Stracił ponad 90 procent majątku. Nadal pozostaje miliarderem

​Hui Ka Yan, właściciel chińskiego giganta rynku nieruchomości Evergrande, w ciągu sześciu lat stracił 93 procent majątku. Jego konto zmalało w tym czasie o blisko 39 miliardów dolarów, choć nadal pozostaje na nim majątek, który uprawnia go do miana miliardera.

W szczytowym momencie majątek właściciela Evergrande był wyceniany na blisko 42 mld dol. Miało to miejsce w 2017 r., jednak po sześciu latach jego bogactwo stopniało o prawie 93 procent - informuje CNN.

Kiedyś Hui Ka Yan mógł poszczycić się mianem drugiego najbogatszego Azjaty, jednak problemy finansowe, z jakim mierzy się jego firma, sprawiły, że teraz jego majątek jest wyceniany obecnie na ok. 3 mld dol. Prezes firmy deweloperskiej musiał spłacić część zadłużenia Evergrande, które na koniec 2021 r. wynosiło 300 mld dol.  

Większość majątku Ka Yana poszło na częściowe spłacenie długu - sprzedał on m.in. luksusowe domy oraz odrzutowce. Jednak Evergrande nadal pozostaje w sytuacji nie do pozazdroszczenia - firma nie zrealizowała wstępnego planu restrukturyzacji zadłużenia, nad którym piecze trzyma chiński rząd.  

Reklama

Interwencja państwa była podyktowana obawą przed konsekwencjami, jakie mogą nastąpić na skutek upadku Evergrande. Firma zatrudnia blisko 200 tys. pracowników, jest jednocześnie właścicielem 1300 projektów budowlanych w 280 miastach. Jak szacuje CNN, bankructwo giganta rynku nieruchomości mógłby oznaczać duży kryzys w sektorze, który jest odpowiedzialny za 30 proc. PKB Państwa Środka. 

Alan Bartman 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Chiny | Guangzhou Evergrande

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »