Reklama

Wiceminister finansów: Polska ma stabilne finanse publiczne

Jak powiedział wiceminister finansów Piotr Patkowski, klub strefy euro nie jest klubem państw mających zrównoważone finanse publiczne. Dodał, iż Polska ma stabilne finanse publiczne, mimo że do strefy euro nie przystępuje.

Wiceszef resortu finansów odpowiadał w Sejmie na pytania posłów dot. ewentualnego wprowadzenia w Polsce waluty euro.

- Klub strefy euro to wcale nie jest klub państw mających zrównoważone finanse publiczne - mówił Patkowski. Dał przykład państw, które niedawno przystąpiły do strefy euro - m.in. Słowenii czy Słowacji. - Są to państwa, które notują wyższe deficyty budżetowe niż Polska i mają wyższy dług publiczny w relacji do PKB według metodologii unijnej niż Polska - wskazywał.

Według Patkowskiego "to Polska ma stabilne finanse publiczne mimo, że do strefy euro nie przystępuje".

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

"Własna waluta nie jest przyczyną osłabiającą doganianie bardziej rozwiniętych państw"

Wiceminister finansów odniósł się też do stwierdzenia, że dzięki wspólnej walucie państwa, które przystąpiły do strefy euro, szybciej doganiają państwa Starej Europy, szybciej osiągają podobny jak te kraje poziom PKB na głowę mieszkańca.

- Jeśli popatrzymy na statystyki roku 2021 do 2005, to takie państwa jak Słowenia, Słowacja czy Hiszpania (...) to one ten poziom w relacji PKB na głowę, np. w porównaniu do Niemiec, mają podobne jak w roku 2005 w 2021 r., a w Hiszpanii wręcz ten poziom na głowę spada. Natomiast Polska sukcesywnie dogania - stwierdził.

- Własna waluta nie jest przyczyną osłabiającą doganianie bardziej rozwiniętych państw; jest wręcz przeciwnie, co pokazują statystyki państw innych, które na przystąpienie do wspólnej waluty się zdecydowały - uważa Patkowski.

Wiceminister zwrócił uwagę, że "własna waluta i możliwość jej dostosowania do sytuacji gospodarczej również ma wpływ na bilans handlowy i na wzmocnienie potencjału eksportu".

"Przyczyną inflacji szoki podażowe"

Patkowski wskazał na poziom inflacji w niektórych państwach, mających wspólną walutę. - Estonia - 19,1 proc.; Litwa - 16,6 proc.; Łotwa - powyżej 13 proc.. Zaznaczył, że w Polsce inflacja jest niższa. - To pokazuje, że to nie kwestia polskiej złotówki i polskiej polityki gospodarczej jest przyczyną inflacji, tylko przyczyną tej inflacji są szoki podażowe, które występują na całym świecie i sytuacja geopolityczna".

- Dzisiaj, gdybyśmy mieli wspólną walutę, nie moglibyśmy mówić o suwerennych decyzjach banku centralnego i możliwości reagowania na inflację - przekonywał Patkowski. To właśnie my dzisiaj jesteśmy odporni, jeśli chodzi o instytucje państwowe na inflację, bo mamy własne instytucje państwowe i własną politykę pieniężną, którą możemy realizować bez oglądania się na Frankfurt i bez czekania na to, jak zareaguje Europejski Bank Centralny - podsumował.

Jak poinformowało w czerwcu biuro statystyczne Unii Europejskiej Eurostat, w maju inflacja HICP w ujęciu rocznym wyniosła w Polsce 12,8 proc. Ceny konsumpcyjne w strefie euro wzrosły rdr o 8,1 pro., a w skali całej UE inflacja wyniosła 8,8 proc.

Wskaźnik HICP to zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych, obliczany według ujednoliconej metodologii Biura Statystycznego Unii Europejskiej. Zgodnie z kryterium inflacyjnym, zawartym w Traktacie z Maastricht, HICP jest podstawą do oceny stabilizacji cen. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »