Reklama

Walentynki: Kwiaty, wino a może kolacja we dwoje? Tanio już było

- Mamy dużo zapytań od klientów o bukiety w cenie 30-50 zł. W tej chwili w tej cenie nie jesteśmy w stanie zrobić bukietu. Oczywiście, zawsze można związać trzy róże i je przybrać, ale klienci są przyzwyczajeni do czegoś innego – mówi Interii Edyta Zając-Chruściel ze Stowarzyszenia Florystów Polskich. Jak zmieniły się ceny produktów popularnych w Walentynki?

Osoby, które chcą świętować Walentynki, muszą przygotować się na spore wydatki. Produkty i usługi, po które konsumenci chętnie sięgają 14 lutego, nie zrobiły wyjątku dla zakochanych i podrożały, podobnie jak większość towarów. Sprawdziliśmy, o ile.

Bukiet za 50 zł? "Nie ma opcji"

- Walentynki są o tyle problematyczne, że ceny dyktuje cały świat, bo obchodzi się je wszędzie w tym samym terminie. Dlatego zawsze przed 14 lutego kwiaty są najdroższe, zwłaszcza w przypadku czerwonej róży ze względu na jej symbolikę. Teraz mamy kumulację, bo na Walentynki nakłada się inflacja - mówi Interii Edyta Zając-Chruściel, członek zarządu Stowarzyszenia Florystów Polskich.  

Reklama

Jak zmieniły się ostatnio ceny kwiatów? - Od stycznia zieleń dekoracyjna i cały materiał kwiatowy są odczuwalnie droższe. Nie dotyczy to tylko kwiatów z Polski, ale również z Holandii, Ekwadoru czy Kolumbii. W zależności od rośliny ceny poszły w górę nawet o 50 proc. Ostatnio sukcesywnie drożeje też goździk. To nie są wysokie kwoty, ale raz w miesiącu cena idzie w górę o 10, 20 gr - wylicza Zając-Chruściel.

Jak tłumaczy, wzrost cen jest uzależniony od czynników takich jak kurs dolara, cena baryłki ropy czy ceny energii. - Rośliny są ogrzewane w szklarniach, a kiedy gaz idzie w górę, to musi się to przełożyć na podwyżki. A obawiam się, że to jeszcze nie koniec wzrostu cen - wszystko przed nami - dodaje.

Florystka opowiada, że klienci kwiaciarni są zbulwersowani podwyżkami cen kwiatów, tak jak w przypadku wszystkich innych kategorii produktów. - Są zdziwieni, że kiedyś bukiet za 100 zł, to był bukiet, który robił wrażenie. A teraz bukiet za 100 zł to przyzwoita kompozycja, ale to nie jest już bukiet oszałamiający - mówi. Jak wyjaśnia, cena czerwonej róży w kwiaciarniach waha się obecnie w przedziale między 8 a 25 zł. Najdroższe są róże o długości 1,5 m i 1,2 m. Jeżeli chodzi o róże w cenie 8-10 zł, to kwiaty o wysokości ok. 40 cm w zależności od tego czy to polska produkcja, czy może ekwadorska lub kolumbijska.

- Mamy dużo zapytań od klientów o bukiety w cenie 30-50 zł. W tej chwili w tej cenie nie jesteśmy w stanie zrobić bukietu. Oczywiście, zawsze można związać trzy róże i je przybrać, ale klienci są przyzwyczajeni do czegoś innego. Nawet jeśli przyjmiemy, że bukiet ma mieć pięć róż za 8 zł i dołożymy do tego 25 zł za przybranie, to wychodzi 65 zł. Nie ma opcji, że będzie taniej - podkreśla Zając-Chruściel.

Wino droższe niż przed rokiem

Inny popularny pomysł na Walentynki we dwoje (lub w pojedynkę) to wieczór z butelką wina w domu. W tym scenariuszu także trzeba się jednak liczyć z tym, że będzie drożej niż przed rokiem.

- Kupujący wina z pewnością zauważyli w ostatnim czasie wyraźny wzrost ich ceny. Za butelkę ze średniej półki trzeba zapłacić nawet ok. 2 zł więcej niż w zeszłym roku - komentuje dla Interii Magdalena Zielińska, prezes zarządu Związku Pracodawców Polska Rada Wina.

Jak wyjaśnia, przyczyn takie stanu rzeczy jest kilka. Składa się na nie m.in. podniesienie podatku akcyzowego, znaczny wzrost cen produktów suchych - butelek, etykiet, korków czy kartonów, a także podwyżki cen paliwa i energii. 

- Niestety musimy być przygotowani, że na tym się nie skończy i - zgodnie z zapowiedziami producentów - wino zdrożeje jeszcze bardziej - dodaje Zielińska. Zauważa przy tym, że bieżący rok niesie dodatkowe wyzwanie, jakim jest ograniczona dostępność wina ze znanych i  lubianych regionów, gdzie złe warunki pogodowe były przyczyną niższych zbiorów winogron.

Rachunek w restauracji w górę

Dla niektórych 14 lutego to okazja, żeby wybrać się na kolację do restauracji. Planując budżet takiego przedsięwzięcia, warto jednak przygotować się na wyższy rachunek niż rok temu.

- Niektórzy restauratorzy w ostatnim czasie podnieśli ceny o ok. 10-15 proc. Jeżeli za gaz przyszły rachunki o 600 proc. wyższe, płaca minimalna i stawka godzinowa poszły do góry, produkty zdrożały, to trudno się dziwić - mówi Interii Piotr Dzik, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Restauratorów i Hotelarzy. On sam czeka z podwyżkami cen potraw w swojej restauracji. W lutym przedsiębiorca wysłał większość pracowników na urlopy z uwagi na mały ruch w lokalu.

Dzik wskazuje również na trudną sytuację w gastronomii. - Bardzo dużo lokali się pozamykało. Widzę to po liczbie opłacanych w styczniu koncesji na sprzedaż alkoholu zarówno w sklepach jak i w lokalach gastronomicznych. Zaobserwowałem spadek rzędu 10-15 proc. - dodaje nasz rozmówca.

Dominika Pietrzyk

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »