Reklama

Surowce. Import gazu będzie rósł

Popyt na gaz ziemny w Polsce w wyniku transformacji energetycznej będzie rósł. Gaz, jako paliwo przejściowe, zastępować będzie w pierwszej fazie węgiel, uzupełniając i stabilizując odnawialne źródła energii. Krajowe wydobycie jest niewielkie. Konieczny będzie dalszy import LNG, który uzupełni dostawy surowca sprowadzanego z północy gazociągiem Baltic Pipe. Nie obejdzie się też bez dostaw rurociągowych z różnych kierunków.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

- Obecnie zużywamy ponad 20 mld m sześc. gazu. W Polsce PGNiG wydobywa ok. 4 mld m sześc. gazu rocznie, z własnego wydobycia w Norwegii będzie miał w najbliższych latach 2,5 mld m sześc. rocznie, a pod koniec dekady nawet 4 mld m sześc. Resztę będzie trzeba sprowadzać. W dużej mierze będą to dostawy LNG, ale konieczne będą też dostawy rurociągowe poprzez interkonektory z różnych kierunków - poinformował podczas konferencji Europower Paweł Majewski, prezes PGNiG.

Przedstawiciele spółki informowali już wcześniej, że zapotrzebowanie na gaz bloków będących w trakcie realizacji lub takich, w przypadku których trwają już zaawansowane analizy, może wynieść ok. 5-6 mld m sześc. w perspektywie 2028-2030 roku. Ale popyt może rosnąć bardziej, w miarę jak będzie zwiększać się wykorzystanie gazu w energetyce i ciepłownictwie.

Inwestorzy czekają na decyzję

Gaz jest w Unii Europejskiej na cenzurowanym ze względu na emisyjność paliwa. Niższą niż węgla, ale jednak... Komisja Europejska szykuje taksonomię, czyli regulacje pozwalające określić, które technologie są zrównoważone, korzystne dla klimatu i mogą liczyć na wsparcie unijne. Rozporządzenie w sprawie taksonomii nie obejmuje ani nie wyklucza gazu ziemnego z taksonomii UE. Jak poinformował Majewski, taksonomia ma jednak uwzględnić gaz jako paliwo przejściowe w odrębnym akcie delegowanym, który ma być opublikowany latem.

- Zależy nam na tym, by jak najbardziej skrócić okres prac, żeby akt delegowany został wydany jak najszybciej. Okres niepewności nie sprzyja inwestycjom, ocenie sytuacji przez sektor finansowy. Zależy nam, by to nastąpiło jak najszybciej - podkreślał szef PGNiG.

Dodał, że przyszłość inwestycji gazowych leży na sercu nie tylko Polsce, ale też krajom takim jak Hiszpania, Francja, Wielka Brytania czy Niemcy, które rocznie zużywają od 40 do 90 mld m sześc. gazu. - Trudno pogodzić się z tym, by tak ogromne wolumeny w krótkim czasie skurczyły się do zera. Nie jesteśmy osamotnieni w staraniach, by zachować przejściowość tego niskoemisyjnego paliwa - powiedział Majewski.

Dywersyfikacja dostaw

PGNiG w ubiegłym roku wydobyło w kraju 3,8 mld m sześc. gazu. Import wyniósł z kolei 14,8 mld m sześc. W strukturze importu ok. 60 proc. gazu pochodziło z kierunku wschodniego, ponad 25 proc. sprowadzono w postaci LNG, a prawie 14 proc. z kierunku zachodniego i południowego.

Dostawy LNG do Polski realizowane są poprzez terminal w Świnoujściu. Obecnie jest on rozbudowywany. Po inwestycji zdolności regazyfikacyjne terminalu wzrosną z 5 mld m sześc. do ok. 8,3 mld m sześc. rocznie. Zwiększy się też elastyczność pracy obiektu i możliwości składowania gazu.

Polska jest też w trakcie budowy gazociągu Baltic Pipe, łączącego złoża w Norwegii z polskim systemem przesyłowym. Zdolności przesyłowe tego rurociągu wyniosą ok. 10 mld m sześc. rocznie. PGNiG chce zwiększać produkcję gazu w Norwegii, by sprowadzać poprzez Baltic Pipe jak najwięcej własnego surowca. Obecnie wydobywa tam niecałe 0,5 mld m sześc., ale do 2027 roku ma dojść do 4 mld m sześc. Pozostały wolumen, który umożliwi wypełnienie przepustowości rury, będzie kupowany. PGNiG podpisał już umowę na zakup surowca od Ørsted. Kontrakt będzie obowiązywał od stycznia 2023 r. do października 2028 r. Jego całkowity wolumen to około 6,4 mld m sześc. gazu.

Baltic Pipe ma być alternatywą dla długoterminowego kontraktu jamalskiego, na podstawie którego kupujemy gaz rosyjski. Wygasa on z końcem 2022 roku. Kontrakt ma długą historię. Podpisany został w 1996 roku. Był kilkukrotnie zmieniany i aneksowany. Strona polska podkreślała wielokrotnie, że nie zamierza przedłużać umowy ani podpisywać kolejnej długoterminowej.

Przez wiele lat kupowaliśmy gaz po niekorzystnych cenach, drożej niż inne kraje Europy Zachodniej. PGNiG wystąpił w tej sprawie przeciwko Gazpromowi do Trybunału Arbitrażowego, który ostatecznie w marcu 2020 r. wydał wyrok na korzyść PGNiG. W efekcie zmianie uległa formuła cenowa dotycząca kupowanego przez spółkę gazu z Rosji. Teraz jest ona znacznie bardziej powiązana z notowaniami surowca na rynkach europejskich.

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Czy będziemy kupować jeszcze gaz od Rosjan? Na to padanie wielokrotnie padało z ust władz spółki i polityków stanowcze "nie". Ale w ostatnim czasie podejście się nieco zmienia. Prezes Paweł Majewski w wywiadzie dla "Wprost" mówił, że nie jesteśmy skazani na rosyjski gaz, ale celem spółki nie jest realizacja założenia, że już nigdy nie kupimy od Rosjan ani jednego metra sześciennego gazu. - Zwłaszcza, jeżeli będziemy mieć propozycję atrakcyjną cenowo - mówi.

GAZ ZIEMNY

3,13 0,01 0,26% akt.: 18.05.2021, 06:01
  • Max 3,13
  • Min 3,12
  • Stopa zwrotu - 1T 6,85%
  • Stopa zwrotu - 1M 15,99%
  • Stopa zwrotu - 3M -3,41%
  • Stopa zwrotu - 6M 15,99%
  • Stopa zwrotu - 1R 90,24%
  • Stopa zwrotu - 2R 19,08%
Zobacz również: GUMA KAUCZUKOWA TARCICA OLEJ PALMOWY

Również ze strony kręgów rządowych słychać, że nie zaprzestaniemy całkowicie zakupów na Wschodzie. - Mamy alternatywne źródła dostaw, ale wraz z rozbudową energetyki gazowej i ciepłownictwa będziemy gazu potrzebować coraz więcej. Możemy kupować surowiec od Rosjan pod warunkiem, że odbywać się to będzie na korzystnych warunkach. A zachowanie Rosjan wskazuje na to, że są gotowi grać rynkowo - powiedział przedstawiciel obecnych władz.

Jak uniknąć błędu

Organizacje ekologiczne przestrzegają, że Polska może wpaść w gazową pułapkę. Masowe stawianie bloków opalanych błękitnym paliwem może doprowadzić nas do sytuacji, w której za jakiś czas zmuszeni będziemy przeprowadzać kolejną transformację, wykładając na ten cel kolejne ogromne środki.

Przedstawiciele krajowych władz zaznaczają jednak, że Polska nie jest w stanie przeprowadzić transformacji bez gazu. W tej chwili polska energetyka w ok. 70 proc. opiera się na węglu. W przypadku ciepłownictwa udział ten jest jeszcze większy, wynosi ok. 80 proc.

Argumentują, że bloki, które będą stawiane, w przyszłości będą mogły być dostosowywane do nowego paliwa, jakim jest wodór. I wskazują, że zanim zrezygnujemy z błękitnego paliwa, zdążymy wybudować bloki jądrowe i rozwinąć technologie wodorowe, co zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: rynek gazu | ceny gazu | URE | gazoport | LNG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »