Szyszko: nie będę pracował w szkole o. Rydzyka

Były minister środowiska Jan Szyszko przyznał w czwartek, że poparł wniosek o dotację z NFOŚ na uruchomienie studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, ale zaprzeczył, jakoby miał tam podjąć pracę.

Poniedziałkowy "Dziennik" napisał, że rekomendowanie przez Jana Szyszkę nowego kierunku na uczelni ojca Tadeusza Rydzyka zapewni mu stałą, dobrze płatną pracę w tej szkole. Uczelnia zaoferowała byłemu ministrowi w rządzie PiS - jak podał "Dziennik" - 600 zł za godzinę wykładów.

- Nie przewiduję żadnej stałej posady w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu - powiedział Szyszko w czwartek na konferencji prasowej.

- To dla mnie zaszczyt, że uczelnia uwzględniła mnie jako osobę, która mogłaby pomóc we wspieraniu studentów. Takie kierunki, jak Polityka Ochrony Środowiska, są bardzo ważne dla rozwoju gospodarki. Ja nie zamierzam jednak zmieniać pracy, ponieważ mam już stałą pensję i posadę. Mam nadzieję, że autor artykułu, który ukazał się w "Dzienniku", poniesie konsekwencje - dodał Szyszko.

Reklama

Dotacja na uruchomienie studiów podyplomowych z zakresu polityki ochrony środowiska - kompensacja przyrodnicza - pochodziła z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska z programu wspierania kształcenia kadr dla potrzeb rozwoju regionalnego. Uczelnia otrzymała 1 mln 225 tys. zł dotacji. Uchwała o jej udzieleniu została podjęta 19 listopada 2007 r.

Szyszko rekomendował wniosek, a podpisał się pod nim ówczesny wiceprezes Funduszu Artur Michalski.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »