Reklama

Szwajcaria: Koniec tajemnicy bankowej?

W czerwcu Szwajcaria, po wielu miesiącach oporu, ratyfikowała podpisaną ze Stanami Zjednoczonymi umowę FACTA, która ma ograniczyć, jeśli nie uniemożliwić, ucieczki podatkowe obywateli amerykańskich. Od przyszłego roku szwajcarskie banki będą musiały informować Waszyngton o zawartości kont swoich amerykańskich klientów i podawać nawet historię transakcji. Szwajcarzy wiedzą, że wcześniej czy później podobna umowa zostanie podpisana z Unią i postanowili nie czekać. Operacja ostrzegania posiadaczy kont już się zaczęła - na pierwszy ogień poszli najwięksi europejscy klienci - Niemcy, Francuzi i Włosi.

Jeśli chodzi o media, najmniej dyskretna w tej sprawie pozostaje Francja. Przyczyna pozostaje polityczna: olbrzymi skandal, który wybuchł na początku tego roku wokół socjalistycznego ministra budżetu Jérôme'a Cahuzaca zmusił władze do szczególnie głośnej walki z ucieczkami podatkowymi. W grudniu zeszłego roku jeden z internetowych portali informacyjnych - Mediapart - ujawnił nagranie, z którego jednoznacznie wynikało, że minister ma w Szwajcarii niezadeklarowane konto. Ani prezydent Hollande, ani rząd nie byli w stanie uwierzyć, że urzędnik państwowy, którego zadaniem jest właśnie walka z ucieczkami podatkowymi tak bezczelnie oszukuje państwo. Władze stanęły więc murem za swoim ministrem, tym bardziej że w parlamencie i mediach Cahuzac uroczyście zapewniał o nieposiadaniu zagranicznego konta. Pod koniec marca okazało się jednak, że kłamał. Miał konta w Szwajcarii i Singapurze, o - jak dotąd - nieustalonej wysokości wkładu. Szacunki wahają się od 600 tys. euro do... 15 mln. Mało tego, pojawiły się informacje, że nie jest jedynym politykiem, który oficjalnie potępiając ucieczki podatkowe, w najlepsze oszukiwał fiskusa. Skandal doprowadził do nieznanego dotąd w historii V Republiki obniżenia popularności prezydenta i rządu. Jedynym sposobem na odrobienie wizerunkowych strat pozostało zdecydowane przeciwdziałanie tym praktykom. Szczególnie ostre ostatnio naciski na Szwajcarię najwyraźniej przyniosły owoce.

Reklama

W połowie września dziennik Le Parisien ujawnił, że wielkie szwajcarskie banki, jak UBS i Credit Suisse, wysyłają do swoich francuskich klientów listy (genewski oddział UBS) z bardzo uprzejmą prośbą o dostarczenie "zaświadczenia", że klient nie ma żadnych problemów z fiskusem. Dokument musi być podpisany przez jednego z przedstawicieli trzech zawodów reglamentowanych: adwokata, notariusza bądź eksperta księgowego. Francuzi - tak samo jak Niemcy - powinni odesłać ów papier w ciągu 16 miesięcy. To sporo czasu, by uregulować ewentualne niejasności. Nie wszystkie banki domagają się takich podkładek. Na przykład Julius Baer po prostu zwraca uwagę klientom, by sprawdzili swój status podatkowy i, jeśli to konieczne, podjęli odpowiednie działania w celu wypełnienia swych zobowiązań. Tak czy inaczej, to rewolucja.

Na dodatek Credit Suisse i niektóre mniejsze banki prywatne domagają się od klientów uregulowania swojej sytuacji fiskalnej w terminach mniej luźnych - do końca tego roku.

Według szwajcarskiego dziennika Le Temps ok. 80 tys. Francuzów ma niezadeklarowane konta w bankach Konfederacji. Półtora roku temu znany gabinet konsultingowy Booz&Cie oceniał, że ogółem francuscy klienci trzymają na nich 83 mld CHF (ok. 70 mld euro). To daje Francuzom trzecią pozycję, za Niemcami (210 mld CHF) i Włochami (158 mld).

Patrik Odier, przewodniczący Związku Banków Szwajcarskich, w swoim niedawnym wystąpieniu w Zurychu podkreślał, że Szwajcaria musi wyciągnąć lekcję z przeszłości - Musimy pogodzić się z żądaniami niektórych krajów, bo popełniliśmy błędy, które zostały ujawnione - stwierdził. Nie jest za bardzo jasne, czy Odier krytykował tu błędy czy fakt ich ujawnienia, ale nie ma wątpliwości, że wpływ na nową postawę Szwajcarów miały nie tylko naciski polityczne, lecz i spore kary, które musiały zapłacić niektóre banki, jak UBS (600 mln euro w 2009 r.). Odier nie wyklucza, że trzeba będzie zgodzić się na automatyczną wymianę informacji bankowych z krajami Unii.

Takiej wymiany domaga się Algirdas Semeta, komisarz europejski zajmujący się kwestiami podatkowymi, negocjacje ze Szwajcarią na ten temat trwają już od wiosny. Kiedy w czerwcu pojawił się w Bernie, by rozmawiać ze szwajcarską minister finansów Eveline Widmer-Schlumpf, nie krył swoich zamiarów: - Era tajemnicy bankowej na szczeblu światowym należy już do przeszłości. Szwajcaria dużo by zyskała, gdyby podpisała szeroką umowę o wymianie informacji z Unią -stwierdził. Szwajcarzy nie są tacy pewni, czy zyskają, ale ciężko im będzie odmówić, skoro podpisali FACTA ze Stanami Zjednoczonymi. Na razie starają się cokolwiek opóźnić sprawę, odwołując się do OECD - ich zdaniem Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju powinna najpierw ustalić normy światowe w tym względzie (z pewnością będą łagodniejsze ze względu na opór niektórych krajów). Domagają się też w zamian lepszego dostępu do rynku europejskiego, co z kolei spotyka się z oporem Komisji Europejskiej.

Można się spodziewać, że część klientów szwajcarskich banków zechce w końcu przenieść konta gdzie indziej. Po części będą to ruchy wewnątrz Szwajcarii, gdyż nie wszystkie tamtejsze banki wykazują się gorliwością w kwestii ewentualnego złamania tajemnicy. Poza tym ci klienci, którym na lepszym zachowaniu tajemnicy będzie bardzo zależało, mają w Europie ciągle bardzo duży wybór: Luksemburg, Austria, Andora, Monako, San Marino, Liechtenstein... Powiedzmy, że Austria i Luksemburg są gotowe pójść na pewne ustępstwa, ale pod warunkiem, że zrobią to pozostałe kraje z tej listy, którym się nie śpieszy... Poza tym, mimo gromkich obietnic płynących z ust przywódców G-8 i G-20, pozostaje jeszcze cały wachlarz rajów podatkowych na Wyspach Karaibskich i w Azji Południowo-Wschodniej. A Szwajcaria? Ciągle jest uznawana za bardzo pewne miejsce na mapie światowej bankowości. Świadczą o tym choćby olbrzymie ilości fizycznego złota płynące z banków londyńskiego City. W 2012 r. przeniosły one do Szwajcarii 92 tony, a w pierwszym kwartale tego roku blisko 800 ton. W czasach gdy złoto "papierowe" w postaci certyfikatów/derywatów nie wydaje się już takie mocne, szwajcarskie sejfy zyskują na znaczeniu.

Jerzy Szygiel

Dowiedz się więcej na temat: ze | tajemnica bankowa | Szwajcaria | raj podatkowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »