Reklama

Seksistowski felieton na Dzień Kobiet

Serdecznie gratuluję pani Grażynie Piotrowskiej-Oliwie, nowej prezes PGNiG! O, przepraszam! Gratuluję oczywiście pani prezesce! A może jednak pani prezesie? - zastanawia się Bartłomiej Mayer, dziennikarz "Bloomberg Businessweek Polska".

Na czele Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa stanie Grażyna Piotrowska-Oliwa. Rada nadzorcza koncernu podjęła decyzję w tej sprawie w przeddzień Dnia Kobiet, mam jednak nadzieję, że to tylko przypadkowa zbieżność. W przeciwnym razie z dużym niepokojem oczekiwałbym ewentualnych rozstrzygnięć personalnych, jakie mogą zapaść np. w wigilię Dnia Dziecka.

Serdecznie gratuluję pani prezes! O, przepraszam! Gratuluję oczywiście pani prezesce! A może jednak pani prezesie? Jeśli Joanna Mucha jest ministrą, to Grażyna Piotrowska-Oliwa może być prezesą. Nie jestem na razie pewien, jakiej formy mam użyć. Z całą pewnością nie powinienem jednak stosować dotychczasowych męskich nazw zawodów i stanowisk. Są passé i słusznie odchodzą wielkimi krokami do historii. Nie mam żadnych wątpliwości. Ostatecznie przekonała mnie do tego rozmowa, jakiej wysłuchałem niedawno w jednej z radiostacji, dokładniej zaś poprzedzająca wywiad wymiana grzeczności:

Reklama

- Dzień dobry pani wicemarszałkini.

- Dzień dobry pani redaktorko.

Na razie tego typu określenia brzmią może nieco chropowato, ale z czasem - jestem tego pewien - przyjmą się. Przecież jeszcze kilka lat temu słowa takie jak "psycholożka" czy "biolożka" raziły konserwatywne ucho, a dzisiaj nawet edytor tekstu Word nie podkreśla ich na czerwono.

Wsiąkną również w język polski wyśmiewane dziś przez szowinistów określenia żołnierka czy pilotka. Pojawią się nawet analogiczne do męskich stopnie wojskowe: szeregowa (to oczywiste), chorążka (a może chorążyni), sierżantka, majorka (nie mylić z Majorką), generałka, a także marynarka (ewentualnie marynara), matka (kobieta w stopniu mata), bosmanka czy admirałka (a może bosmana i admirała). Wykluczałbym natomiast, co chyba również oczywiste, pojawienie się żeńskich stopni, które byłyby odpowiednikami męskich: starszy szeregowy czy starszy kapral.

Będziemy jednak mieli górniczki, maklery (panie z uprawnieniami maklera), nurkinie i chirurginie (a może chirurżki?). Nowego znaczenia nabiorą także terminy takie jak: tokarka, kominiarka, elektryczka, drukarka, ślusarka, muzyczka (ewentualnie muzyka), dziekanka i kawalerka (dama, której przyznano order). Nikt już nie będzie miał wątpliwości, że oficerki to nie buty, tylko kobiety z oficerskimi dystynkcjami, a rybaczki - panie trudniące się połowem ryb, a nie spodnie do połowy łydki. Nikt nie ośmieli się stwierdzić, że maszynista pracuje ciężej niż maszynistka, a sekretarz to stanowisko bardziej dystyngowane niż sekretarka.

Powiem więcej! Do radykalnych zmian będzie musiało dojść wśród męskich nazw profesji. Pewne jest dla mnie, że za jakiś czas słowa: kierowca, dowódca, dozorca, dyplomata, wojewoda, pediatra czy sędzia, zarezerwowane będą wyłącznie dla pań. Panom zostaną: kierowiec, dowódziec, dozorzec, dyplomat, wojewód, pediatr i sędź.

Na koniec przyjdzie czas rozprawienia się ze słowem mężczyzna...

Wasz felietonist

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »