Reklama

Stop! Jedziemy jeszcze raz...

Jest noc. Siedzę za kierownicą ogromnej Scanii i pędzę krętą, wąską i ośnieżoną drogą w górach północnej Norwegii. Jadące z przeciwka i świecące mi w oczy ciężarówki mijam w odległości zaledwie kilku centymetrów. Prawie się o nie ocieram. Nagle sceneria zmienia się.

Jestem na szerokiej i suchej autostradzie, aby za chwilę nagle znaleźć się na leśnej drodze skąpanej w oślepiającym wiosennym słońcu. Ocieram spocone ze zdenerwowania czoło, gdy z lasu wprost na maskę wybiega łoś. Rozlega się huk, tracę panowanie nad kierownicą, skręcam do rowu i czuję, jak samochód się przewraca. "Stop"! - słyszę w tym momencie. "Jedziemy jeszcze raz!" Jazda jest tak realistyczna, że kompletnie zapomniałem gdzie jestem - w kabinie najnowocześniejszego w Europie symulatora samochodów ciężarowych.

VTI, szwedzki państwowy Instytut Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Linköping ma ogromną renomę w całej Europie, a nawet na świecie. Symulatory samochodów ciężarowych i osobowych dostarczają istotnych danych na temat reakcji kierowców na najbardziej nieoczekiwane sytuacje na drodze. Kamery i czujniki podłączone do ciała kierowcy rejestrują mrugnięcia oczu, spowolnienie reakcji, stres i narastanie zmęczenia podczas jazdy nocą.

Reklama

- Opracowaliśmy wiele programów komputerowych symulujących prawdziwe sytuacje w ruchu drogowym. Ćwiczenie, jak uniknąć kolizji z łosiem, jest szczególnie ważne, ponieważ co roku w Szwecji zdarza się kilkaset tego typu wypadków - wyjaśnia Private Banking szef projektu w VTI Jonasz Jonasson.

Symulator ciężarówki jest skomplikowanym urządzeniem. Kabina porusza się we wszystkich kierunkach tak, że kierowca czuje przyspieszenie, hamowanie i nierówności drogi. Kabina może imitować dowolną markę. Przez szyby i lusterka boczne, które są płaskimi monitorami, kierowca tak realistycznie widzi drogę i jej otoczenie w kącie widzenia 120 stopni, że po kilku minutach zapomina, gdzie się znajduje. Instruktor ma podgląd na wszystkie monitory i przyciskając klawisze zmienia scenerię i warunki drogowe.

- W symulatorze kierowca przeżywa wszystkie możliwe sytuacje w ruchu drogowych, takie jak wyjeżdżający z bocznej drogi samochód, nagłe śnieżyce, czy oblodzenie drogi. Szczególnie interesujące i powtarzane wielokrotnie są manewry z defektem opony w najmniej oczekiwanym momencie. Dla mnie to tylko naciśnięcie klawisza, a dla kierowcy nieprawdopodobne napięcie i nerwy - mówi Jonasson.

- Najważniejsze jest jednak to, że sytuacje, w których dochodzi do poślizgu czy kolizji mogą być powtarzane w nieskończoność i bez ryzyka, aż do perfekcji. Dlatego nasze kursy dla zawodowych kierowców cieszą się ogromnym powodzeniem - tłumaczy.

Całodniowy kurs dla kierowcy ciężarówki kosztuje w VTI 6500 koron, czyli 2600 złotych. - Zwraca się jednak wielokrotnie, ponieważ nowoczesna ciężarówka jest droga, a towar przez nią wieziony często wart majątek. Dlatego pracodawcy nie oszczędzają - podkreśla Jonasson.

Symulatory aut osobowych i ciężarówek zostały skonstruowane w Linköping i są w użyciu od 2004 roku. W tym roku rozpoczną się badania i kursy w symulatorze IV. Ten gigant został zainstalowany na uniwersytecie w Goeteborgu. Kąt widzenia kierowcy wynosi już 180 stopni. Są jednak jeszcze większe i lepsze urządzenia: amerykański National Advanced Driving Simulator oraz Toyota Simulator Driving.

W Linköping działa fabryka myśliwców Saab Jas Gripen, więc również dla pilotów VTI wspólnie z Saabem opracował symulator Gripena uważany przez NATO za jeden z najlepszych na świecie.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »