Z wszystkich dóbr transportowanych wewnątrz kraju przez Ren przechodzi ich aż 80 proc. Choć poziom wody w rzece nie uniemożliwia przepływu łodzi, ciężar, jaki można włożyć na barki, musi być zmniejszony o ponad połowę w porównaniu do tego, co jest transportowane w normalnych warunkach - podaje DTG, Niemiecka Kooperatywa Transportowa. W zeszłym roku ilość przetransportowanych towarów spadła najniżej od czasów zjednoczenia Niemiec.
Płyciznę odczuwa nawet wskaźnik PKB
Płytka rzeka nie dotyka jedynie marż i przychodów wielkich koncernów. W 2018 r. PKB Niemiec spadł o 0,4 proc. ze względu na mniejszą wydolność transportu przez rzekę. Według Instytutu Kiela, jeśli poziom wody jest poniżej 78 cm przez miesiąc, można przyjąć, że produkcja przemysłowa spadnie o 1 proc.
Firmy logistyczne, które zajmują się transportem zyskują na takich warunkach. Duże zapotrzebowanie na łodzie przystosowane do niskiego poziomu wody pozwala zwiększyć zyski. A podobne zapotrzebowanie nie będzie raczej spadać przez kolejne lata, gdyż trendu niskiego poziomu wody nie uda się tak prosto odwrócić. "Spodziewamy się, że z powodu zmian klimatycznych ekstremalne warunki na Renie będą zdarzać się częściej" - powiedział Maickel Uijtewaal, dyrektor generalny w Stolt-Nielsen, którego wypowiedź przytacza Reuters.
A jeśli trend niskich poziomów wody się podtrzyma, przejście na inne środki transportu dóbr nie będzie takie proste. "W perspektywie krótko- i średnioterminowej brakuje przepustowości, infrastruktury i personelu, aby przejść na transport kolejowy i drogowy" - powiedział agencji Reuters Steffen Bauer, dyrektor naczelny Stolt-Nielsen.
Jeśli poziom rzeki będzie niski przez wydłużony czas, nie pomoże to w poprawie sytuacji rynkowej naszego zachodniego sąsiada. Spowolnienie dostaw, słabsze i bardziej nieprzewidywalne łańcuchy dostaw jeszcze żadnej gospodarce nie pomogły.
Oprac. Tymon Magolewski










