Reklama

"Światowcy" i "prowincjusze": czyli gra o to, w czyim interesie będziemy stanowić podatki

Wreszcie dowiedzieliśmy się gdzie jest istota sporu o opodatkowanie hipermarketów, podatek bankowy, czy też dotyczącego załamania dochodów z podatku od towarów i usług a nawet o Frankowiczów. Czy idzie tu tylko o pieniądze?

Oczywiście, ale o coś znacznie więcej: idzie o to, czy władze Polski mają prawo działać w interesie większości obywateli, stanowić prawo zgodnie z ich wolą, czy są strażnikami interesów kilku zagranicznych banków, niemieckiego, francuskiego czy innego kapitału w handlu detalicznym albo międzynarodowego biznesu optymalizacyjnego, żyjącego dzięki lukom w systemie podatkowym, których nam ponoć nie wolno usunąć.

Reklama

Z tej perspektywy mamy dwa warianty rządów w naszym kraju:

- chwalone przez oficjalne media rządy "liberalne", akceptowane przez tzw. rynki finansowe, otoczone wianuszkiem międzynarodowych ekspertów, lobbystów i innych interesariuszy,

- zahukanych i zakompleksionych zaściankowców, którzy naiwnie chcą coś zrobić w interesie obywateli, bez sensu wierząc w ich wdzięczność i poparcie.

Tych pierwszych można nazwać "światowcami", tych drugich "prowincjuszami". Ci ostatni nie mają żadnych szans na poparcie opiniotwórczych mediów. W końcu przez sporo lat doskonalono obecny system podatkowy w interesie ich klienteli, którzy przyzwyczaili się do swoich przywilejów. Mówiąc wprost stan rzeczy jest na tyle korzystny, że po dobroci nikt nie zgodzi się na jego zmianę. Skoro "dziura Szczurka", czyli utracone co rok dochody budżetowe to co najmniej 60 mld zł, to ktoś korzysta z tych pieniędzy i jest się o co bić. Jeden z politycznych idoli "światowców" nawołuje nawet, że trzeba "bić PiS", zresztą wcześniej również nawoływał do bójek, czemu poświęcił odrębną książkę, co jest unikalnym wydarzeniem na rynku literackim. Zapewne owa partia jest dla niego typowym przykładem "prowincjuszy", którzy chcą podnieść rękę na przywileje rządzących i - co szczególnie groźne - "chcą sięgnąć do kieszeni" najbogatszych, a zwłaszcza banków (skandal!). A to jest już grzechem śmiertelnym: ten, kto chce np. zmusić banki do płacenia podatków i działania zgodnie z prawem nie wie co robi. Jest "samobójcą" lub "szaleńcem". Jego pomysły można nazwać "księżycowymi", podobnie jak określił program wyborczy obecnego prezydenta jeden z najważniejszych doradców ekonomicznych obecnego rządu.

Cóż jednak się stanie, gdy jednak obywatele opowiedzą się za "prowincjuszami" i dadzą im legitymację do realizacji swego programu? A strach pomyśleć, co się może stać. Będziemy mieli "drugą Grecję", "drugi Budapeszt" albo coś jeszcze gorszego. Przecież rządy w interesie obywateli są czymś przerażającym, katastrofą narodową, a przede wszystkim "klęską Polski", co był łaskaw powiedzieć obecny minister finansów komentując zamiar przewalutowania kredytów frankowych po kursie z dnia ich udzielenia.

Zgoda: rządy w interesie obywateli będą czymś zupełnie nowym i obcym w naszej polskiej rzeczywistości. Tego jeszcze nie było; czeka nas więc wielka niewiadoma, której nie znamy. Może jednak warto spróbować? Dziś głównym towarem eksportowym naszego kraju są jego obywatele, których "wysyłamy na Zachód", aby tam pracowali na bogatszych od nas. I jest to sprawiedliwe: jak biedny dokłada do bogatego, to jesteśmy na "Zachodzie", a gdy odwrotnie - to mamy do czynienia z dzikim "Wschodem". Nasi sąsiedzi ze starej Europy gdy mają do wyboru z jednej strony Syryjczyka czy Pakistańczyka albo Polaka, zawsze wybór padnie na naszego krajana. Zna języki, chce tyrać za małe (w ich realiach) pieniądze i nie tworzy diaspory. Gdy dodamy do tego, że obok obywateli oddajemy tym lepszym również swoje zyski, to możemy być pewni, że "światowcy" są i będą popierani przez "wolny świat" i "społeczność międzynarodową". A ich boi się nawet Putin.

Witold Modzelewski

Dowiedz się więcej na temat: podatki | prawo | posłowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »