Reklama

Wierzyciele Grecji wkrótce mogą mieć problem

Grecja chce renegocjacji swych długów i udzielonych jej pożyczek - powtórzył nowy premier kraju Aleksis Tsipras. Dodał, że będzie dążył do uzyskania uczciwego i obustronnie korzystnego porozumienia z pożyczkodawcami z Unii Europejskiej.

Na pierwszym posiedzeniu swego rządu Tsipras zapowiedział, że renegocjacja zobowiązań Grecji jest jednym z jego priorytetów. Dodał, że celem rządu będzie "narodowe ocalenie", a gabinet jest gotów, jak się wyraził, przelać krew, aby przywrócić godność narodu. Nowy rząd ogłosił już, że ma zamiar zrezygnować z prywatyzacji portu w Pireusie. Nowy rząd Grecji powstał po niedzielnych wyborach, które zdecydowanie wygrała kierowana przez Tsiprasa lewicowa partia Syriza. W kampanii wyborczej Tsipras zapowiadał zerwanie z polityką oszczędności, narzuconą Grecji przez międzynarodowe instytucje finansowe.

Reklama

Krytykował warunki udzielania pomocy finansowej Grecji, ale jest przeciwny jej wyjściu ze strefy euro. Grecki polityk Janis Warufakis jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem składu rządu poinformował, że będzie nowym ministrem finansów. Jak twierdzi analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sebastian Półciennik, propozycja nowego ministra finansów, aby negocjować spłatę greckiego długu nie jest zaskoczeniem. Jednak jak dodaje ekspert, polityk idzie o krok dalej, bo twierdzi, że cała UE powinna zmienić politykę gospodarczą, by uciec od deflacyjnej pułapki.

- To jest przedstawiciel nowego, ekspansyjnego podejścia do gospodarki, żeby pobudzać ją popytowo, nie tylko jeśli chodzi o Grecję, ale i całą Europę - mówi Sebastian Półciennik. Jak mówi ekspert, nowy minister finansów uważa, że Grecja nie powinna wychodzić ze strefy euro

. - Być może błędem było to, że przystąpiła do strefy euro, natomiast teraz jest już za późno na wyjście z obszaru wspólnej waluty, bo byłoby to kosztowne - dodaje Sebastian Półciennik. Jak zaznacza ekspert, nowy rząd kwestionuje całą politykę gosodarczą poprzedniego. Wyzwaniem dla nowej władzy będzie zmiana warunków pomocy finansowej udzielonej Grecji.

Czy za Grecją pójdą inne kraje, które dla ratowania się przed bankructwem, musiały przeprowadzić kosztowną naprawę swoich finansów? W Atenach rządy przejęła koalicja antyestabliszmentowych partii lewicy i narodowców.

Ekspertka do spraw europejskich z Centrum Inicjatyw Międzynarodowych, Marta Makowska mówiła w PR24, że wierzyciele Grecji wkrótce mogą mieć problem z innymi krajami.

Podobna sytuacja jest w Hiszpanii. Założona niedawno partia Podemos cieszy się coraz większym poparciem społecznym. Obie formacje, grecka i hiszpańska, sprzeciwiają się narzuconym przez Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny.

Analityk Europejskiego Instytutu Spraw Publicznych, Andreas Speiser podkreśla, że greccy wyborcy czekają na renegocjacje długu i wiążą z nią duże nadzieje. Syriza, jak dodaje ekspert chce tez zmienić system podatkowy. W Grecji, w weekendowych wyborach wygrała lewicowa partia Syriza, która zapowiada renegocjacje zadłużenia. Jej koalicjantem są Niezależni Grecy, partia o ideologii narodowej, oskarżająca międzynarodowych spekulantów o doprowadzenie do wielkiego zadłużenia Aten. W tym roku wybory parlamentarne odbędą się także w Hiszpanii.

Agencja Standard and Poor's poważnie zastanawia się nad obniżeniem ratingu finansowego Grecji, obecnie będącego na poziomie "B".

To następstwo dojścia do władzy lewicowej Syrizy, zapowiadającej renegocjacje pakietu pomocowego dla Grecji oraz długów tego kraju. "W naszej opinii, jeśli nowy grecki rząd nie porozumie się z kredytodawcami w sprawie dalszego wsparcia finansowego, to taki obrót rzeczy może doprowadzić do dalszego osłabienia wiarygodności kredytowej Grecji" - napisała agencja Standard and Poor's w specjalnym oświadczeniu.

Wybory parlamentarne w Grecji, które odbyły się w zeszłą niedzielę, wygrała radykalnie lewicowa Syriza.

Jej szef i nowy premier kraju, Aleksis Tsipras zapowiedział dziś, że będzie dążył do renegocjacji długów Grecji i udzielonych jej pożyczek. Dodał, że celem jego rządu będzie "narodowe ocalenie", a gabinet jest gotów, jak się wyraził, przelać krew, aby przywrócić godność narodu.

QE pomaga europejskim bankom, SYRIZA zagraża greckim O możliwych skutkach luzowania ilościowego ze strony EBC dla rynków akcji, spółkach z indeksu DAX i zwycięstwie SYRIZY w Grecji rozmawiamy z Ryszardem Rusakiem, dyrektorem inwestycyjnym ds. akcji Union Investment TFI. W zeszłym tygodniu Europejski Bank Centralny w końcu zdecydował się wspomóc gospodarkę strefy euro. Jak Pan ocenia tę decyzję w kontekście przyszłego zachowania rynków akcji? RR: Uruchomienie programu luzowania ilościowego to dobra decyzja, choć w mojej opinii o 2-3 lata spóźniona. Bezpośrednim skutkiem dodruku pieniądza jest dalsze osłabianie euro, co powinno pozytywnie wpłynąć na koniunkturę gospodarczą w strefie euro, a w rezultacie na zyski spółek. Słaba wspólna waluta z pewnością zwiększy atrakcyjność europejskich eksporterów operujących na rynkach światowych, np. Niemiec. Czy mógłby Pan podać przykłady takich spółek? RR: Na rynku niemieckim może to być BMW lub Daimler. Struktura sprzedaży w tych spółkach pozostaje silnie zdywersyfikowana: około 20% samochodów jest sprzedawanych na rynku lokalnym, 20% w Europie Zachodniej, po ponad 20% w USA i Chinach, a reszta w innych krajach na świecie. Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że w skład indeksu DAX wchodzą też spółki narażone na globalne ryzyka, choćby z tytułu nie najlepszych perspektyw ropy naftowej. Należą do nich np. BASF czy Siemens. Część ich interesów jest powiązana albo z cenami ropy, albo z produkcją sprzętu służącego do jej poszukiwania czy wydobywania. Widać więc wyraźnie, że nie da się wrzucić wszystkich spółek do jednego koszyka. Czy Polska i nasz lokalny rynek akcji również skorzystają na luzowaniu ilościowym w Europie? RR: Tak, ale pośrednio - w wypadku gdy poprawi się kondycja gospodarki strefy euro. Ożywienie u naszych zachodnich partnerów handlowych będzie dobrą informacją dla polskich spółek z ekspozycją na eksport. Niemniej nie należy zapominać, że ryzyka dla naszej giełdy wciąż istnieją. Czy - oprócz wpływu na sentyment inwestorów - zwycięstwo SYRIZY w greckich wyborach może stanowić realne zagrożenie dla europejskich rynków akcji? RR: Dla europejskich rynków akcji najważniejsze są perspektywy dla globalnej gospodarki oraz program luzowania ilościowego uruchomiony przez EBC. Ekspozycja zachodnioeuropejskich banków komercyjnych na dług Grecji pozostaje niewielka. Poza tym europejskie QE skutkuje zwiększonym popytem na obligacje, także krajów peryferyjnych strefy euro, np. Włoch czy Hiszpanii. To powoduje, że rosną ceny akcji banków notowanych na tamtejszych parkietach. Greckie banki mogą mieć dużo większy problem, ponieważ jednym z postulatów SYRIZY jest restrukturyzacja zadłużenia greckich przedsiębiorstw i klientów detalicznych.
Dowiedz się więcej na temat: EBC | strefa euro | Grecja | Aleksis Tsipras

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »