Reklama

Trzeci dzień Kongresu ESG Polska Moc Biznesu. Kiedy kolejny kryzys?

Problemy związane z łańcuchem dostaw czy wzrostem cen energii i surowców powodują spowolnienie dynamiki odbicia gospodarczego, ale wzrost PKB na poziomie 5 proc. nie jest zagrożony - ocenia Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju podczas Kongresu ESG Polska Moc Biznesu. Dziś trzeci dzień tego wydarzenia.

- Problemy dotyczące łańcuchów dostaw oraz wzrost cen energii i surowców spowodują spowolnienie dynamiki odbicia gospodarczego obserwowanego w poprzednich dwóch-trzech kwartałach. W ostatnich dwóch miesiącach wszystkie wskaźniki wyprzedzające koniunktury wskazują, że nastąpi lekkie spowolnienie. Jednak wzrost PKB na poziomie 5 proc. nie jest zagrożony - powiedział Borys podczas debaty odbywającej się w ramach kongresu "Polska moc biznesu".

Dodał, że pandemia nie odpuszcza. Mniej prawdopodobne są całkowite zamknięcia poszczególnych sektorów gospodarki, ale wyczuwalna jest zachowawczość rynków. - Obecne otoczenie pokazuje, że 2022 rok może być czasem odrabiania strat po pandemii, choć prognozy są nieco słabsze niż jeszcze kilka miesięcy temu, natomiast w 2023 roku potencjalnie może pojawić się ponowny kryzys - uważa prezes PFR.

Reklama

Nadzieja w inwestycjach

W tej sytuacji kluczowy będzie plan odbudowy, który miałby stymulować inwestycje w 2022 i 2023 roku, by podtrzymać pozytywne trendy wcześniejszego odbicia. Borys podkreśla, że jeśli uda się pobudzić inwestycje, możemy być spokojni. Gdyby jednak tak się nie stało i narastałyby napięcia w gospodarce, za półtora roku mogłoby dojść do mocniejszego hamowania gospodarki.

Prezes zaznaczał, że pandemia przyniosła największe zawirowania gospodarcze od stu lat, wywołując silne wahania koniunktury. Pokazała też niedoskonałość obecnego łańcucha dostaw. Wcześniej Europa i USA przekierowywały część produkcji do Azji, dotyczyło to zarówno prostych produktów, jak odzież, po wysokie technologie.

Teraz, gdy mamy do czynienia z przerwaniem łańcucha dostaw, firmy coraz częściej myślą o przesuwaniu produkcji coraz bliżej ich rynków. - Polska może być pewnym beneficjentem przenoszenia inwestycji z głębokiej Azji - poinformował Borys.

Pomoże transformacja

Impulsem proinwestycyjnym będzie z pewnością zielona transformacja i cyfryzacja. W tym kierunku na iść nie tylko Polska, ale i cała Europa. To będzie duża szansa na cywilizacyjny skok do przodu, tego typu inwestycje będą się bowiem wiązały z absorbowaniem nowych technologii.

Artur Soboń, wiceminister rozwoju i technologii, zaznaczał przy okazji, że cały proces transformacji trzeba przeprowadzić w taki sposób,  by był bezpieczny dla polskiej gospodarki. Musi być uzgodniony ze stroną społeczną, rozłożony w czasie, co umożliwi budowę alternatywnych źródeł zasilania w sektorze energetycznym (OZE, gaz i atom) i odpowiednio dofinansowany, by przestawić energetykę i całą gospodarkę na nowe tory, zapewniając bezpieczeństwo finansowe tym, którzy będą zmuszeni odejść z zamykanych branż.    

Przekonywał jednocześnie, że Polska jest przygotowana do absorpcji środków unijnych. - Wszyscy beneficjenci są w Polsce przygotowani, by te pieniądze dobrze, racjonalnie i w terminie wykorzystać. Mamy jeszcze pewne kwestie do wyjaśnienia z Komisją Europejską, ale mamy na dzieję, że finansowanie uda się jak najszybciej wdrożyć - powiedział.

Biznes potrzebuje spokoju

Paweł Wojciechowski, wiceprezydent i główny ekonomista Pracodawców RP, wyrażał zaniepokojenie faktem, że Bruksela nie przyjęła KPO. Brak środków, których wypłata uzależniona jest od przyjęcia programu, może oznaczać pozbawienie nas szansy na odbudowę po pandemii, a dodatkowo zmniejszenie konkurencyjności polskiego biznesu na tle Europy.

- To, czego oczekują pracodawcy, to przewidywalność, także w zakresie podatków, a także deeskalacja konfliktu z Unią w zakresie praworządności. Konieczne jest, by pieniądze określone w Krajowym Planie Odbudowy dotarły do beneficjentów. One są potrzebne firmom. Brak pieniędzy to utrata konkurencyjności. Trudno zrozumieć, dlaczego element utrzymania Izby Dyscyplinarnej ma hamować dopływ środków - mówił Wojciechowski. - Jest związek między inwestycjami a niezależnością sądownictwa. Firmy oczekują deeskalacji konfliktu - podkreślał.


Dodał też, że niekorzystne z punktu widzenia środowiska pracodawców są założenia Polskiego Ładu. - Będziemy prosić prezydenta o odstąpienie od ustawy, cały ciężar tych zmian spada bowiem na pracodawców. To nie jest dobra zmiana - mówił.

Wojciechowski przekonywał, że trzeba dobrego klimatu, by pobudzić inwestycje przedsiębiorstw, które są niezwykle istotne. Od tego zależy bowiem, czy krajowe firmy będą się modernizowały. Przekonywał, że inwestycje nie powinny ograniczać się wyłącznie do projektów publicznych czy samorządowych. Paweł Borys utrzymywał z kolei, że w Polsce, gdzie gospodarka oparta jest o mikro- i małe przedsiębiorstwa, niski poziom inwestycji utrzymuje się w tym sektorze od dawna, spadki widoczne są od 15 lat. - Małe firmy są konserwatywne, to głębszy, bardziej strukturalny problem - informował.

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »