Reklama

Wulkan na La Palma może być aktywny do listopada

Ponad 400 milionów euro strat wyrządził już wulkan na La Palmie - jednej z Wysp Kanaryjskich. Eksplozja trwa od niedzieli. W ciągu jednego dnia rejon zalany lawą zwiększył się o połowę. Wkrótce pod lawą znajdą się plantacje bananów - głównej uprawy wyspy.

La Isla Bonita - piękna wyspa - jak nazywają La Palmę Hiszpanie, jest niszczona przez lawę. Najbardziej poszkodowane eksplozją wulkanu są dwie rolnicze gminy: El Paso y Los Llanos de Aridane. Tam znajduje się 20 proc. plantacji bananów, głównej uprawy wyspy i archipelagu. Lawa zagraża 400 hektarom upraw. Od plantacji bananów, które produkują co roku 20 tysięcy ton owoców, oddziela ją osiedle mieszkaniowe. Tamtejsze Zrzeszenie Producentów Bananów (Fedepalma) ostrzega, że żywioł zagraża większości powierzchni plantacji. A ponieważ lawa niszczy linie elektryczne i wodociągi, strażacy obawiają się, że będą mieli utrudnioną akcję gaszenia. - Musimy być szybcy i uratować chociaż część zbiorów, które wkrótce zostaną zniszczone - informowali strażacy.

Reklama

Ucierpiała też turystyka, oprócz plantacji bananów główne źródło dochodu mieszkańców La Palma. Zniszczonych zostało prawie 200 budynków. Co 3. z nich to dom mieszkalny. W rejonie zagrożonym lawą znajduje się hotele i ponad sto gospodarstw żyjących z agroturystyki. Według szacunków lokalnej Izby Turystycznej, w pobliżu wulkanu na wakacjach przebywa co najmniej 5 tysięcy przyjezdnych z Niemiec i Holandii. Co roku wyspę zamieszkałą przez 87 tysięcy osób odwiedza średnio 260 tysięcy turystów. Mimo trudnej sytuacji niewiele osób zrezygnowało z rezerwacji. Prawdopodobnie zmusi ich do tego dwutlenek siarki, który wydobywa się z krateru. Odkąd wybuchł wulkan, codziennie do atmosfery przedostaje się od 6 do 11 ton pyłu i dymu.  

Jak informują  media Gran Canarii, lawa zalała szosy i przecięła wyspę na pół. Aby dojechać z do miejscowości położonych po obu stronach wulkanu trzeba objechać całą wyspę. - Dojazd do pracy zajmował mi pół godziny, teraz zajmuje dwie - opowiadał lokalnej telewizji pracownik stacji benzynowej. Z obliczeń Instytutu Wulkanicznego Wysp Kanaryjskich wynika, że erupcja wulkanu może trwać od 24 do 84 dni. Lawa spływa z prędkością 200 metrów na godzinę i pokrywa już 153 hektary wyspy, o 50 hektarów więcej niż wczoraj.

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »