WIRON zastąpi WIBOR. Kredytobiorcy wcale nie zapłacą mniejszych rat

Dla wszystkich, którzy mają kredyty na WIBOR-ze to będzie ważny dzień. Minister finansów wyda rozporządzenie, w którym nakaże zamianę kredytów oprocentowanych według stopy WIBOR na kredyty oprocentowane według wskaźnika WIRON. Zamiana nastąpi w wyznaczonym przez ministra terminie i z mocy prawa.

- Zamiana wskaźnika WIBOR na WIRON nastąpi automatycznie, z mocy prawa, będzie określona data, spread korygujący - mówił na niedawnej konferencji Związku Banków Polskich wiceprezes Tadeusz Białek.

Zamiana wskaźnika będzie dotyczyć wszystkich kredytobiorców mających kredyty z WIBOR-em. I tych, którzy je wzięli wcześniej i spłacają teraz, i będą spłacać jeszcze przez dziesiątki lat. I tych, którzy idą właśnie do banku po kredyt, żeby Nowy Rok zacząć z nowym zobowiązaniem.

Dodajmy, że banki mogą już oferować kredyty na WIRON, bo od niemal miesiąca jest on oficjalnym i licencjonowanym wskaźnikiem. Ale nic nie słychać, żeby pod oddziałami ustawiały się kolejki chętnych. Zresztą popyt na kredyt zgasł, bo kredyt jest drogi, choć WIRON jest nieco niżej niż WIBOR. Ale niektóre banki, jak ING Bank Śląski, w ogóle zaprzestały udzielać kredytów na stopę zmienną. 

Reklama

Stopy procentowe pozostaną wysokie prawdopodobnie jeszcze przez długi czas, jeśli inflacja jeszcze bardziej nie wyskoczy, bo wtedy będą jeszcze wyższe. Możliwość zaciągnięcia kredytu na WIRON-ie niewiele tu zmienia, bo choć WIRON tzw. składany na trzy miesiące wynosił np. 20 grudnia 6,25907 proc., a WIBOR była wyżej i wynosiła 7,06 proc., to zysk dla kredytobiorcy jest i tak umiarkowany.

Komu opłaci się kredyt na WIRON-ie

Póki co, jeśli pójdziemy do banku po kredyt i bank udzieli go na stopę WIRON, możemy trochę skorzystać. Ale tylko do czasu. Wcale nie będzie tak, jak to w kwietniu zapowiadał premier Mateusz Morawiecki, że na zamianie wskaźników kredytobiorcy skorzystają. Dlaczego?

Otóż nadejdzie sądny dzień, pewnie w trzecim lub czwartym kwartale przyszłego roku i minister finansów - zgodnie z delegacją ustawową - wyda rozporządzenie. Napisze w nim, że wszystkie kredyty zaciągnięte do tego a tego dnia na stopę WIBOR będą zamienione na zobowiązania oprocentowane według stopy WIRON. I wyznaczy datę zamiany. Na rynku bankowym spodziewają się, że datą tą będzie 1 stycznia 2025 roku.  

Czy to znaczy, że spłacający kredyty na WIBOR-ze na tym skorzystają, choćby i te niewielkie 0,8 punktu procentowego, o które w losowo wybranym dniu nowa stopa procentowa była niższa od starej? Otóż nie. Bo minister finansów ogłosi jeszcze tzw. spread korygujący. Co to takiego?

Najpierw opowiedzmy trochę historii, bo ona jest ważna dla zrozumienia rozmaitych komplikacji. Polska zamiana stopy WIBOR na inny wskaźnik to nic niezwykłego, bo reforma wskaźników referencyjnych zaczęła się już dobre 10 lat temu na całym świecie. Jedyne, co w niej oryginalne to nadmierny pośpiech, który może jeszcze doprowadzić do niepotrzebnych komplikacji. W Szwajcarii, USA, strefie euro, Wielkiej Brytanii, Japonii reformę przygotowywano znacznie dłużej i krok po kroku.

O co chodziło w reformie wskaźników referencyjnych

We wszystkich tych obszarach walutowych podstawowym wskaźnikiem była stopa LIBOR, albo któraś z jej młodszych sióstr. Do tego grona należy warszawska WIBOR, której stuknie w przyszłym roku 30 lat. O problemach z LIBOR pisaliśmy już wiele razy i poprzestańmy teraz tylko na fakcie, iż kilka lat temu brytyjski nadzorca FCA ogłosił, iż będzie ona ogłaszana tylko do końca 2021 roku. I już od prawie roku ogłaszana nie jest.   

We wszystkich obszarach walutowych banki centralne zakasały rękawy, żeby zastąpić LIBOR (lub którąś z jej młodszych sióstr, jak europejska EURIBOR lub japońska TIBOR) innymi wskaźnikami. To się udało, o czym wiedzą polscy frankowicze, którzy od tego roku spłacają już kredyty oprocentowane nie na stopie LIBOR, a na stopie SARON. Tej stopy zaczął używać szwajcarski bank centralny w polityce pieniężnej, a w Polsce zastąpiła ona od początku tego roku LIBOR, na mocy europejskiego prawa.

Dodajmy na marginesie - frankowicze zaczęli podważać tę zamianę w sądach, argumentując, iż mogła ona mieć potencjalnie negatywne oddziaływania na klientów. W listopadzie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał takie argumenty z jednego z pozwów za bezzasadne.

Zamiana, czy też - mówiąc profesjonalnie - tranzycja wskaźników kieruje się jedną z najważniejszych zasad. Żadna stron kontraktu w jej wyniku nie może zostać pokrzywdzona. Dlatego "nowy" wskaźnik nie może być niższy lub wyższy od starego, bo wtedy zaburzałaby równowagę stron. Stopa LIBOR była podstawą wyceny rozmaitych kontraktów o wartości trylionów dolarów, euro, funtów i franków. Po jednej stronie są ci, którzy na zamianie stopy mogliby zarobić, a po drugiej ci, którzy mogliby stracić. Żeby do tego nie doszło wprowadzony został właśnie spread korygujący. I taki spread ma ustalić nasz minister finansów.

Po co jest spread korygujący

Wyobraźmy sobie sytuację, że minister finansów ogłasza nowy wskaźnik bez tego spreadu, czyli niższy o - załóżmy - 0,8 punktu proc. od WIBOR. Kredytobiorcy zyskują - banki tracą. Ale pamiętajmy, że Skarb Państwa wyemitował obligacje, których podstawą oprocentowania była WIBOR. Skarb Państwa pewnie chętnie by zarobił, ale czy ci, którzy papiery kupili, mają stracić? Gdyby WIBOR miał zastąpić niższy od niej wskaźnik nabywcy obligacji skarbowych zakrzyknęliby: to po prostu kant! I to na całym świecie.

Na to nasz Skarb Państwa nie może sobie pozwolić. Dlatego minister finansów będzie musiał wyznaczyć spread korygujący zgodnie z obwiązującymi na świecie zasadami, tak jak to było w Szwajcarii, Wielkiej Brytanii czy w USA. Skoro WIRON był niższy od WIBOR, to trzeba będzie go podnieść. O ile? O wyliczoną wartość spreadu korygującego.

Jak ją policzyć? Zasady mówią, że powinna to być mediana różnicy obu wskaźników z ostatnich pięciu lat. Trzeba przejrzeć dane ze wszystkich dni notowań przez te lata i znaleźć środkową wartość, czyli medianę. A potem dodać ją do WIRON. Czy to znaczy, że WIRON będzie miał identyczną wartość jak WIBOR? Teoretycznie - powinien. Ale w praktyce - niekoniecznie, choć dzięki spreadowi bardzo wyraźnie się do WIBOR zbliży.

Dla kredytobiorców spłacających zobowiązania na WIBOR-ze mamy dwie wiadomości - dobrą i złą. Dobra jest taka, że WIRON może w dniu zamiany stopy oprocentowania kredytów będzie ciut niższy od WIBOR, a w związku z tym raty będą odrobinę niższe. Kiedy to się może stać?

WIRON może okazać się wyższy od WIBOR

O ile wartości WIBOR w przeszłości nie podlegały znaczący zmianom z dnia na dzień, szły dość równo za stopą główną naszego banku centralnego, o tyle WIRON sobie skakał. W krótki prześledzonym przez nas okresie, w listopadzie tego roku bywał aż o ponad 0,9 punktu procentowego niższy od WIBOR, ale też niższy jedynie o 0,166 punktu proc. Znaleźliśmy medianę spreadu z tego okresu. Wyniosła 0,386 punktu proc.

Zastrzegamy - to przykład czysto teoretyczny. Ale załóżmy, że minister finansów doszukał się mediany z pięciu lat w takiej właśnie wysokości. Wyznaczył datę zamiany WIBOR na WIRON i tego właśnie dnia WIRON spadł mocniej i oddalił się od WIBOR o 0,8 punktu. To znaczy, że WIRON wraz ze spreadem korygującym będzie niższy od WIBOR o ponad 0,41 punktu proc. I właśnie tyle kredytobiorcy w takiej sytuacji zyskają.

Ale - teoretycznie - może być też odwrotnie. WIRON akurat miał taki kaprys, że się do WIBOR zbliżył na niedużą ale widywaną w przeszłości odległość 0,2 punktu. Jeżeli dodamy do tego spread (0,386 punktu), to co się okaże?

Nasz nowy wskaźnik będzie wyższy od WIBOR o 0,186 punktu proc. I o tyle kredytobiorcy stracą. Zamiast zyskać, będą płacić wyższe raty.

Idziesz do banku i chcesz wziąć kredyt na WIRON-ie, bo ten 20 grudnia był niższy od WIBOR aż o 0,8 punktu procentowego. I myślisz, że dzięki WIRON-owi parę groszy zostanie w kieszeni. Nic bardziej mylnego. Bo WIRON musi być taki sam dla wszystkich. W tym dniu, kiedy minister finansów wyznaczy datę zastąpienia WIBOR przez WIRON, spread korygujący doliczony zostanie także do twojego oprocentowania. Bo nie może być tak, żeby dla jednych ten sam WIRON był niższy (bez spreadu, jak teraz), a dla innych - wyższy.

Nie ma siły. Kredytobiorcy na WIRON-ie nie zapłacą mniej. 

Jacek Ramotowski 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: WIBOR | WIRON | kredytobiorcy | raty kredytu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »