Reklama

Spotkanie grupy G7 i szefów banków centralnych

Ministrowie finansów i gubernatorzy banków centralnych krajów G7, którzy odbyli we wtorek telekonferencję, poinformowali, że będą stosować coraz bardziej agresywne środki fiskalne i monetarne, by zwalczać skutki pandemii.

Ministrowie finansów G7 zadeklarowali w komunikacie wydanym w Waszyngtonie po rozmowach, że "zrobią wszystko, co konieczne, by odbudować zaufanie (na rynkach) oraz wzrost gospodarczy, aby chronić miejsca pracy, przedsiębiorstwa oraz odporność systemu finansowego" na świecie.
"Obiecujemy również promować globalny handel oraz inwestycje, by wesprzeć koniunkturę gospodarczą" i stawić czoło kryzysowi wywołanemu przez epidemię Covid-19, który może pogrążyć gospodarkę w recesji - głosi komunikat ministrów finansów. Spotkanie, poprowadził sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin i szef Fed Jerome Powell.

Mnuchin powiedział w poniedziałek stacji Fox News, że szefowie resortów finansów i banków centralnych z 20 największych gospodarek świata (G20) uzgodnili w poniedziałek, że będą koordynować działania podejmowane w związku z rozszerzającą się pandemią Covid-19. Dodał również, że Stany Zjednoczone w tej sprawie współpracują ściśle z krajami G7, Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym.

Reklama

..............

Rezerwa Federalna USA poinformowała w poniedziałek, że uruchomi zakup nieograniczonej liczby obligacji w celu utrzymania niskich kosztów finansowania zewnętrznego i ustanowi programy zapewniające przepływy kredytowe do korporacji, a także do władz stanowych i lokalnych.

Fed zamierza dokonać zakupu obligacji rządowych i papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką (MBS) "w kwotach potrzebnych do zapewnienia płynnego funkcjonowania rynku i skutecznego przekazywania polityki pieniężnej do szerszych warunków finansowych i gospodarki", a także zakupi komercyjne papiery wartościowe zabezpieczone hipoteką.

Rezerwa Federalna będzie wspierać "przepływ kredytów do pracodawców, konsumentów i firm poprzez ustanowienie nowych programów, które łącznie zapewnią do 300 miliardów dolarów nowego finansowania". Zostanie on wsparty o 30 miliardów dolarów z Funduszu Stabilizacji Wymiany Skarbu Państwa.

Fed "spodziewa się również wkrótce ogłosić ustanowienie programu pożyczek biznesowych, który będzie wspierał udzielanie pożyczek kwalifikującym się małym i średnim przedsiębiorstwom". Tydzień temu Fed podał, że zakupi co najmniej 500 miliardów dolarów Treasuries i 200 miliardów dolarów agencji MBS.

Fed zaleje rynki dolarem!

Wczoraj Fed opublikował komunikat, w którym napisał, że kupi tyle obligacji, ile będzie to potrzebne do "efektywnej transmisji monetarnej". "Dodruk bez ograniczeń", "Fed zaleje rynki pieniądzem", "Bank centralny wykupi wszystko" - tego rodzaju komentarze generalnie dominują po wczorajszej decyzji. Czy jednak słusznie?

Warto się zastanowić na początek, dlaczego w ogóle Fed musiał interweniować w zaledwie kilka dni po ogłoszeniu QE4? Czy dlatego, że ogłoszone 700 mld USD skupu to zbyt mało? Nie, dlatego, że żadna ilość skupu nie pomaga, jeśli banki nie przekazują płynności dalej. To jest obecnie absolutnie najważniejszy problem.

Fed udostępnia amerykańskim bankom repo w gigantycznych sumach, ale te wykorzystują niewielką część oferty, nie chcąc przekazywać dalej kredytu ze względów ostrożnościowych oraz regulacyjnych. Wczorajsza decyzja ma pomóc "obejść" ten problem. Stwierdzenie, że skup obligacji będzie nielimitowany jest tu najmniej istotne. Czy bowiem się różni od skupu w limicie 700 mld USD bez podania ram czasowych?

W praktyce Fed mógłby nawet kupować mniej, gdyby zmienność na rynku uległa zmniejszeniu. Kluczowe są rozwiązania, w ramach których Fed będzie mógł (pośrednio lub bezpośrednio) skupować obligacje gmin i dużych firm, a mniejszym firmom udzielać finansowania pomostowego. Oczywiście sarkazm w kierunku Fed i innych banków centralnych jest całkowicie uzasadniony. Pod presją polityków i lobby z Wall Street nie potrafiły one przez lata znormalizować polityki, wymuszając konieczne zmiany strukturalne. Ponadto sytuacja, w której Fed tak naprawdę przejmuje funkcje banku komercyjnego, stanowi najwyższy dowód porażki dotychczasowego systemu. Tym niemniej to nie czas na jego wywracanie do góry nogami.

Bank centralne, z Fed na czele, muszą dostarczyć płynność tam, gdzie nagle wyparowała. Co więcej, to może wcale nie być koniec. Rozwiązania Fed mogą pomóc w USA, ale dolarowej płynności bardzo brakuje na innych rynkach. Jeśli działania Fed będą skuteczne, powinny prowadzić do osłabienia dolara wobec głównych walut. W 2008 roku tak było, choć waluty rynków wschodzących (w tym złoty) traciły jeszcze przez kilka tygodni (choć na wstępie były mocno przewartościowane).

Rynki akcji zareagowały pozytywnie, ale ugaszenie pożaru finansowego to tylko jeden z warunków zakończenia bessy (choć jest to warunek niezbędny). Dziś rano dolar mocno traci, złoty zaś zyskuje, choć nadal jest bardzo przeceniony. O 8:55 euro kosztuje 4,5869 złotego, dolar 4,2340 złotego, frank 4,3331 złotego, zaś funt 4,9405 złotego.    

dr Przemysław Kwiecień CFA Główny Ekonomista XTB

Fed płaci za wszystko!

Rezerwa Federalna weszła na wyższy poziom w realizacji popularnego motta "whatever it takes" i od teraz zamierza zbierać z rynku cokolwiek będzie oferowane (czyli "take whatever is there"). Fed zapowiedział nielimitowany skup obligacji skarbowych, podbijając ofertę ponad wcześniej komunikowane 700 mld USD na zakupy. 
Poza papierami wartościowymi, których zabezpieczenie stanowią wierzytelności hipoteczne (MBS), Fed ustanawia dwa wehikuły do dostarczania płynności na rynek obligacji korporacyjnych, a także zamierza wymieniać na gotówkę instrumenty oparte o kredyty studenckie, samochodowe, pożyczki małych przedsiębiorstw i dług z tytułu kart kredytowych. W skrócie - płaci za wszystko.
Wachlarz programów sugeruje, że banki komercyjne nie będą miały jak się zasłaniać niewystarczającymi środkami na zwiększanie akcji kredytowej. Tym sposobem chce uchronić gospodarkę przed falą bankructw i zamrożeniem rynku kredytowego.

Ponadto Fed przygotowuje program bezpośredniego finansowania przedsiębiorstw niefinansowych, co jest pierwszą tego typu inicjatywa na świecie. Fed stara się nie dopuścić, aby kryzys biologiczny przerodził się w kryzys kredytowy. Niewykluczone, że to wciąż nie jest ostatnie słowo Fed, ale też decyzja wskazuje kierunek dla innych banków centralnych. Przede wszystkim powinniśmy spodziewać się więcej bezpośredniego wsparcia przedsiębiorstw niefinansowych przez banki centralne.

Z perspektywy USD zalew płynnością powinien częściowo załagodzić masowy popyt na dolara, jednak całkowicie go nie zahamuje. Awersja do ryzyka wciąż będzie generować ucieczkę w jakość i płynność i pod tym kątem USD wciąż jest królem, nawet jeśli krótkoterminowy rajd ulgi to przejściowo zagłuszy. Dodatkowo dolar wciąż będzie potrzebny do sfinansowania rosnących deficytów na rachunkach bieżących gospodarek rozwijających się, które boleśnie odczują zastopowanie globalnej gospodarki.

Nie jesteśmy jeszcze w punkcie zwrotnym z perspektywy ryzykownych aktywów. Kryzys zdrowia publicznego i gospodarczy wciąż jest w fazie rozwoju. Nawet wieści o spowolnienia tempa zachorować we Włoszech są pokrzepiające, nastawiajmy się na coraz gorsze wieści z USA czy Wielkiej Brytanii.

Dla rynków będzie to kluczowe źródło niepokojów. Wciąż też czekamy na decyzje w polityce fiskalnej, a ociąganie się Kongresu USA w zatwierdzeniu trzeciego pakietu fiskalnego nie pomaga. Wreszcie dane makro wkraczają w fazę, kiedy coraz mocniej będą odzwierciedlać szok gospodarczy. Dziś gorzkim przypomnieniem mogą być wstępne szacunki indeksów PMI. Ryzyka przeważają na rzecz wyznaczenia najgorszych poziomów do 2009 r.  

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.




Dowiedz się więcej na temat: G7 (G8) | banki centralne | Fed

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje