Reklama

W. Kołodziejski popiera pomysł domniemania posiadania odbiornika rtv przy płaceniu abonamentu

Wszyscy zapłacą abonament radiowo-telewizyjny, chyba że zgłoszą brak odbiornika - to jeden z rozważanych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości zmian w pobieraniu abonamentu rtv.

Do Sejmu w październiku ma trafić nowelizacja ustawy abonamentowej. Pomysł popiera Witold Kołodziejski. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za archaiczny uważa dotychczasowy przepis o obowiązku rejestracji każdego urządzenia radiowego i telewizyjnego zaraz po zakupie.

Reklama

- Teraz kupuje się odbiorniki w internecie, sklepach, kioskach, radio mam w zegarku, w telefonie - nikt nie myśli o tym, żeby iść i je rejestrować, więc jest to zupełnie przestarzały i nieaktualny zapis - argumentuje Witold Kołodziejski.

Zdaniem przewodniczącego KRRiT, domniemanie, że w każdym gospodarstwie jest odbiornik pozwalający na odbiór radia i telewizji, w tym także stacji emitowanych w internecie, pozwoli na skuteczne egzekwowanie abonamentu.

Według danych rady, abonament rtv w ubiegłym roku płaciło terminowo niewiele ponad milion gospodarstw domowych, a na 13,5 mln gospodarstw zarejestrowane odbiorniki miało ponad 6,5 miliona, z czego połowa była zwolniona z tej opłaty. (IAR)

- - - - -

7 września informowaliśmy: Abonament rtv - nowy pomysł PiS jest absurdalny

Po fiasku idei powszechnej składki audiowizualnej czas na nowy pomysł - jak zreformować media i zapewnić pieniądze na TVP i Polskie Radio. Wydaje się podobnie absurdalny, jak ten poprzedni.

Pomysły na uszczelnienie abonamentu prezentuje nie tylko Krzysztof Czabański, były wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę, a teraz szef Rady Mediów Narodowych, ale też Jacek Kurski, który za chwilę będzie walczyć o utrzymanie fotela prezesa TVP w konkursie. Jak nam zdradził, w spółce opracowano dokument uszczelniający obowiązującą ustawę. - Wystarczy znowelizować istniejącą ustawę abonamentową, a konkretnie odwrócić źródło powstania zobowiązania płatnika. Teraz powstaje ono w wyniku dobrowolnego aktu rejestracji odbiornika. My forsujemy automatyczne domniemanie, że w każdym gospodarstwie jest odbiornik - wyjaśnia prezes TVP.

Jak twierdzi Jacek Kurski, dokument jest już gotowy. Ale nie chce go pokazać. Zapewnia za to, że TVP nie miesza się do polityki ani legislacji, a jedynie służy radą, bo ma kompetentnych prawników i własny w tym interes. W tym roku spółka spodziewa się dziury w wysokości 200 mln zł. Zdecydowała się też na emisję obligacji do kwoty 300 mln zł dla ratowania płynności.

Mimo mizerii finansowej plany programowe są duże. Z naszych informacji wynika, że spółka zaprezentowała radzie programowej budżet na 2017 r., który jest niemal o 1 mld większy niż w tym roku i wynosi 2,5 mld zł. Przy malejących wpływach z abonamentu i spodziewanym spadku dochodów z reklam TVP to kwota kompletnie nierealna.

Krzysztof Czabański pytany o to, czy widział ustawę Kurskiego, przyznaje, że posłowie zajmujący się medialnymi ustawami oraz przedstawiciele poczty spotkali się z prawnikami TVP, ale dokumentu nie ma.

- To zresztą nie jest pomysł Kurskiego czy TVP, bo krąży już od dawna. Wszystko rozbija się jednak o bazę danych. Trzeba stworzyć powszechne, a nie fragmentaryczne zestawienie gospodarstw domowych - tłumaczy Czabański. Poczta Polska dysponuje bowiem bazą gospodarstw, których właściciele zarejestrowali w przeszłości odbiornik. Na 14,1 mln gospodarstw w zeszłym roku było ich tylko 6,7 mln, z czego prawie połowa podlegała zwolnieniom z płacenia abonamentu. A co z resztą? Kurski ma na to rozwiązanie. - Około 10 mln gospodarstw to klienci platform satelitarnych oraz kablówek. Trudno zakładać, że ktoś płaci abonament w UPC czy Cyfrowym Polsacie i w domu zamiast telewizora ma okienną ramę. Ustawa przewiduje obowiązek przekazania przez operatorów kablówek i platform satelitarnych baz danych swoich klientów Poczcie Polskiej, która będzie odpowiedzialna za ściąganie abonamentu - mówi Kurski.

Sęk w tym, że takie działanie może godzić w zapisy o ochronie danych osobowych.

- Firmy nie przekażą nam baz danych. Rozważamy możliwość, w której poborca abonamentu, czyli Poczta, będzie mógł wystosować do wspomnianych firm zapytanie, czy pan Jan Kowalski z Pcimia figuruje w wykazie - tłumaczy z kolei Czabański. Bardziej realny - jego zdaniem - jest też plan z tworzeniem bazy przez listonoszy, którzy będą przypisywać konkretnym adresom dane mieszkańców. Czabański dodaje, że rozważana jest abolicja dla tych, którzy nie płacili do tej pory abonamentu.

Problemami są też wola polityczna do zmian i społeczny opór.

Kurski twierdzi, że to kwestia aksjologii. - Nie ma mowy o nowym, lecz o już istniejącym obowiązku, tylko uszczelnionym. Realnym, a nie fikcyjnym. Ponadto obniżonym w stosunku do istniejącego. Zamiast 23,5 zł miesięcznie mielibyśmy płacić 12-15 zł. Trzeba też pamiętać, że abonament radiowo-telewizyjny nie jest żadnym przywilejem, jak przedstawiają to nasi konkurenci. To marne zrekompensowanie olbrzymiej przewagi, jaką mają TVN i Polsat w wyniku pobierania abonamentu komercyjnego. My mówimy o stawkach 12-15 zł, podczas gdy mediana abonamentów płaconych przez miliony Polaków w nc+ czy Polsacie Cyfrowym wynosi 50 zł. To są stawki zaczynające się od 19 zł, a sięgające nawet 250 zł miesięcznie - mówi prezes TVP.

Formalnie pracami nad wszystkimi ustawami medialnymi kieruje szefowa sejmowej komisji kultury Elżbieta Kruk. Ale wiadomo, że reforma mediów to konik Czabańskiego. Kurski wkracza więc na pole do tej pory zarezerwowane dla szefa RMN. Obaj panowie stoją po przeciwnych stronach politycznego sporu o media publiczne, który trwa w PiS. Jego kulminacyjnym punktem była próba odwołania prezesa telewizji. Przed konkursem na to stanowisko trwa próba sił różnych frakcji. Z naszych informacji wynika, że w zeszłym tygodniu zakaz zapraszania Czabańskiego do TVP miał wydać na kolegium szef TAI Piotr Lichota, ale gdy sprawą zainteresowały się media, szybko się z tego wycofał. - Zupełny idiotyzm - zaprzeczał w rozmowie z nami w czwartek.

Konkurs na prezesa TVP został ogłoszony w zeszłym tygodniu. Na giełdzie już pojawiają się nazwiska potencjalnych kandydatów, m.in. Krzysztofa Skowrońskiego, szefa SDP, i Przemysława Tejkowskiego, który teraz zasiada w radzie nadzorczej TVP.

Barbara Sowa, "DzGP" 7.9.2016

Dowiedz się więcej na temat: media | abonament rtv

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »