Reklama

Uwaga! Rowerzyści na skrzyżowaniu

Rower przeżywa renesans, miasta inwestują w cieszące się dużą popularnością wypożyczalnie rowerów. Jednak choć policyjne statystyki wskazują na 11-proc. spadek liczby wypadków z udziałem rowerzystów do 3,8 tys., wciąż wiele pozostaje do zrobienia.

Policja wskazuje, że blisko 87 proc. wypadków z udziałem rowerzystów zdarzyło się na terenie zabudowanym. Z kolei wypadki na terenie niezabudowanym choć nieliczne, były znacznie groźniejsze w skutkach, bo w prawie co szóstym zginął człowiek, gdy na obszarze zabudowanym w co trzydziestym.

Z danych zgromadzonych przez policję wynika, że najwięcej rowerzystów ginie wczesną jesienią, zaś największa liczba wypadków zdarza się latem. Najczęściej to zmotoryzowani doprowadzają do wypadku. Kierowcy w 1,3 tys. przypadkach wymusili pierwszeństwo przejazdu, doprowadzając do wypadku, a do tego w 0,3 tys. przypadków nieprawidłowo wyprzedzali rowerzystę. Niemal 200 wypadków w 2017 roku w Polsce spowodowali kierowcy nieprawidłowo przejeżdżający drogę dla rowerzystów. Zginęło w nich 5 osób, a 190 zostało rannych.

Reklama

Rowerzyści również nie są bez winy: w 2017 roku przyczynili się do powstania ponad 1,5 tys. wypadków.

Także europejscy politycy zaniepokojeni są stanem bezpieczeństwa rowerzystów na drogach Starego Kontynentu. W Unii Europejskiej osiem procent ofiar wypadków drogowych to rowerzyści, a 22 proc. piesi. Łącznie obie grupy stanowią blisko jedną trzecią ofiar wypadków drogowych. Zarazem poprawa bezpieczeństwa w obu grupach nastąpiła najwolniej. Pomiędzy 2003 i 2013 rokiem liczba ofiar śmiertelnych wśród rowerzystów zmalała jedynie o 32 proc., zaś wśród pieszych o 38 proc.

Dużo emocji, mało obserwacji

Dla wielu zmotoryzowanych skręt w prawo jest dużym wyzwaniem, ponieważ nie widzą, czy z prawej nie nadjeżdża rowerzysta. Nie dość, że tę stronę trudno obserwować, to sytuację utrudniają sami użytkownicy dwóch kółek, jadący z dużą prędkością i z impetem wpadający na skrzyżowanie. - Rowerzyści nadmiernie korzystają ze swoich rzeczywistych i urojonych przywilejów. Uważają, że im wszystko wolno. Dostali dużo praw, ale nie są nadrzędni wobec zmotoryzowanych. Obie strony muszą podzielić się wspólną jezdnią i zrobić to z zachowaniem rozsądku i dobrej woli - uważa Andrzej Grzegorczyk z Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym. Niepokoi się, że widoczne jest powolne narastanie konfliktu między rowerzystami oraz zmotoryzowanymi.

Bartłomiej Morzycki z pozarządowej organizacji Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego przyznaje, że brak jest pomysłu, jak zaradzić rosnącemu poziomowi agresji miedzy rowerzystami i kierowcami. - Jest coraz więcej ścieżek rowerowych, poprawia się edukacja, rower jest modny, ale mimo to dorośli słabo sobie radzą z emocjami - zauważa Morzycki.

Stwierdza że rowerzyści czasem zachowują się nierozsądnie z impetem wjeżdżając na skrzyżowania, zaś kierowcy często wyprzedzają rowerzystę bez zachowania potrzebnej odległości, jadąc "na styk".

Zmniejszyć stres zmotoryzowanych może elektronika, która szczególnie przydatna jest dla kierowców samochodów ciężarowych. Jest im dużo trudniej niż prowadzącym osobówki obserwować prawą stronę pojazdu podczas skrętu w tym kierunku.

W 2014 roku w Unii Europejskiej na 1230 wypadków samochodów ciężarowych z niechronionymi uczestnikami ruchu drogowego, 22 proc. stanowili rowerzyści. Dlatego ciężarowe Volvo i Mercedesy mogą być wyposażone w sygnalizator obecności rowerzysty lub pieszego z prawej strony pojazdu. Ten "asystent martwego pola" jak nazywają urządzenie Niemcy, rozpoznaje pieszego z odległości 80 m, zaś rowerzystów lub motocyklistów z odległości 160 m.

Dla skutecznego działania urządzenie wykorzystuje sygnały z radaru oraz dane z kamery. Radar precyzyjnie określa odległość i kierunek poruszania się obiektu, zachowuje skuteczność także w nocy, w oślepiającym słońcu i mgły, choć już gorzej radzi sobie w deszczu i śnieżycy.

Kamera z kolei jest niezbędna do identyfikacji obiektu. Resztę wykonują algorytmy, które obliczają trajektorię ciężarówki oraz pozostałych uczestników ruchu drogowego i pilnują, aby nie przecięły się.

Jeśli nie widać w lusterku

Od blisko dwóch lat Mercedes oferuje w ciężkich modelach samochodów użytkowych asystenta martwego pola. Związek niemieckich firm ubezpieczeniowych szacuje, że to urządzenie w idealnych warunkach może zmniejszyć o 40 proc. liczbę ofiar śmiertelnych wypadków z udziałem ciężarówki i rowerzysty.

Podczas manewrowania system ostrzega także o niebezpieczeństwie kolizji z nieruchomą przeszkodą. Zrobi to nawet przy wyłączonym kierunkowskazie. Samochody wyposażone w pakiet systemów wspomagających otrzymują niższe stawki ubezpieczeniowe.

Wyzwaniem dla konstruktorów jest takie zaprojektowanie urządzenia, aby było ono prawdziwie niezawodne. Problemem staje się zbytnia ufność kierowców, którzy chętnie zaczynają polegać na systemach wspomagania bezpieczeństwa, nie zawsze zdając sobie sprawę z ich ograniczeń.

Konstruktorzy wskazują, że opracowane dla ciężarówek systemy z czasem znajdą się na wyposażeniu modeli osobowych. Wykorzystują czujniki podobne do stosowanych w systemach ostrzegających o pojeździe znajdującym się w martwym kącie lusterka bocznego.

Komisja Europejska ogłosiła, że od listopada 2018 roku to urządzenie będzie obowiązkowym wyposażeniem wszystkich po raz pierwszy rejestrowanych, fabrycznie nowych samochodów ciężarowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »