Miesiąc do miesiąca, wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw spadły o 3,3 proc.
Pensje w maju wzrosły rok do roku, ale w porównaniu z kwietniem spadły
Jak wyjaśnił GUS, spadek wynagrodzeń w maju o 3,3, proc. mdm wynikał m.in. z mniejszej skali dodatkowych wypłat, takich jak nagrody czy bonusy. "Spadek ten spowodowany był mniejszą skalą dodatkowych wypłat, które miały miejsce w poprzednim miesiącu, m.in. nagród, w tym nagród motywacyjnych, bonusów, premii kwartalnych, nagród jubileuszowych, wypłat z tytułu przepracowanych godzin nadliczbowych, a także odpraw emerytalnych (które obok wynagrodzeń zasadniczych także zaliczane są do składników wynagrodzeń)" - czytamy w opracowaniu GUS.
W tym samym pakiecie danych GUS poinformował również, jak kształtowało się przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w maju. Spadło ono o 0,5 proc. rdr i o 0,2 proc. mdm, do poziomu 6 487,7 tys. osób.
RPP patrzy na wzrost płac. Dla kredytobiorców nie ma dobrych wieści
"Wzrost płac w końcu nie zaskoczył rynku - w maju dynamika wynagrodzeń 11,4 proc. r/r wobec 11,3 proc. w poprzednim miesiącu. Jednakże to dalej są wysokie poziomy, za wysokie dla RPP na myślenie o obniżkach stóp. Bieżące momentum płac spada, ale bardzo opornie" - zauważyli ekonomiści Pekao we wpisie na platformie X.
Przypomnijmy, że polskie władze monetarne od dawna podkreślają "proinflacyjność" dynamiki wzrostu płac w Polsce i uzależniają otwarcie dyskusji o możliwości obniżek stóp m.in. także od kształtowania się wzrostu wynagrodzeń - szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ.
Płace rosną szybko w całej polskiej gospodarce
Wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wciąż cechuje się dwucyfrową dynamiką. Ale płace rosną szybko w całej gospodarce - po części wywołują ten wzrost znaczące podwyżki płacy minimalnej, po części inflacja przekładająca się na wyższe oczekiwania płacowe pracowników, a także niedobór pracowników. Nie bez znaczenie są też hojne podwyżki, jakie w tym roku wpłynęły na konto pracowników budżetówki i nauczycieli - rząd Donalda Tuska zrealizował przedwyborcze obietnice, w efekcie czego wynagrodzenia w tych grupach wzrosły odpowiednio o 20 proc. i 30 proc.
Takie wzrosty płac, choć pozytywnie odbierane przez pracowników, niepokoją ekonomistów, którzy wskazują, że Polska już przestała być krajem konkurującym o inwestycje zagraniczne za pomocą taniej siły roboczej. - Podwyżki płacy minimalnej są bardzo kosztowne dla nas pod względem konkurencyjności - mówiła na konferencji prasowej ekonomistka PKO BP Marta Petka-Zagajewska.
Analitycy PKO BP spodziewają się, że z powodu podwyżek w budżetówce i wzrostu płacy minimalnej wynagrodzenia w całej gospodarce narodowej będą rosły w tym roku średnio o 13,6 proc., w tempie szybszym niż w sektorze przedsiębiorstw (11,4 proc.). Oczekują, że w przyszłym roku wzrost będzie już jednocyfrowy.
Przypomnijmy - rząd Donalda Tuska zaproponował, by od 1 stycznia 2025 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 4626 zł, a minimalna stawka godzinowa - 30,20 zł. Od 1 lipca br. obie te wielkości będą wynosić odpowiednio 4300 zł i 28,10 zł. To oznacza, że minimalne wynagrodzenie wzrośnie o 7,6 proc., a stawka godzinowa - o 7 proc. Propozycja rządu będzie jeszcze dyskutowana na Radzie Dialogu Społecznego. Ostatecznie podwyżki mogą więc być inne, na pewno jednak nie niższe niż to, co już zaproponował rząd.












