić wydania nieruchomości, na której stoi budynek użyteczności publicznej, jak szkoła czy szpital, lub zabytek. Właściciele nieruchomości, które nie zostaną zwrócone, będą się mogli ubiegać o odszkodowanie. Jego wysokość określi jednak sąd. Władze Warszawy będą tez miały prawo do odkupienia roszczeń od byłych właścicieli lub osób, które je nabyły za taką samą cenę, jaką za nie zapłaciły. Senator nie zgodził się z zarzutami byłych właścicieli, według których ustawa de facto zablokuje zwrot nieruchomości w naturze.

IAR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »