Reklama

Trzeba nakreślić harmonogram transformacji energetycznej

Konieczne jest przyjęcie długofalowej strategii energetycznej kraju, by nakreślić harmonogram transformacji energetycznej. Rozmowy o zmianach muszą dokonywać się z udziałem górników – mówi Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego. Podkreślił, że Fundusz Sprawiedliwej Transformacji to szansa na nowe miejsca pracy w perspektywicznych branżach.

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji ma wspierać państwa unijne w osiąganiu neutralności klimatycznej, do której Europa chce dojść w 2050 roku. Ma on opiewać na 40 mld euro, z czego do Polski może trafić 8 mld euro.

Reklama

- Najważniejszym beneficjentem będą regiony węglowe. Ale skorzysta na tym również kilka innych sektorów - przemysł stalowy, chemiczny, cementowy, czy szklarski. To są branże, w których również będziemy musieli ograniczać emisje CO2. Ale lwia część trafi do regionów węglowych - powiedział Buzek podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego online.

- Chodzi o to, by mieszkańcy regionów górniczych czuli, że z UE idzie do nich konkretna pomoc. To osobna linia budżetowa. Fundusz stał się czymś w rodzaju koła zamach Europejskiego Zielonego Ładu. Daje ogromne możliwości inwestycyjne. (...) Trzeba stworzyć nowe miejsca pracy, zająć się górnikami - dodał.

Podkreślał, że konieczne jest przyjęcie przez Polskę długofalowej strategii energetycznej, z wyznaczonymi celami, z określonym harmonogramem. Przekonywał, że fundusz jest ważny nie tylko dla tych regionów, ale i dla pozostałej części kraju. - Mamy dziś najdroższą energię elektryczną w Europie, patrząc na ceny hurtowe, największe zagrożenie smogiem. To nie są sprawy obojętne dla Polaków - mówił.

Zdaniem Buzka, do opracowywania rozwiązań, które miałyby wspomóc region w obliczu nadchodzących zmian, powinni zostać włączeni sami górnicy, związki zawodowe, ale też naukowcy, przedsiębiorcy, właściciele startup-ów czy organizacje pozarządowe. Europoseł informował, że wspierane regiony będą mogły liczyć na dofinansowanie do 75 proc. kosztów projektu, podczas gdy dziś jest to, zależnie od obszaru, 25 lub 50 proc.

- Na Śląsku nie jesteśmy w tym temacie "pierwszakami". Mamy już pewne doświadczenie. Przeszliśmy restrukturyzację naszego regionu - 25 lat temu było około 70 kopalń, dziś dwadzieścia parę - powiedział Buzek.

Wskazywał na potrzebę przekwalifikowania ludzi, tworzenia nowych miejsc pracy w perspektywicznych sektorach jak OZE, ale też biotechnologia, elektronika, przemysł samochodowy, czy obsługa biznesu.

Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego, potwierdzał, że sektor energetyczny musi przejść transformację, choćby z powodu rosnących cen emisji. Podkreślał jednak, że odejście od węgla powinno być  prowadzone w zrównoważony sposób. - Nie wolno wylewać dziecka z kąpielą. Sektor motoryzacyjny i górniczy zatrudniają na Śląsku najwięcej ludzi - podkreślał.

Również on zwraca uwagę na potrzebę przyjęcia konkretnego harmonogramu odwrotu od węgla. Przyznał przy tym, że proces nie będzie łatwy. - Powiedzmy teraz górnikowi: buduj wiatraki za 4,5 tys. zł, podczas gdy średnia w sektorze górniczym wynosi 7,5 tys. zł. Jak ktoś 22 czy 23 lata pracował pod ziemią, też ma swój honor - mówił.

Odniósł się też do obecnej sytuacji na rynku węgla. - Teraz ceny są bardzo niskie. (...) Sektor przeżywa problemy wynikające z koniunktury, mamy dołek gospodarczy, ale branża się obroni tak jak już nieraz się obroniła - powiedział.

Podkreślał, że fundusz powinien być zarządzany na poziomie regionalnym, a nie centralnym. W ten sposób skuteczniej i bardziej efektywnie będzie można zagospodarować przyznane środki.

Monika Borkowska


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »