Reklama

Wojenne paradoksy zglobalizowanej gospodarki

Wojna w Ukrainie ma także zaskakujące oblicze gospodarcze, przynosząc ze sobą rozwiązania i pomysły, o jakich w czasach klasycznych wojen sprzed ery globalizacji nikt by nawet nie pomyślał.

Krwawy amoniak i ONZ

W połowie września Sekretarz Generalny ONZ poinformował o rozmowie z zasiadającym na Kremlu Władimirem Putinem w sprawie kontynuacji i "możliwego rozszerzenia" ustaleń w sprawie wywozu ziarna z ukraińskich portów. Owo "rozszerzenie" to w istocie całkiem nowy pomysł  umożliwienia Rosji transportu amoniaku wykorzystywanego do produkcji nawozów azotowych z zakładów w Togliatti rurociągiem przebiegającym przez terytorium Ukrainy do Odeskiego Przyportowego Zakładu w Jużnym koło Odessy i dalszy eksport tego surowca drogą morską ze znajdującego się w Jużnym portu. Jak przekonywał Antonio Guterres "w związku z tym, że świat może się zetknąć z brakami żywności" niezbędne jest "anulowanie wszystkich przeszkód, które utrudniają eksport rosyjskich nawozów".

Wystąpienie urzędnika ONZ zbiegło się z rosyjską klęską na froncie w obwodzie charkowskim, podczas której Rosja utraciła kontrolę nad terenami Ukrainy, przez które przebiega rurociąg, Kremlowi nie udało się też zdobyć i wszystko wskazuje na to, że pozostanie to rosyjską mrzonką, zdobycie wybrzeża Morza Czarnego w kierunku Odessy, w tym punktu końcowego w Jużnym i znajdującego się tam portu morskiego.

W wizji rosyjsko-oenzetowskiej Rosja uzyskałaby prawo eksportu przez terytorium zaatakowanej przez siebie Ukrainy 2 mln ton amoniaku rocznie, uzyskując za nie 2,4 mld dolarów, które mogłaby przeznaczyć na dalszą wojnę przeciw sąsiadowi, dzięki któremu je zarobiła. Taki układ firmować chce ONZ "aby zapobiec kryzysowi żywnościowemu w skali globalnej".

Trudno ten dziwaczny pomysł ONZ traktować inaczej niż podanie ręki agresorowi
i tak też odnieśli się do niego w Kijowie. Ukraiński prezydent Wołodymyr Zelenski pomysłu co prawda definitywnie nie odrzucił, postawił jednak zaporowe warunki - niezwłoczne zwolnienie przez Rosję wszystkich ukraińskich jeńców. - Jestem przeciwny dostawom amoniaku z Federacji Rosyjskiej przez nasze terytorium. Ja bym robił to tylko w zamian za naszych jeńców. Ja to proponowałem ONZ - mówił.

Reklama

Na to Kreml zgodzić się jednak nie zamierza.

Krew się leje a gaz płynie

O ile w sprawie rosyjskiego amoniaku Ukraina wykazuje stanowczość, o tyle inaczej wygląda sytuacja z rosyjskim gazem ziemnym. Tu Kijów jest zakładnikiem zachodnich odbiorców tego surowca, głównie Niemiec. Sytuacja mogłaby być inna gdyby unijni nabywcy rosyjskiego gazu , tak jak to proponowano w Kijowie jeszcze długo przed wojną, zawierali kontrakty zakupu gazu z dostawą na rosyjsko-ukraińską granicę, a potem samodzielnie opłacali jego dalszy tranzyt przez terytorium naszego sąsiada ukraińskiemu operatorowi gazociągu. Tak się jednak nie stało i dziś to Gazprom rozlicza się za tranzyt gazu z Ukrainą.

Według danych zarządzającej ukraińską siecią gazociągów państwowej spółki Operator GTS Ukrainy, w czerwcu tego roku miesięczny poziom tranzytu gazu z Rosji wynosił 1,25 mld m sześc. Było to co prawda 37 proc. mniej niż w maju i aż trzykrotnie mniej niż przed rokiem, jednak już sam fakt że w czasie wojny państwo zaatakowane pomaga agresorowi wykonywać swoje zobowiązania handlowe i zarabiać pieniądze jest łagodnie mówiąc niecodzienny.

W sierpniu spółka w reakcji na wstrzymywanie przez Rosję dostaw gazu do Niemiec gazociągiem Nord Stream 1 zachęcała unijnych odbiorców rosyjskiego surowca do korzystania ze swojej sieci: "Moce ukraińskiego systemu transportu gazu i polskiej trasy są więcej niż dostateczne dla zabezpieczenia wykonania zobowiązań co do dostaw gazu do krajów Europy. Teraz już zarezerwowane przez Ukrainę moce wykorzystywane są na mniej niż 40 proc. Z uwzględnieniem chronicznych przerw w pracy Nord Stream 1 w ciągu ostatnich miesięcy (...) przypominamy o istnieniu alternatywnych tranzytowych korytarzy przez Ukrainę i Polskę".

Dokąd płynie zboże ze stepu?

Zawarte w lipcu porozumienia w sprawie uwolnienia eksportu ziarna zalegającego w ukraińskich portach przyniosły rezultat, który co prawda znacznie odbiega od przedwojennego poziomu eksportu drogą morską, kiedy to sięgał 5 mln ton ziarna miesięcznie, jednak i tak jest nieporównywalnie większy od osiąganego szlakami lądowymi. Według stanu na 28 sierpnia, z ukraińskich portów wypłynęło nieco ponad 1 mln ton ziarna.

Pierwszym statkiem, który 1 sierpnia opuścił wody terytorialne Ukrainy był pływający pod banderą Sierra Leone RAZONI, który wywiózł do Trypolisu w Libanie 26 tys. ton kukurydzy.

Jednak jeśli wierzyć najnowszym doniesieniom agencyjnym eksportowane przez działające na Ukrainie agroholdingi ziarno nie płynie tam dokąd zapowiadano, czyli do Północnej Afryki i na Bliski Wschód, by zapobiegać tam klęsce głodu, ale głównymi jego odbiorcami są kraje Unii Europejskiej. Przynajmniej tak twierdził Putin w swoim wystąpieniu na wrześniowym Wschodnim Forum Ekonomicznym, zapowiadając rozmowy w tej sprawie z prezydentem Turcji, która stała się głównym hubem, przez który przechodzi ziarno ze stepu.

Częściowe potwierdzenie tych informacji można znaleźć w danych przekazywanych przez ministerstwo obrony Turcji, nadzorujące szlak karawan morskich.

Np. 28 sierpnia z ukraińskich portów wypłynęło sześć statków, z czego zaledwie jeden z 33 tys. ton pszenicy do Egiptu, a pozostałe do odbiorców z UE: 30 tys. ton do holenderskiego Rotterdamu, 27 tys. ton jęczmienia do Hiszpanii, 27 tys. ton jęczmienia do Hiszpanii, 27,5 tys. ton kukurydzy do Rumunii, a 39,5 tys. ton do Włoch, do których popłynęło też 49,5 tys. ton jęczmienia.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

"Ziarnowe porozumienia" obowiązywać mają 120 dni, licząc od 1 sierpnia. ONZ chciałaby ich przedłużenia, tymczasem jak coraz częściej podnoszą nad Dnieprem, największymi wygranymi są udziałowcy notowanych na europejskich giełdach agroholdingów i Rosja, która za odblokowanie korytarza morskiego otrzymała zakrojone na szeroką skalę poluzowanie sankcji nałożonych na nią w związku z agresją przeciw Ukrainie. Niewykluczone, że wspomniane wyżej oświadczenie Putina jest próbą przygotowania gruntu do wyjścia Rosji z ugody, przy jednoczesnym zachowaniu tego sankcyjnego bonusu albo szykowaniem sobie wygodnej pozycji negocjacyjnej do rozmów w sprawie eksportu rosyjskiego amoniaku ukraińskim rurociągiem.

Michał Kozak

Dziennikarz ekonomiczny, korespondent Obserwatora Finansowego na Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »