Reklama

TVN, Polsat i TVP powinny nadawać po ukraińsku

Niedawno pojawiła się informacja, że Kino Polska International i Kino Polska Muzyka International otrzymały licencję na nadawanie od ukraińskiego odpowiednika Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To zrozumiała decyzja, bo kilka miesięcy wcześniej regulator ten wydawał zakaz nadawania na Ukrainie 15 rosyjskim kanałom, tym razem tematycznym, takim jak rosyjska Kuchnia TV. Polscy nadawcy mogliby wykorzystać ten fakt i zaoferować tamtejszym platformom cyfrowym i sieciom kablowym swoje kanały tematyczne. Mogliby, bo wbrew pozorom nie mamy zbyt wielu produktów, które nadają się na eksport. Kto zatem miałby szanse na podbicie wschodnich rynków?

Ukraina ma ponad 45 milionów mieszkańców, czyli więcej niż Polska. Jednocześnie jej rynek telewizyjny jest mniej rozwinięty od naszego. To doskonała okazja do inwestowania przez polskich nadawców. Szkoda, że Kino Polska wchodzi na ten rynek bez ukraińskiej wersji językowej. Kanały tego nadawcy mają nadawać po polsku. Można oczywiście wychodzić z założenia, że skoro Polacy na początku lat 90. oglądali niemieckie RTL, RTL2 , Sat.1, Pro 7 w sieciach kablowych, to teraz Ukraińcy obejrzą Kino Polska. To jednak ryzykowne podejście.

Lepszym ruchem byłoby nadawanie po ukraińsku. Kilka dni zastanawiałem się, które polskie kanały tematyczne nadawałyby się na eksport i doszedłem do wniosku, że takich nadawców jest bardzo niewielu. Z całą pewnością to muzyczne stacje typu 4fun.tv. Mój kolega był na Erasmusie w Turcji i przy okazji wybrał się do stolicy Iranu - Teheranu. Ponoć tam polskie niekodowane kanały muzyczne z Hot Birda cieszą się prawdziwym wzięciem. Irańczycy mogą zobaczyć kawałek zachodu dzięki skąpo ubranym dziewczynom z teledysków. Być może nadawcy typu 4fun.tv powinni uruchomić ukraińskie, gruzińskie, czy nawet bliskowschodnie, perskie wersje?

Reklama

Większość kanałów oferowanych na naszym rynku to zagraniczni gracze typu National Geographic, Discovery Channel, MTV, FOX. Mamy inicjatywy typu Michał Winnicki Entertainment, który nadaje m.in. Adventure TV i Power TV. Jeśli szczególnie ten pierwszy z kanałów odniesie sukces w Polsce (a ma sporo lokalnych produkcji), to będzie mógł pomyśleć o ekspansji na Ukrainę, czy do innych krajów.

Pewien potencjał w ekspansji na wschód widzę już teraz w kanałach tematycznych związanych z polskim CANAL+ . Wyobrażam sobie Kuchnia+ albo Domo+ na wschodzie. Ciężko mi sobie za to wyobrazić powrót do inwestycji w ogólnotematyczne kanały działające w konkretnych krajach. Kiedyś Polsat eksperymentował w krajach bałtyckich i nie udało mu się podbić tamtych rynków. Być może trzeba spróbować gdzie indziej? Jest na przykład Gruzja, gdzie w hotelach nad Morzem Czarnym nadal oferują rosyjskie kanały telewizyjne, a Gruzini za Rosjanami, delikatnie mówiąc, nie przepadają. Uwielbiają za to Polaków.

Na razie jedynym "eksportowym" polskim kanałem jest Biełsat TV, nadawany w języku białoruskim przez Telewizję Polską. Celem tego nadawcy jest wspieranie opozycji i lansowanie europejskiego punktu widzenia za wschodnią granicą. Osobiście wolałbym, żeby TVP nie angażowała się w takie projekty, tylko zaczęła zarabiać na swoich programach za granicą. Brytyjska telewizja publiczna BBC oferuje wielu narodom, w tym Polakom, odpłatnie kanały BBC Earth, BBC HD, BBC Lifestyle, CBeebies.

Polski nadawca publiczny też ma do dyspozycji bardzo bogate archiwum programowe. Mógłby przygotować kanał z polskimi filmami, serialami, dokumentami na ukraiński, czy gruziński rynek. Podobne ryzyko mogłyby podjąć TVN i Polsat, które również sporo w Polsce produkują. Na razie wolą jednak skupiać się na sprzedawaniu swoich rodzimych programów Polonii.

Daniel Gadomski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »