Jak podał serwis sad24.pl, eksporterzy informują o wzroście zamówień na jabłka ze strony litewskich odbiorców, w efekcie czego w ostatnich dniach szybko rosły zamówienia na polskie owoce. Portal wskazuje, że to efekt blokady granicy z Białorusią, która zmusiła do szukania alternatywnych dróg handlowych.
Litwini zarabiają na polskich jabłkach. Efekt zamknięcia granicy z Białorusią
Beneficjentami sytuacji na granicy z Białorusią stały się litewskie firmy transportowe. Wszystko dlatego, że jabłka i warzywa to tylko kropla w morzu towarów, które jadą na Wschód.
Serwis wskazuje, że zwiększone zamówienia z Litwy nie wynikają z nagłego wzrostu spożycia jabłek w tym kraju. Prawdziwym powodem jest obejście blokady granicznej. "Polskie ciężarówki nie mogą wjechać na Białoruś przez Litwę. Zatem Białoruś i tak kupi towary, które chce kupić, a na transporcie nie zarobią Polacy" - czytamy w portalu.
Białoruś, mimo nałożenia embarga na polskie owoce i warzywa, w tym jabłka, często jednostronnie i bez wcześniejszego informowania polskiej strony uchyla te ograniczenia - tak było m.in. tego lata w przypadku jabłek i ziemniaków. Podobnych przypadków jest jednak więcej.
Przejścia graniczne z Białorusią zostaną otwarte. Koniec problemów eksporterów?
Przejścia graniczne z Białorusią pozostają zamknięte w obu kierunkach od 12 września. Miało to związek z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami "Zapad-2025". Premier Donald Tusk manewry nazywał "agresywnymi".
Jednak we wtorek szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał na portalu X, że podpisał rozporządzenie przywracające ruch na przejściach granicznych z Białorusią "jutro w nocy o godzinie 00:00". Wcześniej premier Tusk zapowiedział, że otwarcie granic ma nastąpić ze środy na czwartek (24/25 września) o północy.
Resort spraw wewnętrznych i administracji tłumaczył w odpowiedzi na niezadowolenie części polskich przedsiębiorców, że zdaje sobie sprawę, że wstrzymanie ruchu granicznego jest "wyzwaniem dla przewoźników", którzy muszą korzystać z np. przejść granicznych na Litwie, by realizować przewozy. Podkreślano natomiast, że ruch może zostać przywrócony tylko wtedy, gdy granica będzie w pełni bezpieczna.
Wkrótce mają zostać ocenione straty z zamknięcia polsko-białoruskiej granicy na blisko dwa tygodnie.












