Reklama

Wojciech Szeląg: Chwała niech będzie spekulantom!

Adrian Zandberg wybrał się do Berlina na spotkanie pod hasłem "TAK dla miasta, gdzie każdego stać na czynsz". W zapale tworzenia Zupełnie Nowej Ekonomii zapomniał chyba, że w miastach bywają osoby bez dochodów. Żeby KAŻDEGO było stać na czynsz musiałby on zatem wynosić... zero. Znów okazuje się że realny socjalizm łatwiej było obalić niż usunąć z umysłów, także tych osób, które - jak Zandberg (rocznik 1979) i jego sympatycy - nie mogą go pamiętać. Ta praca nigdy się nie kończy.

Jedna z owych sympatyczek postuluje na FB by także w Polsce "ukrócić spekulację mieszkaniami". Z otchłani dziejów zionęło wywodami towarzysza Wiesława, w którego ustach "spekulant" brzmiało równie ohydnie co "amerykański imperializm", "niemiecki rewanżyzm" czy inny "syjonizm" - ale wznieśmy się ponad złośliwości. Spekulacja to nic innego jak przewidywanie tego jak kształtować się będzie zapotrzebowanie na produkt, a zatem i jego cena.

Spekulant sprawia, że produkt trafia tam gdzie jest najbardziej potrzebny, a zatem gdzie jego wykorzystanie jest najbardziej racjonalne. A gdzie produkt jest najbardziej potrzebny? Tam gdzie ktoś gotów jest za niego zapłacić najwięcej. Szklanka wody najbardziej potrzebna jest na pustyni i tam właśnie będzie najwięcej kosztować - będzie i powinna. Praca spekulanta to nic innego jak gromadzenie informacji o popycie i podaży oraz wyciąganie z nich racjonalnych wniosków. Nagrodą spekulanta za trafne przewidywania jest zysk, karą za pomyłkę - strata pieniędzy "utopionych" w towarze, którego wbrew oczekiwaniom nikt nie chce kupić, bo nikt go - przynajmniej za taką cenę - nie potrzebuje.

Reklama

Nawoływanie do walki ze spekulacją jest w istocie wzywaniem do walki z wolnym rynkiem. Przecież deweloperzy właśnie dlatego budują mieszkania, że - według ich szacunków - mieszkań w określonym miejscu brakuje i liczą na ich sprzedaż z zyskiem. Piekarz dlatego piecze bułki, bo przewiduje że ktoś je kupi i zje na śniadanie. Inwestor dlatego kupuje na giełdzie akcje, bo według jego wiedzy ich wartość wzrośnie i sprzeda je z zyskiem czyli rynek nagrodzi go za trafność jego przewidywań. Spekulacja czyli domysł, szacunek, domniemanie to esencja wolnego rynku, a zysk to nic innego jak potwierdzenie sensowności działań owianego złą sławą, "straszliwego" spekulanta.

Ponoć Winston Churchill mawiał, że "demokracja to bardzo zły ustrój, jednak dotąd nikt nie wymyślił nic lepszego". Bywa przecież że demokracja się myli, a wolny rynek przynosi decyzje złe dla ogółu. Czy jednak jego przeciwnicy proponują coś bardziej racjonalnego? Co ma zastąpić "złego" spekulanta - "dobry" biurokrata, wszechwiedzący Wielki Regulator, który "wie lepiej od nas" co, gdzie i za ile chcemy kupić? Już to przerabialiśmy. "Ale to już było i nie wróci więcej" - śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz do słów Andrzeja Sikorowskiego. Nie wróci - ale wciąż wrócić próbuje. I dlatego ta praca nigdy się nie kończy. Chwała niech będzie spekulantom!

Wojciech Szeląg

Autor felietonu wyraża własne opinie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »