Reklama

Szykuje się miękki lockdown. Wkrótce czas cięcia prognoz?

Wraz z drugą falą epidemii COVID-19 (w środę w Polsce odnotowano ponad 6500 nowych zakażeń, zmarło 116 osób), wracają obawy o wzrost gospodarczy w tym i przyszłym roku. W prognozach ekonomistów ich jednak jeszcze nie widać.

Dla przykładu, w jesiennej aktualizacji Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł prognozę wzrostu gospodarczego Polski o 1 pkt proc. na 2020 r. i 0,4 pkt proc. w 2021 r. W tym roku gospodarka skurczy się zdaniem MFW o 3,6 proc. (w czerwcu było to -4,6 proc.), natomiast w przyszłym urośnie o 4,6 proc. Również Bank Światowy spodziewa się mniejszego spadku PKB w tym roku (-3,9 proc.). W czerwcowym opracowaniu wskazywał na 4,2-proc. recesję. W przyszłym roku rodzima gospodarka urośnie o 3,5 proc. a nie jak wcześniej o 2,8 proc.

Reklama

Objęcie całego kraju żółtą strefą i znaczący przyrost zakażonych - nie wywołują obecnie konieczności rewizji prognoz w dół. Na to jest jeszcze za wcześnie, tym bardziej, że IV kw miał już według wstępnych założeń być gorszy, właśnie ze względu na pandemię koronawirusa.

"Obecnie nie planujemy rewizji. W bazowym scenariuszu zakładaliśmy osłabienie ożywienia gospodarczego w IV kw 2020 r. (ujemna dynamika PKB k/k). O ile nie zostaną wprowadzone znaczące restrykcje sądzimy, że rewizja nie będzie konieczna" - pisze w komentarzu dla Interii Marta Petka-Zagajewska, kierownik Zespołu Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Spekulacje o ewentualnym drugim zamrożeniu gospodarki uciął niedawno minister finansów Tadeusz Kościński, który w programie "Gość Wydarzeń" Polsatu powiedział: "Nie wyobrażam sobie zamknięcia gospodarki. Są ludzie zarażeni, ale to nie jest to jeszcze w takich proporcjach, by przekonać społeczeństwo, że warto kolejny raz robić krajowy lockdown". Przyznał, że gospodarka na razie działa bardzo dobrze i podtrzymał prognozy spadku PKB w 2020 r. na poziomie 4,6 proc.

Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska przypomina, że ze zmianą prognoz nie ma się co nadmiernie śpieszyć, bo 22 października GUS opublikuje zrewidowane dane kwartalne za 2019 r. co samo w sobie może mieć wpływ na trajektorię dynamiki PKB r/r w 2020. - Obserwujemy sytuację i liczymy się z taką możliwością. Ewidentnie mocny wzrost zachorowań to ryzyko dla prognoz, ale ważne są też sygnały dotyczące popytu zagranicznego. Tam do tej pory aktywność nadal rosła, chociaż ostatni odczyt ZEW dla Niemiec dorzuca kolejny znak zapytania - ocenia Bielski.

Indeks ZEW, który obrazuje nastroje dotyczące rozwoju sytuacji gospodarczej w przeciągu następnych sześciu miesięcy, przyjął wartość 56,1 pkt. To o ponad 20 pkt. mniej niż miesiąc wcześniej, gdy osiągnął 77,4 pkt i znacząco gorzej od prognoz, które zakładały niewielki spadek do 73 pkt.

"Ze względu dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość dopuszczamy możliwość rewizji w najbliższym czasie" - wyjaśnia Krystian Jaworski, starszy ekonomista Banku Credit Agricole.

Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora ds. Badań i Analiz w Polskim Instytucie Ekonomicznym wskazuje, że "na tę chwilę zmiany nie są przewidywane".

Sytuacja na rynku pracy jest i pozostanie stabilna. Problemem są inwestycje, które po wyraźnym spadku w 2020 r. odbiją w niewielkim stopniu w przyszłym roku.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: prognozy | PKB Polski | inflacja Polska | bezrobocie Polska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »