FAA zaleciła przewoźnikom lotniczym "zachowanie ostrożności podczas wykonywania lotów nad obejmującym stolicę kraju regionem Maiquetía ze względu na pogarszającą się sytuację i wzmożoną aktywność wojskową w Wenezueli i jej okolicach". Ostrzegła też, że "loty na wszystkich wysokościach mogą być zagrożone". Komunikat opublikowano krótko po tym, jak na południowe Karaiby dopłynął amerykański lotniskowiec, największy na świecie.
O tym, że w Wenezueli jest coraz mniej bezpiecznie, poinformował m.in. polski MSZ, apelując o wstrzymanie się z wylotami do tego kraju. "Ze względu na koncentrację sił zbrojnych w regionie, zawieszanie wielu połączeń lotniczych oraz możliwość nagłego pogorszenia się sytuacji bezpieczeństwa, zaleca się powstrzymanie od wszelkich podróży do Wenezueli, w tym na wyspę Margarita oraz na sąsiednie wyspy należące do tego samego regionu turystycznego" - czytamy na stronie internetowej ministerstwa. PLL LOT nie realizuje połączeń do tego kraju.
FAA ostrzega. Linie lotnicze się boją
Tylko niektóre linie lotnicze, jak panamska Copa i wenezuelska państwowa Conviasa, kontynuowały rejsy. Inni posłuchali ostrzeżeń Federalnej Administracji Lotnictwa USA. Na przykład Iberia poinformowała, że zawiesza loty co najmniej do 1 grudnia, a Turkish Airlines ogłosiło, że przerwa potrwa kilkanaście dni. Według danych wenezuelskiego Krajowego Stowarzyszenia Agencji Podróży i Turystyki (Avavit), zawieszenie lotów dotknęło dotychczas ponad 8000 pasażerów.
Cofnięcie liniom koncesji zostało poprzedzone ultimatum. Rząd Wenezueli dał przewoźnikom na wznowienie lotów 48 godzin. Do rezygnacji z tej decyzji nawoływało Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). Ostrzegło, że odebranie zezwoleń jeszcze bardziej odizoluje kraj, który jest jednym z najsłabiej skomunikowanych w regionie.
Caracas spełnia groźbę. Cofa koncesje liniom lotniczym
Caracas nie zmieniło zdania. Prawo przewozowe straciło sześciu przewoźników. Loty musiała zawiesić Iberia, narodowe linie Hiszpanii, która pięć razy w tygodniu realizowała rejsy do Wenezueli. Podobnie TAP - portugalski, narodowy przewoźnik, który ma wpisane w siatce trzy rejsy w tygodniu, tyle samo, co zakazany przez Caracas Turkish Airlines. Taki sam los spotkał kolumbijską Aviankę, chilijską Latam )największą grupę lotniczą w Ameryce Południowej) oraz taniego, brazylijskiego przewoźnika Gol.
"Rząd Wenezueli zinterpretował działania linii lotniczych jako realizację dyrektyw Waszyngtonu" - informuje hiszpański dziennik ekonomiczny Expansión. Cofając licencje uzasadnił, że zrobił to "za przyłączenie się do aktów terroryzmu państwowego promowanych przez rząd Stanów Zjednoczonych". "Zachowajcie swoje samoloty, a my zachowamy swoją godność" - cytuje ministra spraw wewnętrznych Diosdada Cabella agencja AFP.
W ostatnich miesiącach obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych została tam wzmocniona. Od początku września Marynarka Wojenna USA przeprowadziła w pobliżu wód Wenezueli co najmniej 21 ataków na statki rzekomo przewożące narkotyki. Prezydent kraju, Nicolás Maduro, oskarżył Waszyngton o próbę zamachu stanu. Latem za jego aresztowanie USA wyznaczyło 50 mln dolarów nagrody.











