Reklama

W piątek Polska może podpisać pakt fiskalny

W piątek Polska może podpisać pakt fiskalny, jednak jeżeli polscy ministrowie nie zdążą zapoznać się z ostateczną wersją tekstu, na podpis Polski trzeba będzie poczekać - poinformował premier Donald Tusk.

"Niewykluczone, że Polska podpisze w piątek pakt fiskalny. Wyraziliśmy już wolę przystąpienia do paktu, ale czy w piątek nastąpi podpisanie? Zależy to od ostatecznej analizy tekstu, który przyszedł do nas dość późno. Tekst jest znany, ale zawsze są jakieś poprawki i nauczeni choćby sprawą ACTA każde słowo będziemy musieli przeanalizować" - powiedział w środę na konferencji premier.

"Jeżeli do piątku otrzymam akceptację ministrów, to złożę taki podpis. Jeśli nie, to trzeba będzie poczekać. Podtrzymujemy jednak chęć przystąpienia do traktatu" - dodał.

Reklama

Przyjęty na szczycie w Brukseli 30 stycznia międzyrządowy pakt fiskalny zawiera nową złotą regułą wydatkową, która ma zapobiec zadłużaniu państw euro w przyszłości. Traktat ma zostać podpisany 2 marca przez 25 krajów UE, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Czech; wejdzie w życie 1 stycznia 2013 r., jeśli do tego czasu będzie ratyfikowany przez 12 z 17 państw strefy euro.

W czwartek i piątek odbędzie się szczyt Rady Europejskiej.

_ _ _ _ _

Sądzę, że mamy warunki do przywrócenia zaufania w UE; na szczycie będę naciskać na kraje członkowskie, by środki pobudzania wzrostu były jak najbardziej konkretne - zapowiedział przed czwartkowo-piątkowym szczytem UE przewodniczący KE Jose Manuel Barroso.

"Sądzę, że mamy warunki, by przywrócić zaufanie w UE. Będę naciskać, być narzędzia pobudzania wzrostu były tak konkretne, jak to jest możliwe" - powiedział w środę Barroso na konferencji w Brukseli. Wyraził nadzieję, że zaangażowanie przywódców krajów UE zacznie przynosić konkretne rezultaty.

Wśród środków służących pobudzaniu wzrostu wymienił wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, zmniejszanie bezrobocia i inwestycje w infrastrukturę z udziałem sektora prywatnego; podkreślił też integrację rynku wewnętrznego. Zdaniem Barroso, kraje UE powinny też uzależnić pensje i bonusy od zamożności państwa oraz przeciwdziałać unikaniu płacenia podatków.

"Podczas gdy prognozy przewidują lekką recesję w tym roku, wskazują też na powrót do wzrostu gospodarczego pod koniec roku" - zauważył. Jego zdaniem, UE ma lepsze perspektywy także dzięki uzgodnieniu drugiego pakietu pomocowego dla Grecji oraz trwającej tam wymiany obligacji na papiery o mniejszej wartości. Dodał, że maleje też groźba załamania na rynku kredytów (tzw. credit crunch) m.in. dzięki zdecydowanej akcji pożyczkowej dla banków przez Europejski Bank Centralny.

Jego zdaniem, zaufanie rynków do UE zwiększy pakt fiskalny, który mam być podpisany przez 25 krajów na szczycie w piątek (bez Wielkiej Brytanii i Czech).

Pytany o zapowiedź referendum w Irlandii w sprawie paktu, podkreślił, że ratyfikacja paktu to "sprawa krajów UE".

"Potrzebujemy też wzmocnienia zapory przeciwpożarowej w Europie. Kwestia połączenia funduszy ratunkowych (tymczasowego EFSF oraz stałego ESM) ma być dyskutowana w marcu i spodziewam się, że nastąpi to odpowiednio wcześnie przed spotkaniem grupy G-20 oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego w kwietniu" - powiedział szef KE. Połączeniu funduszy sprzeciwiają się Niemcy, a domaga się tego MFW.

Barroso odniósł się też do sugestii szefa eurogrupy Jean-Claude Junckera, że potrzebny jest komisarz ds. odbudowy greckiej gospodarki. Juncker mówił o tym w wywiadzie dla "Die Welt" i "La Libre Belgique".

"Problemu Grecji nie rozwiąże jeden komisarz" - powiedział Barroso. Podkreślił, że grupa zadaniowa pracująca w Atenach podlega wiceprzewodniczącemu KE ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehnowi, a całokształt greckich reform Rehnowi i szefowi KE. "Musimy połączyć w jedno różne obszary kompetencji, bo program greckich reform jest ambitny, nie jest tylko programem oszczędnościowym. Zarządzanie ze strony KE musi być jak najbardziej zintegrowane" - przyznał.

_ _ _ _

Czechy nie podpiszą jutro w Brukseli paktu fiskalnego Unii Europejskiej. Poinformował o tym premier Peter Neczas. Szef gabinetu tłumaczył długo i zawile dlaczego nie złoży podpisu pod dokumentem. Stwierdził, że nie jest to możliwe ponieważ istnieją w tej sprawie odmienne zdania w koalicji. Konserwatywna partia premiera i ugrupowanie Sprawy Publiczne są temu przeciwne, natomiast partia TOP 09, którą w rządzie reprezentują minister finansów i szef dyplomacji są za przystąpieniem do paktu. Ponadto premier Neczas odmowę uzasadnił tym, że musiałby otrzymać pełnomocnictwo od prezydenta Vaclava Klausa a takiego nie uzyskał. Kilka tygodni temu szef dyplomacji Karel Szwarzenberg, który jest przewodniczącym koalicyjnej partii TOP 09 zapowiedział, że jeśli premier nie podpisze paktu wówczas nie ma powodu dla którego musiałby zostać w rządzie. Groziłoby to upadkiem koalicji i nowymi wyborami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »