Reklama

Wykup aptek może pogrążyć aptekarzy

Modele rynku aptecznego w krajach Unii Europejskiej różnią się zasadniczo, w zależności od przyjętego rozwiązania. Na jednym biegunie istnieją tzw. rynki zamknięte, gdzie otwieranie i prowadzenie aptek poddane jest istotnym ograniczeniom, narzuconym przez ustawodawcę.

Ograniczenie rynku aptecznego niekorzystne dla pacjenta i aptekarza

Reklama

Na drugim biegunie występują zaś tzw. rynki liberalne, gdzie proces ten jest w znacznej mierze regulowany zasadami rynku, w duchu swobody działalności gospodarczej. - Regułą jest obecnie odwrót od rynków zamkniętych ku bardziej otwartym i liberalnym. W opozycji do tego trendu pozostają Węgry, gdzie - począwszy od 2011 roku - nastąpiło znaczne ograniczenie rynku aptecznego - tłumaczy Daniel Reck, partner z Kancelarii Duraj & Reck i Partnerzy.

INTERES PACJENTA NA DRUGIM PLANIE?

Otwieranie i prowadzenie aptek na Węgrzech jest obecnie poddane licznym ograniczeniom, definiowanym w oparciu o kryteria własnościowe, demograficzne i geograficzne. Przykładowo: aby apteka mogła funkcjonować, farmaceuta musi być właścicielem co najmniej 51 proc. udziałów (istniejące apteki mają czas do 2017 roku na dostosowanie się do tej reguły). Zakładanie tzw. sieci aptecznych jest zabronione, przedsiębiorca może bowiem sprawować kontrolę nad maksymalnie czterema aptekami.

- Takie ograniczenia rynku są w zasadzie zgodne z prawem Unii Europejskiej, co potwierdza orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jednakże pojawia się pytanie, czy takie rozwiązania są zgodne z interesem pacjentów. Mając na uwadze charakter i cel świadczenia usług farmaceutycznych, interes pacjentów winien być dla ustawodawcy najważniejszy - zauważa Tomasz Duraj, partner z Kancelarii Duraj & Reck i Partnerzy.

CENA I JAKOŚĆ USŁUG

Konkurencja na rynku usług farmaceutycznych objawia się nie tylko na gruncie polityki cenowej, ale też przez jakość świadczonych usług. Z punktu widzenia pierwszego kryterium zdecydowany prymat przyznać należy tzw. sieciom aptecznym.

- Sieci apteczne, zaopatrując się w hurtowniach farmaceutycznych, mogą uzyskać dużo lepsze warunki finansowe niż pojedynczy aptekarze. Wynika to z efektu skali i zasady, że duży może więcej. Dużym podmiotom łatwiej także zorganizować działalność, generalnie koszty funkcjonowania sieci aptecznych są mniejsze niż indywidualnej apteki. Na marginesie - w innych krajach powoduje to zjawisko powstawania rozmaitych procesów zrzeszania się niezależnych aptekarzy, m.in. zrzeszeń, grup zakupowych, właśnie w celu osiągnięcia efektu skali - wyjaśnia Daniel Reck.

Rynek liberalny, wolny od ograniczeń, oferuje pacjentom niższe ceny usług, a to ze względu na niskie koszty zamówień, transportu oraz zwiększony poziom konkurencji. Z drugiej strony otwarcie rynku aptecznego powoduje także wzrost liczby aptek oraz trudności ekonomiczne tych najsłabszych, eliminowanych przez naturalne mechanizmy konkurencji.

- Odnosząc się natomiast do drugiego kryterium, powtórzyć należy dogmat, iż rolą aptekarza jest służyć pacjentom. Z tego punktu widzenia farmaceuta służy zgodnie ze swym powołaniem, niezależnie od miejsca pracy. Jakość świadczonych usług zależy więc od cech osobistych i charakteru aptekarza. Apteka tak indywidualna, jak i sieciowa jest przedsiębiorstwem nastawionym na zysk. Ryzyka dla niezależności farmaceuty pozostają więc takie same - mówi Tomasz Duraj.

WYKUP APTEK MOŻE POGRĄŻYĆ APTEKARZY

Wymóg 51 proc. udziału we własności apteki oznacza dla farmaceutów przymus wykupu aptek. Wiąże się to oczywiście z koniecznością dysponowania znacznym kapitałem. Znaczna część farmaceutów będzie zatem zmuszona do wzięcia kredytu, spłacanie zaś rat niekorzystnie wpłynie na sytuację finansową apteki. Tym samym pogorszy się interes konsumentów. Wpłynie to także na niski poziom kapitału obrotowego apteki, a więc w konsekwencji na jej zaopatrzenie w produkty lecznicze. - Problemem staną się też zapewne koszty pensji pracowników, stanowiące największe obciążenie finansów aptek. Dlatego apteki zaczną redukować liczbę zatrudnianych osób, co wielu zmusi do odejścia z zawodu - zapowiada Tomasz Duraj.

Komentarz eksperta:

Daniel Reck, partner z Kancelarii Duraj & Reck i Partnerzy:

Na przykładzie węgierskiego rynku aptecznego widać, iż zamknięcie rynku aptecznego niesie za sobą dla pacjenta zagrożenia. Jego efektem jest przede wszystkim ograniczenie konkurencji, a w konsekwencji wzrost cen produktów leczniczych. Wiążą się z tym zagrożenia: ograniczenia zatrudnienia oraz pauperyzacji zawodu.

Aptekarze zostali postawieni przed koniecznością wykupu aptek, co dla części będzie się wiązało z koniecznością zaciągnięcia kredytów. Już na starcie obciąży to finansowo część aptek. Model węgierski - z punktu widzenia interesu pacjenta - uznać należy więc za niedoskonały, będący raczej ukłonem w stronę wąskiej grupy posiadaczy aptek indywidualnych.

Dowiedz się więcej na temat: apteki | rynek leków | otwieranie | ceny leków | farmaceutyki | aptek | apteki sieciowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »